|
Takie teksty po prostu kocham! Dorzuciłbym w tym miejscu kilka niecenzuralnych słów dla podkreślenia wagi wypowiedzi. :-)
Jest to luźno napisana historia, w zabawny sposób łącząca elementy powieści detektywistycznej z czymś w rodzaju.... eee, z czymś w rodzaju „Dziewiątych wrót” Polańsiego (wiem, ciekawie skonstatowałem).
Lubię opowiadania zaprawiane humorem. Na dodatek „Księga...” została napisana przy użyciu świetnego warsztatu, w zasadzie nie budzącym zastrzeżeń. Opowiadanie czyta się lekko i przyjemnie, w pełni doświadczając barwnych scen i rozbrajających dialogów. Godny pochwalenia jest nie tylko warsztat ale bogate słownictwo, świadczące o profesjonalizmie autora i pasji z jaką pisze. Autor tworzy z polotem i – jak ja to nazywam – Magią, która poraża i przyciąga oczy.
Nie chciałbym tu przydzielać poszczególnym autorom miejsc na podium w kategorii „waga ciężka” ale w AM#O;30 „Księga, której nie warto dotykać” – rządzi, i kropka! Eh, nie mogę... ten humor sytuacyjny!:-)
Lektura na szare jesienne wieczory, jak znalazł. Gwarantuję, że podczas czytania nie raz się uśmiechniecie.
Mnie również ogarnęła niegdyś żądza napisania tekstu w podobnym, luźnym klimacie i popełniłem „Poniedziałek”. Co prawda śmieszy jedynie chwilami, ale za to ma w sobie mroczną zagadkę do rozwiązania. Świetnie bawiłem się przy jego pisaniu, więc i wam polecam spróbować napisać coś takiego.
Rat [neon_rat@o2.pl]
|