:: Bliżej siebie
Czar zadymionej izby snuje się po górach,
rój świetlistych ogników, przemawiając czule,
lśni w muzyce przełęczy i z dachowym kurem,
otwierając podwoje szepczą: pójdźcie ku nam.
Zatrzymanego czasu z wnętrza bije łuna,
snop srebrzystej poświaty, niczym magii tiulem,
chroni, myśli przegania, barwnym czyniąc bure.
Spopielałych szczap drewna lecą białe pióra.
Obserwując postacie, próg przekraczające,
zastanawiam się zawsze jak to jest możliwe,
że stapiają się w chwili, z miejscem, w sieć połączeń?
Zadumani wśród cieni, z dawnych czasów spiżem,
zespalają się w jedność, zapuszczając kłącze,
zawsze będą powracać, zechcą pobyć bliżej.
- Leszek
|