spis treści | poprzednia strona | następna strona
38 Mroczny Łowca

Idę ulicą, jest wieczór, lampy uliczne świecą bladym światłem, które pada na drogę i nielicznych przechodniów. Od czasu do czasu spokój przerywa hałas przejeżdżającego auta, wiatr przybiera na sile. Nagle zapada zmrok, ciemność, która ogarnia całe miasto. Patrząc tak bezradnie na drugą stronę ulicy, próbując coś zobaczyć stwierdziłem, że muszę tam podejść, wszedłem na środek ulicy. Usłyszałem okropne wrzaski, potem krzyk kobiety. Zobaczyłem ludzi wychodzących ze swoich domów, a każdy, który wyszedł na zewnątrz padał na ziemię z przeraźliwym krzykiem na ustach. Zamknąłem oczy i zatkałem uszy, aby nie widzieć i nie słyszeć tej masakry. Po chwili, gdy otworzyłem oczy zobaczyłem znowu spokojną i senną uliczkę, którą rozświetlają lampy. Nie wiedziałem, co się stało, ale zniknęli wszyscy ci ludzie, którzy byli na chodnikach.
Długo nie rozumiałem tego, co się stało, tamtego wieczoru, aż do teraz, teraz, gdy w telewizji zobaczyłem pewną postać, którą poznałem. Była to kobieta, która w tę pamiętną noc padła na ziemię dwa metry ode mnie. Lecz ta kobieta z telewizji nie miała lewej nogi, a z ręki miała wyrwany olbrzymi kawał mięsa. Postanowiłem, że kupię gazetę, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Pobiegłem, więc do kiosku i kupiłem poranne wydanie gazety, nie musiałem długo szukać, bo na pierwszej stronie był duży napis oznajmujący „Powrót Mrocznego Łowcy?”
Po przeczytaniu tego artykułu byłem pewny, że widziałem atak Mrocznego Łowcy, tylko bladego pojęcia nie miałem, dlaczego ocalałem, przecież w gazecie pisało: „...Mroczny Łowca atakuje każdego, kto znajdzie się w miejscu, w którym urządza sobie ucztę...”
Ta myśl spędziła mi sen z powiek przez kilka nocy, ponieważ poszukiwałem odpowiedzi na to pytanie wszędzie. I nigdzie nie znalazłem mowy o ocalałych po spotkaniu z Mrocznym Łowcą.

I
„Kolejny Atak”


Po przeczytaniu artykułu i po zebraniu wielu informacji na temat Mrocznego Łowcy postanowiłem udać się na miejsce, w którym znaleziono ciało. Gdy dotarłem na miejsce długo błądziłem po lasach szukając miejsca zbrodni. W końcu po kilku godzinach tułaczki odnalazłem to miejsce. Wyglądało ono na miejsce masowego mordu, brakowało tylko ciał ludzi, wszędzie wkoło można było dostrzec krew, jeszcze nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Widok ten przyprawiał mnie o mdłości, lecz musiałem znaleźć to, czego szukam, a mianowicie odpowiedź na pytanie. Czemu ja nie zginąłem? Rozłożyłem mapę i zaznaczyłem nań miejsce mordu, dostrzegłem, że w pobliżu znajduje się jaskinia. Postanowiłem, więc udać się do niej, lecz nie dziś, ponieważ robiło się późno. Pojechałem, więc do pobliskiego miasteczka w celu znalezienie noclegu. Lecz hotelu, motelu, ani mieszkania do wynajęcia nie znalazłem. Zamiast tego znalazłem sklep z sprzętem turystycznym, w którym kupiłem namiot, nóż, plecak, i śpiwór. Poszedłem do spożywczego i zaopatrzyłem się w prowiant. Wyszedłem ze sklepu i ruszyłem do lasu, aby rozbić namiot i coś zjeść. Lecz nagle zapadła ciemność taka jak w ten pamiętny wieczór. I znowu usłyszałem wrzaski, nagle poczułem ból tak mocny, że padłem na ziemię.

II
„Siedlisko bestii”


Głowa nadal mnie bolała, lecz podniosłem się na kolana, otworzyłem oczy i ujrzałem kamienne ściany. Nie mogłem sobie przypomnieć jak tu się znalazłem. Wstałem na nogi i usłyszałem głos.
- Leż musisz odpocząć
- Kim jesteś? – Zapytałem
- Znasz mnie jako Mrocznego Łowcę – odpowiedział spokojnie, a strach oblał mnie w mgnieniu oka, nie wiedziałem, co mam zrobić, czy uciekać, czy posłuchać Łowcy
- Jak masz naprawdę na imię? – Zapytałem
- Gabriel – odpowiedział
- Dlaczego zabijasz ludzi? – Zapytałem głosem, który przepełniał strach
- Ponieważ muszę się najeść – powiedział, lecz nadal go nie widziałem, a ból doskwierał mi niesamowicie
- Więc jestem twoim prowiantem?
- W żadnym wypadku – powiedział – myślałem, że już się domyśliłeś
- Nie, nie wiem, czym ani kim jestem dla ciebie
- Więc pozwól, że ci wytłumaczę
- Słucham
- Jesteś dla mnie bardzo ważny, jesteś czymś w rodzaju przekaźnika, który informuje mnie gdzie jest spokojnie i gdzie mogę spokojnie ucztować
- Więc dlaczego mnie ogłuszyłeś i zabrałeś tutaj? – Zapytałem spokojnie
- Bo chciałem żebyś przestał mnie szukać
- Nie przyszło ci do głowy, że mogę teraz spróbować cię zabić?
- Zazwyczaj to właśnie robili ci, którzy byli moimi gośćmi, lecz nikomu to jeszcze się nie udało – powiedział nieco zawiedzionym głosem
- Dlaczego im się nie udało? – Spytałem nadzwyczaj spokojnie, śliniąc się żeby właśnie tak to zabrzmiało
- Bo byli zbyt słabi, byli głupi i próbowali zabić moja cielesną postać – powiedział jakby był zaniepokojony swoimi słowami
- Dlaczego mi to powiedziałeś? Przecież teraz będę wiedział jak cię zabić. Teraz wystarczy, że zwalczę twoją dominację nade mną i będziesz trup. Prawda?
- Powiedziałem ci to, bo muszę mówić prawdę, inaczej zginę. I wcale mnie nie zabijesz zwalczając mnie w swojej głowie – powiedział zaniepokojony
- Więc... – I znowu zrobiło mi się ciemno przed oczami.
I obudziłem się w rozbitym namiocie gdzieś w lesie. Obok mnie leżał plecak. Nie podnosiłem się i myślałem o tym, co powiedział Gabriel.

III
„Wojna”


Zdecydowałem, że popełnię samobójstwo. Przynajmniej przeze mnie nie zginie więcej ludzi. Wyciągnąłem nuż i z drżącymi rękami wbiłem go w brzuch, przeciągnąłem go wyżej aż do serca.
Nagle zobaczyłem mój namiot z powietrza, a ja unosiłem się nad lasem a coś ciągnęło mnie w stronę wschodzącego księżyca. I dostrzegłem nieoświetlone miasteczko, po którym poruszała się szybko jakaś rozświetlona postać. Poszybowałem w jej stronę i zobaczyłem jak zabija człowieka jaśniejącym metalowym młotem.
- Zostaw go – krzyknąłem, a istota uniosła się w powietrze i wrzasnęła na mnie
- Nie wtrącaj się w sprawy Łowcy
- Więc ty jesteś duchem, dlatego inni nie mogli cię zabić
- Tak – odrzekł
- Ale ja cię teraz unicestwię – rzekłem zdenerwowany.
I zaczęła się walka, walka, która trwa od wieków, walczący nocą a gdy się zmęczymy Gabriel leci do miast, wiosek lub osad, aby się najeść. Ja za to staram się go powstrzymać, lecz nie zawsze mi się udaje.
I tak po dziś dzień toczę walkę z tą nieszczęsną duszą.

 

[dawid.roswell@gmail.com]

|strona 38|