:: Odlotowy sonet
Pociemniała gwarna rola od łopotu,
od świergotu rozdzwoniła się topola.
Zawołaniem, zwoływaniem dźwięczą pola:
Świat zamiera, czas się zbierać do odlotu.
Hej skrzydlate! Koniec lata! Idzie słota
i przyroda w białych chłodach się pogrąży.
Nim złociście uschną liście, trzeba zdążyć
rozszczebiotać, rozmigotać, rozłopotać.
Potem lotem poprzez dale mknąć wytrwale
dróg bezdrożem, ponad morzem, ponad fale,
gdzie końcowa, południowa czeka stacja.
Tak co roku, bez wyroku, dobrowolnie,
śpiewająco, furkocząco i swawolnie
trwa szalona, uskrzydlona emigracja.
- Jacek Piotrowski
|