|
Było już kilka opowiadań o zwykłych żołnierzach w historii AM#Opowiadań i nie ukrywam, lepszych. Co do „Ikara” mam po prostu mieszane uczucia. Albo ja jestem ostatnio jakiś nieczuły, albo to właśnie opowiadanie nie wywołuje we mnie żalu, czy innych podobnych uczuć? A w moim przekonaniu, zostało ono napisane chyba po to, żeby człowiek coś poczuł, coś, co ukłułoby go w serducho. Stwierdzam więc – ze mną się nie udało
(twardziela zgrywasz, co? ;) – dop. Seth).
Jednak na pewno robota nie poszła na marne. To, co mi się podoba w opowiadaniach Ogóra, to bardzo dobre opisy. Opisy czegokolwiek, byle podchodziły pod definicję opisu :]. Ja w tym gościu (autorze, znaczy się) widzę pewien rozwijający się potencjał, który może pewnego dnia pokazać coś naprawdę świetnego… Wróćmy może na ziemię (cóż za ironiczne zdanie, jeśli spojrzeć na tytuł omawianego opowiadania :D).
Jest kilka błędów w opowiadaniu, których jakoś dziwnie nie sposób nie zauważyć. Pierwsza rzecz to ubiór żołnierzy. Zielony kask, zielona koszula? Na pustyni? Ehm, no dajcie spokój… To tak, jakby kameleon siedząc na brązowej gałęzi zmienił swój kolor na różowy, bo mu się życie znudziło… Chyba każdy rozumie, o co mi chodzi? :P
Drugą, może ważniejszą jest sam fakt zgłaszania się „na ochotnika do Iraku”. Ale do tego błędu sam autor się przyznał, więc uznać to należy jako skrzywienie rzeczywistości na rzecz opowiadania :D.
Denerwuje mnie jedna sprawa – czytelnik od początku wie, że główny bohater zginie. Pozostaje dotrwać do le grande finale, w którym to się stanie. I tyle. Takie rzeczy powinno się chyba raczej skrzętnie ukrywać przed czytelnikiem, jeśli wszystko ma być czymś chwytającym za serce… Chyba… Bo, szczerze mówiąc, rozumiem takie coś w horrorach, czy innych dreszczowcach. Tutaj jednak, moim zdaniem, to nie pasuje.
„Ikar” przedstawia okrucieństwo wojny, ale w niezbyt przekonujący sposób. Po prostu kolejne zaliczone opowiadanie, nic więcej. Jednak opisy autor pisać potrafi, mimo że w „Ikarze” za wiele się nie popisał. (ło, ale dziwne zdanie!) :]
Hunter – NieRaj
Od Ogóra: Swoje wytłumaczenie chciałbym zacząć od wyjaśnienia kwestii, dlaczego czytelnik od początku wie, że bohater zginie. Każdy, kto uczęszczał do liceum, omawiał pewną lekturę podtytułem Granica autorstwa Zofii Nałkowskiej. W niej właśnie czytelnik dowiaduje się w pierwszych akapitach, że bohater zginął i pozostaje czekać na le grande finale – tylko tam trwa to znacznie dłużej niż u mnie. Nie porównuję się tutaj do Nałkowskiej, chce tylko wskazać swoją inspirację i nie ukrywam, że kryje się w tym większy cel, ale o tym za chwilę. Od samego początku miała to być historią, w której czytelnik nie znajdzie nic zaskakującego. Bohater ma zginąć i jest to powiedziane we wstępie, moim celem było opisanie powodów, które go do tej tragedii doprowadziły. Druga sprawa to to, że TO NIE JEST OPOWIADANIE O WOJSKU I OKRUCIEŃSTWIE WOJNY! Epizod w Iraku, oraz cała militarna otoczka, nie stanowią nic więcej niż tło. W „Ikarze” liczyła się opowieść. Chciałem pokazać jak łatwo zmieniamy nasze plany na życie, jak kruszą się nasze marzenia (co także we wstępie napisałem) i co wówczas robimy, a przede wszystkim, co wtedy czujemy. Jeśli chodzi o błędy to niestety mam ich świadomość. Zielony mundur opisałem odruchowo i dopiero po opublikowaniu to do mnie dotarło… biłem się wtedy zeszytem po głowie i śmiałem z własnej głupoty:] Dodam jeszcze, że jesteś jedyną osobą (jak na razie), która stwierdziła, że to opowiadanie nie wywołało w niej żalu. Przed wysłaniem przeczytało je kilka osób i dosyć pozytywnie je ocenili. Na zakończenie chciałem się powtórzyć, że „Ikar” to opowiadanie o upadku naszych pragnień, a nie o wojsku. Gdyby pomysł dotyczył przede wszystkim wojny to na pewno pojawiłoby się więcej opisów walk, szkolenia itd. – ogólnie bardziej bym się postarał stawiając na klimat armii. Dziękuję za komentarz. Za wszelkie słowa krytyki i pochwały. Wszystko wezmę sobie do serca i postaram się pisać lepiej… Zachęcam do czytania moich opowiadań i komentowania ich – nie ma jak autoreklama na koniec :D
T#M [tig3000@gazeta.pl]
|