:: ***
[Białko podgrzane tchnieniem...]
dla S.*
Białko podgrzane tchnieniem - z góry
niby wiadomo: musimy
w końcu. Jak wszyscy.
Dzień pierwszy: umyć, ubrać, wybrać
trumnę. Wieńce, urzędy. Ksiądz.
Krzyczała na sąsiadkę, co w łapciach
wyszła przed dom pytać. Więcej
nie pamięta. Jak i dnia ślubu.
Jego śmierć była od dawna
jak ta lwica leniwa – stała naprzeciw,
wytwornie czyhała na pożywny kotlet
z białka i kosmicznego pyłu**
Mówią, że lepiej, że wreszcie
nie boli. Tak mówią. Może
źle kocha – ale niechby wciąż.
Do wtorku, do następnej zimy
albo chociaż do jutra – niechby
bolało.
Na drogę dała mu słonia, z trąbą do góry.
Na szczęście. Będą gadać, będą
pamiętać dłużej niż kolor oczu. Co tam...
* http://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=19867
** T.Konwicki
- Alter Net
|