|
Muszę szczerze przyznać, że tak naprawdę po przeczytaniu „Drogi pod górę” nie wiem co powiedzieć – a nie zdarza mi się to często. Mam mieszane uczucia. Począwszy od zachwytu, po niezadowolenie. Jestem w stu procentach pewien, że jeśli M. Bizzare skończyłby to opowiadanie w taki sam sposób jak w piśmie, to na pewno nie byłbym tym zachwycony. Ogólnie sam zastanawiałem się zawsze jak by to było, gdyby Jezus narodził się ponownie. Brałem pod uwagę różne scenariusze, ale nie maiłem ochoty ich spisywać, ponieważ uważam, że akurat tę historię należy zostawić w spokoju. Dobra, ponarzekałem sobie trochę, a teraz pora przejść do faktów! „Droga pod górę” jest bez wątpienia opowiadaniem bardzo dobrym. Świetnie napisane, dobre dialogi i ogólnie dobrze się czyta. Ukazuje ciekawą wizje nowoczesnej drogi krzyżowej i taka sytuacja wydaję się być prawdopodobna, biorąc pod uwagę obecne zachowanie człowieka. Co do pomysłu to za bardzo nie mogę powiedzieć, że jest innowacyjny, ponieważ bazuję na Nowym Testamencie. Fajne jest to, że autor dodał w swoim opowiadaniu inne zakończenie i pozmieniał trochę szczegółów. „Droga pod górę” to tekst obowiązkowy w numerze 32. Polecam każdemu. Nie bójcie się informacji na początku, na pewno nie obrazi w was uczuć religijnych, co najwyżej pozostawi mieszane wrażenie po przeczytaniu.
Plusy:
+ Bardzo dobry styl,
+ Dobrze się czyta,
+ Ciekawe zakończenie.
Minusy:
- Oparte na historii z Nowego Testamentu (dziwne, nie odbierałem tego jako minus - dop. Seth).
Ogór [gaau@wp.pl]
|