|
O trzech takich co śpiewli w Iron Maiden... |
Witam!!!
Było ich trzech w każdym z nich inna krew - mowa tu o wokalistach zespołu Iron Maiden. Nawet wśród fanów IM nie obeszło się bez pewnych podziałów, ja zajmę się sprawą wokalistów śpiewających w tym zespole. Dla wielu jeśli Ironi, to tylko z posiadającym świetne warunki wokalne Dickinsonem, inni nie potrafią oprzeć się klimatowi lat 80-tych utworzonym przez głos Paula Di'Anno, a jeszcze inni ulegają lekko zachrypłemu głosowi Bayleya Blaza. Jednak każdy z wymienionych ma lub miał ogromny udział w budowaniu historii Żelaznej Dziewicy. Myślę, że gdyby zabrakło któregokolwiek z nich to z pewnością Iron Maiden nie byłoby tym samym zespołem, który dziś wspiera ogromna rzesza fanów. Zmiana wokalisty dla każdego zespołu to tak jakby początek nowej ery, której fundamentem jest nie tylko zmiana głosu, ale również zupełnie innym styl gry całego zespołu - tak jest w Iron Maiden, zespołowi temu pomimo zmian zawsze udawało się jednak zachować swój niepowtarzalny i wszędzie rozpoznawalny styl. Drobne wyjaśnienie - doskonale wiem, że przez IM "przewineło się" aż pięciu wokalistów, jednak o dwóch pierwszych tylko wspomnę, ponieważ nie wydali oni żadnej płytki z Ironami, a ja osobiście nie miałem okazji zapoznać się z ich umiejętnościami wokalnymi.
Historia zaczyna się w 1974 roku, kiedy to w skład Żelaznej Dziewicy zaangażowany zostaje w roli wokalisty Paul Day z którego udziałem powstają piosenki Iron Maiden, Prowler, Transylvania, Wrathchild oraz wstępy do Innocent Exile i Purgatory. Zespół zagrał wtedy kilkanaście koncertów, po których wyleciał Paul Day. Był on dobrym wokalistą, ale na scenie brakowało mu przebojowości i charyzmy.
Na jego miejsce przyszedł Dennis Wilcock, który wcześniej grał ze Steve'm w zespole Smiler. Był on fanem zespołu KISS, dlatego na scenie zachowywał się jak jego idole. Był prawdziwym showmanem. Uwielbiał różnego rodzaju przedstawienia. Po dojściu do zespołu opowiedział Steve'owi o gitarzyście, który mógłby podnieść poziom zespołu - tak drogie panie i panowie to w dużej mierze jego zasługa, że w Ironach do dzisiaj gra Dave Murray! W tym okresie zespół na jakiś czas się rozpadł :(. Po reaktywacji nowym wokalistą został już napewno wam znany...
|
 | Wokalista przyjęty po pierwszej próbie, który swojimi umiejętnościami otworzył dla Maidenów drogę do kariery. Di'Anno i skład byli naprawdę nieźli, musieli być nieźli - chcieli osiągnąć coś więcej niż granie tylko na włsnej dzielnicy.
Wtedy zainteresował się nimi Rodney Smallwood, który chciał być ich managerem. Umówił się on z zespołem, by obejrzeć ich koncert. Pierwszy występ nie doszedł do skutku. Drugi także o mały włos nie zostałby odwołany. Przed koncertem policja zatrzymała nikogo innego jak Paul'a za posiadanie noża, pozwolono im zagrać bez wokalisty i odziwo udało się wszystkich przekonać, nawet bez wokalu. Później Ironi rozpoczeli trasę koncertową na której, zespół robił swoje a Di'Anno czarował wszystkich słuchaczy swojim lekko zadziornym głosem który, jak już wspominałem zalatywał latami 80-tymi a swoją przebojowością na scenie imponował wszystkim. Wtedy zaczeły się ujawniać problemy z gardłem wokalisty, Ironi znowu pozostali na lodzie, jednak nie rezygnowali z koncertów, ponieważ to była dla nich świetna promocja. Z tym dość uniwersalnym wokalistą Dziewica wydała dwa albumy - "Iron Maiden" i "Killers", albumy o których nie da się tak poprostu zapomnieć. Przeboje takie jak "Purgatory", "Twilight Zone", "Iron Maiden", "Phantom of the Opera" czy zupełnie z innej bajki utwór "Prodigal Son", który pasuje bardziej do The Beatels świadczą o świetności tego wokalisty. Jednak wszystko, co dobre szybko się kończy, Paul zaczął prowadzić "balangowy" tryb życia - albo był ciągle naćpany, albo nawalony. Zaczął odgrywać wręcz teatralne scenki, gdy przed samym koncertem mdleje. Zespół musiał odwoływać koncerty. Na nic zdawały się rozmowy z Paul'em. Był on niereformowalny. Dlatego na zakończenie trasy Steve powiedział mu do widzenia.
|
W ten sposób Maideni porzegnali tego wokalistę, ale każdy koniec jest początkiem czegoś nowego - umarł król niech żyje król...
|
 |
Steve wiedział od razu kogo chce na następcę Paula, gdyż odkąd zaczęły się z nim kłopoty i Harris rozważał odejście Di'Anno to podpatrywał on różnych wokalistów. Już po pierwszej próbie Bruce Dickinson został przyjęty. Szybko także oficjalnie zadebiutował. Najpierw na koncercie w Rainbow, a później na trasie po Włoszech. Jego głos, wspaniały głos, głos przyciągający jak magnes, lekko operowy stanowił prawdziwą rewolucje dla Iron Maiden. Dodatkowo te zachowanie na scenie, showman'stwo bez śladu nieśmiałości, Bruce nigdy nie może się oprzeć, on musi skakać, biegać lub wspiąć się na jakieś rusztowanie. Po za tym świetny kontakt z publicznością, który sprawił, że wszyscy fani od razu go pokochali. Albumy nagrane z Iron Maiden z Dickinsonem w roli wokalisty to: "The Number of the beast", "Piece of Mind", "Powerslave", "Somewhere in time", "Seventh son of a seventh son", "No prayer for the dying", "Fear of the dark" i po przerwie "Brave new world", "Dance of Death". Te dzieła wyjaśniają fenemen tego wokalisty, a koncert z jego udziałem dla wielu to niezapomnine przeżycie. On zawsze ma specjalnie przygotowaną scenę, żeby mógł sobie dowoli biegać i skakać, coś a'la Michał Wiśniewski :). Jednak kiedy został wydany Powerslave (wrzesień 1984) entuzjazm wokalisty lekko podupadł. Mimo tego, że w USA Powerslave był kolejną platynową płytą zespołu to w Wielkiej Brytanii nie osiągnęło pierwszego miejsca na liście przebojów. Później zaczęło się World Slavery Tour. Bruce powiedział o nim: "WST było najlepszym i najgorszym tourem, prawie nas wykończyło". Zagrali 300 koncertów podczas trzynastu miesięcy. Zespół grał przez pięć dni pod rząd, by szóstego dnia odpocząć. Pod koniec trasy zanikał entuzjazm, pasja do gry. Po raz pierwszy pojawiły się plotki o tym, że Bruce jest zmęczony i że może odjeść. Później rozpoczęto prace nad Somewhere ni time. Praca nad płytą była dla Bruce'a bardzo bolesna. On najbardziej odczuł skutki poprzedniej trasy i popadł jakby w depresję. Skomponował na płytę pare akustycznych utworów, ale wszystkie zostały odrzucone gdyż nie pasowały do całości. Wtedy marazm Bruce'a jeszcze się powiększył. Czas goi rany, a Dickinson potrafił zrozumieć, że reszta miała rację odrzucając jego utwory.
W maju 1992 wydany został album Fear Of The Dark. Tournee obejmowało drugi występ w Donnington Castle, który został zarejestrowany i później wydany. W połowie trasy zespół zaplanował przerwę. Bruce stał się wtedy prezenterem MTV, szermierzem, brał udział w tworzeniu filmów dokumentalnych dla BBC, uzyskał licencję pilota. Zaczął on także pracować na swym drugim solowym albumem. W czasie jednej z rozmów z Robem Smallwoodem, Dickinson powiedział mu, że chce odejść z Maiden. Wtedy atmosfera w zespole stała się lekko mówiąc nieciekawa. Widać było gołym okiem, że ta druga część trasy była gorsza, grana jakby na siłę. Na dodatek Bruce często olewał sobie koncerty i śpiewał na swoim poziomie tylko wtedy, gdy koncert wzbudzał duże zainteresowanie mediów. Zdradą trochę zajechało... ale to już jest prywatna sprawa Dickinsona. Na jakiś czas Bruca zastępuje inny wokalista, jednak Dickinson powraca w 1999 roku... i to w jakim stylu! Wydając z Ironami Brave new world w pełni uświadamia swojich fanów o swojch umiejętnościach, ten album został świetnie przyjęty podobnie jak późniejszy Dance of death.
|
Wielu okres kiedy Dickinson śpiewał w Iron Maiden nazywa "złotą erą" tego zespołu, mojim zdaniem nie koniecznie słusznie - uważam, że ważną rolę dla Ironów spełnił zarówno Paul Di'Anno jak i zastępujący Bruc'a po tymczasowym jego odejściu...
|
 | Harris angażując tego wokaliste udowadnia, że ludzi niezastąpinych nie ma. Lider Żelaznej Dziewicy po odejści Dickinsona ogłosił konkurs aby znaleść godnego następce Bruc'a. Steve otrzymał tysiące demówek, które (wszystkie!!!) przesłuchiwał przez 4 miesiące. Ostatecznie do zespołu został przyjęty Blaze Bayley z formacji Wolfsbane. To mojim zdaniem największa rewolucja jaka wystąpiła w historii tego zespołu, bo i cały styl muzyki uległ urewolucjonizowaniu. Wielu uważa okres "śpiewu" Bayley'a za najgorszy czas Ironów. Dla mnie dzieła nagrane z Blaze'em to zupełnie nowe doznanie które, tworzy świetny, charakterystyczny głos i styl gry, który musiał uledz modernizacji aby wszystko ze sobą współgrało. Ten wokalista nawet gdy szepcze to krzyczy. Wystarczy posłuchać piosenek takich jak "Dont look to the eyes Of a Strenger", "The aftermath" lub bardziej dynamicznych "Man on the edge" czy "Futureal" aby zrozumieć, że Blaze nie odstaje od swojich poprzedników. Z Bayley'em Iron Maiden wydało dwie płytki: The X Factor i Virtual XI.
|
No i teraz pytanie - jak to kurwa podsumować?
Myśle, że zmiany wokalistów w Iron Maiden to swojego rodzaju szczęście w nieszczęściu. Dzięki temu mamy w czym wybierać - dla każdego coś miłego :). Ja osobiście nie potrafie stwierdzić, który z nich jest najważniejszym i najlepszym wokalistą - jak dla mnie śmiało stawiam między każdym z tej trójki znak "=". A wy jak myślicie?
Pozdarwiam Judasz!!!
|
Opinie piszcie pod adres:
judajuda@wp.pl
Krytykę czytam bluzgi też :).
|
|
|
|
|