spis treści | poprzednia strona | następna strona
25 Rat :: Stopnie - Komentuje Ogór

Przyznam, że po przeczytaniu „Dnia sądu” i „Bajki...” z zaciekawieniem przystąpiłem do lektury kolejnego opowiadania Rata. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie trochę tematyką – spodziewałem się po raz kolejny apokaliptycznych wizji, ale i w „Stopniach” radości raczej nie ma. Rat wyrobił sobie bardzo dobry styl. Jeśli będzie pisał dalej na pewno bardziej się rozwinie i będzie jeszcze lepiej. Każdy fragment opowiadania czyta się lepiej niż dobrze i człowiek jak burza mknie do finału. Historia nie jest schematyczna i na samym początku zastanawiałem się o czym autor piszę. W końcu dotarło to do mojej wypełnionej wodą z ogórków głowy i zafascynowało do tego stopnia, że dobrnąłem do końca w przeciągu chwili po prostu. Opowiadanie jest gorzkie, smutne i... pełne wyrzutów do Niemców (ale nie ma co się dziwić). Finał nie napawa optymizmem, wręcz przeciwnie. Człowiek zaczyna myśleć, przypominać sobie opowiadania Borowskiego, „Rozmowy z katem” Moczarskiego itp. Historia Rata wpisuje się w kanon opowieści wartych przeczytania. Nie ma co więcej pisać na ten temat. Trzeba po prostu samemu sprawdzić. Możecie mi wierzyć, że „Stopnie” nie pozostawią nikogo obojętnym. Polecam tylko tyle dodam na koniec.

Plusy:
+ b. dobre wykonanie,
+ dobrze się czyta,
+ ciekawy pomysł,
+smutne, gorzkie, przygnębiające.

Minusy:
- w sumie to nic mi do głowy nie przychodzi na ten moment.

Rat: Zapewne nie macie pojęcia w jakim byłem stanie gdy pisałem to opowiadanie. Pewnie nie jeden z was gdyby zobaczył ten obrazek uznał by mnie za mięczaka. To był impuls... Pod pewnym wpływem w mojej głowie narodził się ten obraz. Z dreszczem na plecach zasiadłem przy klawiaturze i wylałem żale do Boga i ludzkiej niewrażliwości. Zrobiłem to w sposób ostry, bez ugrzecznień, wulgarnie, z bólem, bez maskującego woalu.
Z treści wywnioskowałeś, że opowiadanie jest pełne wyrzutów do Niemców. Otóż, nie jest. Swoje zarzuty kieruje pod adres wszystkich ludzi, rasizmu, Boga (a może Boga-szatana...?) i także Twój.
Jestem Ci wdzięczny za wszystkie komentarze. Twoja pozytywna opinia wiele dal mnie znaczy.

Ps. Poznałem twoje komentarze do trzech moich opowiadań. Gdzieś po drodze zgubiłeś jednak „Poniedziałek”;-) Czyżby był aż tak słaby, że nie warty krytyki? Po opinii jednego z moich kumpli stwierdziłem, że zbyt skomplikowałem rozwiązanie, bo zakończenie wydało mu się zanadto oczywiste... 
Jeszcze raz, dzięki! I liczę choćby na prywatną opinię.

 
Ogór [gaau@wp.pl]

|strona 25|