HUNTER
"T.E.L.I."
Recenzji najnowszego dzieła warmińskiego bandu próżno szukać. Trzeba się było zabrać za nią samemu :). Czym w ogóle Hunter jest? To niekwestionowana czołówka polskiego metalu, jednak łowcy parają się nieco inną formą sztuki niż wąchający róże na grobach Kostrzewski czy bawiący się w bestię Nergal. Inna sprawa, że mam dość mgliste pojęcie o dokonaniach powyższych, gdyż jeśli chodzi o recenzowanie płyt jestem najbardziej niekompetentną osobą na tym globie, ale chyba nikt się nie obrazi jak się nad Hunterem popastwię?
Power metalowy gwóźdź dzisiejszego programu ma już na koncie trzy płyty: "Requiem" przez niektórych ten debiut wciąż uważany jest za szczyt dokonań zespołu; "Live" czyli zwykła koncertówka (jako ciekawostkę mogę dodać, że podczas ostatniego koncertu Sepultury albo Soulfly w Wawie, któryś z frontmanów jednego czy też drugiego zespołu występował w koszulce z motywem przewodnim "Live" Huntera... To chyba był Max Cavalera, więc stawiam na Soulfly) i cudne "MedeiS", czyli "płyta jakiej już nigdy nie nagram" jak rzekł sam Grzegorczyk, wokalista i gitarzysta. No tak, płyty niby cztery, ale tak po prawdzie to osiem jeśliby liczyć demówki czy inne zwidy członków zespołu. Nie bez przyczyny na "MedeiS" znajduje się rewelacyjna kompozycja "Siedem", a na "T.E.L.I." "Osiem". Takie dyskretne zaznaczenie, że Hunter swoje zrobił, ostatecznie grają już ze sobą 19/20 lat (!). Tak dokładnie to oni sami tego nie wiedzą, więc tegoroczny Hunterfest, który odbył się w Szczytnie na dzikiej północy miał być koncertem jubileuszowym. A z tego co mi wiadomo, przyszłoroczny też będzie. Widać, że goście lubią świętować. Właśnie, może kogoś to obchodzi jaki jest skład zespołu? Trzon, wokal, teksty, gitara to wspomniany już powyżej Paweł "Drak" Grzegorczyk (yeah, Drakula to pedalska ksywa ;)), Pit jest gitarzystą, czasem coś skomponuje jak mu Drak pozwoli, za bas odpowiedzialny jest Saimon (który tak żywiołowo reaguje na muzykę, że podczas jednego z koncertów w Łodzi bodajże, wybił sobie obie jedynki), garowym jest Brooz, a w skład dodatkowo wszedł skrzypek - Jelonek, który na poprzedniej płycie występował gościnnie. No. A na tej udzielili się jeszcze Aka, który obsługiwał sporo różnych dziwnych instrumentów i jakiś Budyń, co na klawiszach se grał.
Czas zachwycić się wydaniem tejże płyty, choć wiem, że większość recenzowanych dzieł to kupa empetrójek z załączoną okładką znalezioną w necie. No bo jak to być może, że mało kto słówko rzuci o estetyce opakowania, co tam we wkładce i tak dalej? Tak, to teraz obejrzymy je ze wszystkich stron :). Okej, myślę, że to, co tam jest, Wam jednak wali, więc się streszczę: front to jak widać (widać prawda?) hamerykańska jednodolarówka, która idealnie wpasowuję się w tematykę owej płyty, w oczy rzuca się masońska ścięta piramida - klimatycznie i ładnie. Już nie będę Was męczyć co jest z tyłu i dlaczego reklamy. Całość jest o tyle dziwna, że miast zwykłego plastikowego boxu mamy utwardzaną, lakierowaną tekturkę. To oczywiście przywilej digipacków, które to bogatsze są o dwa utwory. Nie wiem czy na podstawowej wersji też jest prezentacja multimedialna i gratis teledysk, ale muszę stwierdzić, że na "T.E.L.I." to pomysł chybiony. Jedyna udana prezentacja wyszła chyba tylko Budce Suflera z nieśmiertelnej płytki "Nic nie boli tak jak życie" :P. Oceniając obiektywnie i nie biorąc pod uwagę twórczości owego zespołu, oczywista. Trochę już piszę nie na temat, niektórzy czytelnicy juz sobie poszli, ale robię to specjalnie, starając się jak najbardziej przybliżyć Wam dokonania Huntera, no nie wiem, może ktoś nie zna?
A teraz część właściwa, czyli: co oni właściwie grają? I tu na horyzoncie ukazuje się pierwsza trudność, bo memu wrażliwemu uchu ciężko wychwycić poszczególne instrumenty, nie wspominając już o tym, że czasem nie mam pojęcia co to za instrument :). Dobra. Zapomnijcie o profesjonalizmie:
1. Intro - Trwa kilka sekund (dokładnie 11), ale jego egzystencja na tej płycie mnie zastanawia... Takie ćwierkanie ptaszków... Które zresztą pojawia się dyskretnie w większości utworów. Jakieś ekologiczne przesłanie? Zaraz "...dedykujemy tą płytę ofiarom człowieka...". Czyli ptaszkom? W sumie po co to spokojne intro? Ma to związek z utworem następnym, który to daje po mordzie już od pierwszych dźwięków, czyli...
2. T.E.L.I.- Kompozycja tytułowa, dzięki której w ogóle się dowiedziałam, że coś takiego jak Hunter istnieje. Tutaj bardzo ważny jest tekst, mocno antybushowski zresztą, ale skupmy się na warstwie muzycznej... Mocny wstęp, zwrotka śpiewana dość ironicznie i w miarę spokojnie, pre-refren w którym biedny Grzegorczyk wyrzuca z siebie całą złość i refren właściwy z wyraźną melodią. A na co się chłopina piekli? Ano już mówię: chodzi o to, że w pogoni za zyskiem jaki daje przemysł petrochemiczny ludzie gotowi są urządzić piekło bliźnim posługując się siłami zbrojnymi. Od razu możemy się domyślić, że chodzi o wojnę w Iraku "M.A.S.H.! Teraz matki, wdowy.../M.A.S.H.! Order zamiast głowy.../ $$$$ij! Petrodolar aż do...KRWI!/ Niech się cieszy zły!" Tak, bad hAmericans kradną ropę, urywają głowy Arabom i jeszcze dostają za to kasę i odznaczenia... Przeklęty narodzie ludzki! Toż to skłania do refleksji! A KM to ostatnie miejsce na refleksje ;P. Ale wyjaśnijmy sobie skrót tytułowy: Terribilis...Est...Locus...Iste.... Panowie szeptają to hasełko o żywiołowym refrenie popisując się swa łaciną, ale nie są w swych nadzwyczajnych talentach lingwistycznych odosobnieni, gdyż ja także mogę rozszyfrować ów frazę... A znaczy ona, w mym amatorskim tłumaczeniu, ni mniej ni więcej: Oto jest straszne miejsce (w domyśle: Ziemia... Uh...). Mogłabym się jeszcze czepiać owego refrenu - "I nastał czas, że wylał Hades.../ I nie pomoże nic, gdy zmieszasz ropę z krwią/ niewinnych ludzi - stado owiec.../ prowadzi w DÓŁ.../ i zjada PETROBOŻEK!" Wylać to może rzeka, a w królestwie umarłych Hadesie płynął sobie Styks, to może on wylał? A może ja nie rozumiem tego tekstu? Ogólnie utworek bardzo w porządku, dynamiczny, agresywny niczym nadpobudliwy czterolatek, z przesłaniem... Jest super!
3. Wersety - Niestety, jedyna kompozycja na płytce, która wkurza. Sam początek nie wróży najlepiej... Kojarzy mi się z mokrym brukiem... Wchodzą gitary i zaczyna się statyczna zwrotka. Denerwuje tekst i dwuwarstwowy wokal. Mianowicie na pierwszym planie Drak głosem zmęczonego i zrezygnowanego sprzedawcy wykrzykuje: "Oto targowisko CIERPIENIA/ Oto targowisko BEZSENSU/ Oto targowisko WŁADZY/ (...) Oto targowisko SZATANA!". Wykorzystując przerwę pomiędzy wersami sklonowany Drak wydziera się jak, nie przymierzając, rozhisteryzowany kaznodzieja: "Na stołach pokrytych zielonym suknem/ człowiek serwuje dziś rozpacz/ (...) W upiornym tańcu upadłej wielkości/ z cynicznym uśmiechem na rumianej twarzy (człowiek staje się bogiem)". Refren jest diametralnie inny, uspokaja nas miły sanitariusz Psychiatryka, mamy skrzypki, jakieś bajery w tle... A potem znów męczy nas zwrotka. Gdyby nie ref. to ten kawałek można by śmiało zrzucić z okien wieży Babel
4. Białoczerw - Pieśń dość polska... Właśnie, TELI to pierwszy album Huntera nagrany w całości po polsku! To dobrze, bo Grzegorczyk ma fatalny akcent jak śpiewa po angielsku ;P. Wiem, tylko Polacy się czepiaja takich bzdur, a innym narodom to zwisa, jak żalił się Drakuś w jednym z wywiadów. Tak czy owak Białoczerw to mocny, melodyjny utwór, są znów skrzypki... W refrenie występuje mały chórek, brzmiący miejscami... monumentalnie? Tak, cała pieśń jest dobitna, ale tekst taki dość dziwny... "W marszu - nie ma czasu na pytanie/ W tłumie - nie ma miejsca na różnice/ W bogu - cała nasza jest nadzieja" Oj, panowie by blacku grać nie mogli... Fe! Co w tym utworze jest godne uwagi? Solówka na skrzypcach ;). Trochę zbyt góralska, ale co tam!
5. NieRaj - Zaczyna się leniwą gitarą z westernu, potem brzmienie się "zacięża" (ach, te neologizmy...). Wokal prosto z dzbana, zwrotka tłumi gniew na stwórcę, by w refrenie wybuchnąć i potroić się echem... Tekstowo chodzi o to, że Pan nasz i Zbawca zostawił biedne owieczki w "oceanie łez", urządził im niezłą zabawę na Ziemi i sobie poszedł. A co miał robić? Pilnować? Heh, niezły utwór, podobno na koncertach kładzie na grunt ;).
6. Krzyk kamieni - Najdłuższy kawałek na płycie, 7 minut jak w mordę strzelił. Całość rozpoczynają bębny, spokojna zwrotka, przeplatające się dźwięki gitar i takie tam... Głupi refren ("Czekając na lot do nieba/ Zbierając okruchy chleba" blah!), ale reszta niezła. Na TELI króluje zabawa słowem, wiele zależy od pisowni, więc warto zajrzeć do wkładki i nie bacząc na krzywe ryje członków bandu poczytać sobie teksty. "Widzę mrok...To płonie nowy lont/ląd/ teraz wiatr gra requiem końca.../ ogłusza!" Pieśniczka w miarę rozwoju się wzmacnia... Niczym głaz zepchnięty ze wzgórza, który toczy się coraz szybciej, tak Kamienie nabierają wagi i pod koniec, wspomagając się szarpaniem strun, Drak w końcu się porządnie wydziera. Nasze uszy bawią zmiany tępa i różne bajery, którymi raczą nas muzycy, więc nudzić się nie można.
7. Wyznawcy - Chyba najszybszy i zarazem najcięższy utwór na płycie, krótki (zaledwie 2:29) ale efektowny. Powiedzieli, co wiedzieli i poszli. W zasadzie dobrze zrobili, bo jakby tak grali przez (ł)osiem minut, to by się człowiekowi odechciało... "Oni są naszymi prywatnymi bogami/ Mają kasę, siłę, władzę mają/ (...) A ich wielkość i boskość!.. Jest tak mroczna jak ich dusze!/ (...) To MY jesteśmy waszymi bogami!/ (...) WyBawiMy cię jak NIKT!" Czyli doskonały obraz manipulacji człowieka przez religię... Właśnie, "Hunter przeciwko wojnom, przemocy i manipulacji". Krótko, ale treściwie i chwała im za to! Widać, że przemyślano to cacko i dopieszczono niczym jajko Faberge'go, a jednocześnie udało im się zachować szaleńczą spontaniczność... Ekstra...
8. $$$$$$$$ - Ale tytuł... I aż dwa ciężkie przekleństwa w tekście! "Mamy dosyć fałszu/ I codziennych pierdolonych wiadomości" x2. Czyli znudziły się Wam Fakty TVN i Panorama? No taaak... Taki średnio udany kawałek... Bardzo antytelewizyjny, co jako żywo przypomina mi CKOD i ich "(mamy) Butelki z benzyną i kamienie (Wymierzone w ciebie, słynna dziennikarko, panie prezenterze, albo coś tam...)". Miejscami jest ostro, trochę dziwnych dźwięków zdradzających manipulacje Aki, brak skrzypków... Takie dziwne...
9. Płytki dołek - Mój faworyt. Świetny tak muzycznie jak i tekstowo. Jak zwykle mocny początek, poprzedzony nieco tylko cichszym przed-początkiem :). Już zwrotka wprowadza nas w turpistyczny klimat... Głupi jest tylko refren, za każdym razem inny, kończący się jednak okrzykiem "iaiaiaiaiaiaiaiaia"... Takie to... Hmmm. Ale poza tym drobnym mankamentem reszta jest świetna. Zwłaszcza zwrotka w połowie wyśpiewana głosikiem godnym jakiegoś Rojka czy innego... Nie czarujmy się, Grzegorczyk nigdy nie był dobrym wokalistą. Ale jaki tekst! "W płytkim dołku złożą mnie/ Słucham głosów z głębi ziemi/ Mrówki wchodzą mi do ust/ Mam to w dupie/ Jestem trupem..." Yeah, ta część powala!
10. Przy wódce - Czyli zamiłowanie do trunków. Na "MedeiS" było coś podobnego - "Loża szyderców" ("Gorza-łyk/ który pijesz w samotności/ Gorza-łyk/ Który pijesz saaam!"). A teraz "Negocjacje PrzyWódce/ Wybieramy PrzyWódce/ Upijemy PrzyWódce" - gra słów po raz kolejny. Zwrotka trochę nudna i zalatuje dokami pełnymi kartonowych namiotów, ale wykrzykiwanie kilkunastu czynności "przy wódce" jest dość żywiołowe. Tylko to "no future"... Hołd dla Sex Pistols, czy jak?
11. Niepokój - Bonus track! Zaczyna się ciekawie, ale ten dziwny (niektórzy twierdzą, że pedalski ;)) głos Draka przywołuje nas do rzeczywistości. Refrenik prawie popowy, w stylu pokonamy falę, ale okej, nie czepiam się. Jest melodyjka wpadająca w ucho, lecz... Bez tego kawałka płyta wiele nie traci, nic dziwnego, że to bonus. Są jakieś solówki, chórki, bajerki i ten "niepokój" co to "usypia nad ranem". Od niepokoju to się raczej cierpi na bezsenność, nie?
12. Łosiem - Bonus track! Oto nieskrępowana psychodela! Wariacja na temat ósemki i łosiów. Na końcu i na początku mamy to co nie trza, czyli "raz, dwa, trzy, cztery" i "tadau!!!". Ja wiem, że to specjalnie, ale mogliby to wyciąć, bo wkurza. Szaleńczy ten utwór, nie powiem. Huntersi sobie pozwolili, nie ma co. Ale ładne solówki tu są, to fakt. "Crazy drunked solo"? Tekst jest tak dziwny, że ciężko zrozumieć o co biega, ale "nie ważne kto obejmie tron/ ty masz po dupie zawsze z obu stron/ i nie ważne czy zrozumiesz sens..." Znaczy, nie ma się nad czym zastanawiać. I dobrze. Muzycy mieli radość, my mamy (prawdopodobnie) radość...
13. Pomiędzy niebem, a piekłem - Ballada, do której dołączono teledysk (kijowy nawiasem mówiąc), i która z początku w ogóle mi się nie podobała... Ych, ten wokal Grzegorczyka... Próżno tu szukać perkusji czy czegoś, tu króluje minimalizm, czyli Drak, jego gitara (Pita niby też...) i jakieś wróżki w tle... W refrenie tylko chórki (Jelonek się udzielał, tak głosowo jak i... eee, ręcznie? Znaczy skrzypcowo). Efekty specjalne to oczywiście zasługa Aki. "To dla takich chwil całe życie wędrówką...". Jak się człek wciągnie to i ten kawałek się spodoba. Z pozoru spokojny, ale znać odcisk ciężaru... Power-ciężaru ;). ("To dla takich chwil całe zycie wędrówką...")
14. Osiem - Także długa kompozycja, nawiązująca do czasów przedszkolnych... "Stary niedźwiedź podobno śpi/ Podobno nie trzeba się bać...". Mamy tu wiele zmian, przez co odnosi się wrażenie, że to kawałek zbudowany z klocków lego. Po starej śpiewce następuje diametralna zmiana tempa i pan Drak robi właściwy użytek z gardziołka, czyli zaczyna się drzeć, ale z sensem. Jeszcze jakim! "Dla ciebie wszystko panie mój/ Dla ciebie krew, udręka, łzy/ Dla ciebie rzeźnia Pogan/ by właściwego BogaCIĆ/ Dla ciebie nawrócimy świat/ Dla ciebie jest ten krwawy bal (jestem krwawy pal[ownik]?)/ Za wszystko co dla ciebie/ W niebie odbiorę bo$ki $zmal!/ Bo$ki $zmal!" Niezłe, nie? Palić kościoły! Przynajmniej ja tak to odbieram ;). Trzeci klocek - chórek dziadów ze wschodnim akcentem znów śpiewa o niedźwiedziu przy akompaniamencie jakiejś bałałajki... Albo czegoś... I znów, czwarty klocek "Dla ciebie dym palonych ciał!". Piąty klocek - sam pan szatan głosem niskim jak piekło gada sobie stukając kopytem o wieko "Lwy pożrą chrześcijan, a Pogan zadepczą słonie". I ładna solówka Jelonka :). W tym czasie w tle się gotuje i po raz kolejny Drak wybucha "Dla ciebie ten ofiarny stos!". Bardzo dopracowany utwór, ciekawy i wielowarstwowy, zdradzający kunszt Huntera.
15. Outro - Bardzo spokojne, ptaszki ćwierkają, wiater wieje, jakaś gitarka pojękuje żałośnie... Czyli pożegnanie a'la DJKarpix ;). Hej, co to za jeden? Jakiś zafajdany ziomal? Eee? Spokojnie, to poczciwy Aka. Uff, w końcu się ta płyta skończyła...
To była baaardzo długa recenzja, wiem, lałam wodę, ale mię natchnęło. Jeśli jeszcze Huntera nie znacie, to się wstydźcie i biegiem do sklepu. Ale zamiast TELI proponuję zakupić "MedeiS", która moim skromnym zdaniem jest znacznie lepsza. Nie bójcie się, że stracicie na tym interesie, w Media Tromkecie takie cudo dają za dwie dychy, taniocha! Najwyżej przegapicie najnowsze si-di-a, ale kto by je tam kupował? Jasne, Hunter nie każdemu podejdzie, ale spróbować można. Polecam, lecz lojalnie ostrzegam - ja się nie znam, więc wybór należy do Was.
Ocena: +8/10
PS. pozdrowienia dla całej red_akcji Lodówy Ośrodek ;)