| :: ZLOT LODÓWY CENTER OKIEM VARMACKA | ||
|
Tego pamiętnego dnia wstałem dość późno. Nawet chciałem zrezygnować, ale skoro się zapowiedziałem to nie wypada się nie pojawić. Przemieściłem się szybko w stronę przystanka (bo jestem w tak komfortowej sytuacji, że mieszkam ok. 19 min. jazdy autobusem od miejsca spotkania), i wsiadłem w pierwszy autobus. Oczywiście bez biletu, bo tylko frajerzy kupują bilety ;P. Ludzi oczywiście sporo. Moją uwagę od razu przykuły dwie kobiety. Niby zwyczajne, ale jedna miała dość spory (i fajny) tatuaż na ramieniu. Nagle wstały. Ja myślę, że chcą ustąpić miejsca stojącemu staruszkowi, a one sięgają do kieszeni... "Dzień dobry proszę przygotować bilety do kontroli". No to ja:" O K.... wiedziałem, żeby nie jechać na ten lamerski zjazd". Ale nie ze mną takie numery, szybko wysiadłem :). Zaopatrzyłem się w dwa bilety i czekam na następny, oczywiście nie przyjechał...
W końcu około 10:49 pojawiłem się w Tychach na dworcu. Od razu rzuciła mi się w oczy groopka ludzi "to na pewno nie oni, idę na peron oblookać". Na peronie oczywiście nikogo nie było. Tak dobrze myślisz, to byli ONI :D. Po szybkim zapoznaniu ruszyliśmy w miasto (no jeszcze jakieś 15 min. czekaliśmy na kogokolwiek, ale nikt się nie zjawił :)). Na pierwszy plan od razu przebił się Sir_Nick, cały czas gadał (głównie "przepraszam", ale to już inna historia :)). Helengold robiła wszystkim zdjęcia. Wszyscy się wzbraniali jak mogli i wogle było jakoś tak wesoło... Po kilku minutach przemierzania alejek trafiliśmy do małej cukierenki. Oczywiście wszyscy się tam wbili, tak że ludzie nie mogli ani wchodzić, ani wychodzić. Sum-A-Sum-A-Rum (trzeba się pochwalić znajomością języków obcych) loda zafundował sobie tylko Sato. Oczywiście jak przystało na dobrze wychowanego człowieka zapytał: "chcesz se liznąć ?" :D. Dalej udaliśmy się w kierunku Browarów Tyskich, aczkolwiek możliwe że szliśmy gdzieś indziej, a browary napatoczyły się same. I tu niespodzianka, zwiedzaliśmy se tylko Muzeum Tychów (or sompting). Dowiedzieliśmy się tego i owego o mieście Pantery i 47. Widzieliśmy nawet przodka imć Leppera. Tyle że był w sutannie jeśli się nie mylę. Czego to dowodzi ? Że zjawisko pedof... tzn. że księża także czasem mogą skręcić z drogi czystości (i jakie opłakane skutki to przynosi). Kilka ładnych obrazków chcieliśmy podziwiać z dwóch kanap ustawionych pod ścianą, niestety prawdopodobnie były one przeznaczone dla bardziej odpowiedniego towarzystwa (to znaczy dla takich którzy płacą za wstęp), a nie dla takiej hołoty jak my (wdarliśmy się za darmo :)), bo zaraz przyleciał pan w niebieskiej koszuli, z pałką, pistoletem gazowym, granatem i nie wiadomo czym jeszcze, i przegonił nas: "wyp.......ć pie......e buraki bo wam zaraz za....e". Nie to nie. Zniesmaczeni nie poszliśmy zwiedzać drugiej kondygnacji. To znaczy oni nie poszli, ja tam już byłem wcześniej :). Na do widzenia zrobiliśmy se jeszcze zdjątko i wyszliśmy na zewnątrz. Nie było degustacji, i bardzo dobrze, bo tyskie jest piwem raczej marnym (gdzie mu tam do Lecha). Zaczęła się długa podróż chodnikiem między blokami. BTW przeszliśmy se nawet przez takie jedno osiedle konsolowców :) na murach zamiast "HWDP" texty w stylu: "KONAMI", "NAMCO", "SNK" "ZELDA" i podobne :D. Fajnie, ciekawe czy ktoś tam czyta Games Cornera... Przechodziliśmy nawet koło fajnego fastfuda, ale zapomniałem nazwy, a na pewno fajna była:) [O ile pamiętam, jego nazwa brzmiała McZośka... Pantera pisał mi przed zjazdem, że tam skoczymy, a ja cały czas myślałem, że to taka alternatywna nazwa McDonalda! :) - SN]. W końcu doszliśmy do Tele Pizzy, i po szybkim połączeniu kilkunastu (2) stołów udało się zasiąść i przejść do (jak mniemam) sedna zjazdu, mianowicie rozmów na temat LC. Jednak rozmowa zeszła chyba na inne tory, nie pamiętam. A SN mówił: "pisz szybko bo pamięć bywa ulotna". W każdym razie na tych rozmowach minęło kilka godzin. W miedzy czasie trochę się napoiliśmy, i zrobiliśmy ściepę na dwie pizze. Dość marne one były ale co tam (a mówiłem żeby iść do Pizza Hut). SQNX wygrał ostatni kawałek, dał "gryza" SNikowi i tak oto została mu się tylko końcówka :D. W międzyczasie to jeszcze Sato nas uraczył kilkoma opowieściami na temat mang, dał nawet pooglądać (gdzie mi to kładziesz na tomik-or sompting), a Pantra pokazał jakże wspaniały kubek z logiem Lodówy. No jeszcze nas Fauske poczęstowała ciastkiem, ale SN jak zwykle zabrał wszystko. Powiedział że tylko na przechowanie, jednak już nikt ich potem nie widział więcej... (no dobra, trochę skłamałem, SN dał mi wieczorem, jak nikt nie patrzał, jedno pokruszone ciastko). Po tych jakże wspaniałych rozmowach udaliśmy się na dworzec by pożegnać Fauske (że niby już musi wracać, a tak naprawdę to już chyba miała dość nas oglądania :D). Zrobiliśmy se pamiątkowe zdjątko i odjechała. W chwilę potem zniknął 47, pomachał nam tylko zza szyby (wolał nam nie podawać ręki na pożegnanie :)). I tak zostali sami Hardcorowcy. SN i SQNX strasznie się napalili na "Starwarsowe Trolejbusy" i nie było szans na nie przejechanie/przelecenie się czymś takim (Nie dziwcie się, chłopaki pierwszy raz cywilizacji zasmakowali...). O tym że SQNX wdepnął w gówno pisał nie będę [Właśnie to zrobiłeś :D - SN]. Raz że to nie śmieszne ("lepsze gówno na bucie, niż słoma z buta"), a dwa to pewnie każdy od tego zacznie swoją relację, więc ja nie wspomnę o tym jakże nie przyjemnym (zależy dla kogo) incydencie. Po zaopatrzeniu się w bilety za cenę powyżej 2 zł postanowiliśmy się udać na osiedle ... Pantera napisz jakie to osiedle :) zakładam, że B ? nie wiem, w końcu ja na nim nie mieszkam :P, zobaczyć "Żyrafę". Pantera tak ją zachwalał. Jaka ona wspaniała, jaka piękna, jaka cudowna, jaka wspaniała... Enyłej, wróćmy jeszcze do trolejbusa. Pewnie nikt na to nie zwrócił uwagi. Wiecie ile kosztował bilet u kierowcy??? Czypiendziesiąt! To ja idę zobaczyć tego kierowcę. Patrzę, a to nie kierowca tylko Wieelki_Stawonóg_Potwór_z_Loch_Ness. Bierz tę macke, puszczaj !!! "Te wysiadamy, to już tu". Kopłem go w jaja i wyskoczyłem zanim zdążył zatrzasnąć drzwi. To co zobaczyły moje oczy było okropne. Parę cegieł, nieco cementu i desek pozbijanych w "coś". To właśnie była "żyrafa", obraz nędzy i rozpaczy. Jak ktoś (Pantera) mógł to nazwać żyrafą. Przecież to miało tylko 2 nogi i nie miało ani głowy ani ogona, ani niczego co ma żyrafa. To było jakieś coś... Ja nawet nie potrafię tego co zobaczyłem wysłowić (posiadam zbyt ubogi wachlarz słów). Takie coś, w centralnym punkcie jakiś kamień z podobizną Ryla i jeszcze jakiegoś innego robotnika. Nad tym unosił się jeszcze małe strzeliste coś do góry. To ma być żyrafa ??? Pod żyrafą SN odkrył że można kręcić filmiki cyfrówką od Helengold i wziął się do uwieczniania nas na taśmie. Czas jednak szybko leciał więc udaliśmy się na przystanek "Starwarsowych trolejbusów" z zamiarem powrotu w okolice dworca, gdyż pociąg na nikogo czekał nie będzie. Pantera pożegnał nas na przystanku i pojechaliśmy... Odprowadziłem ekipę na peron, trochę pogadaliśmy, i udałem się na sąsiadujący z dworcem PKP dworzec autobusowy, wsiadłem do autobusu linii 666 lub 33 (już nie pamiętam) po czym udałem się do domu (niestety rozpadało się :/). Tyle jeśli chodzi o zjazd :). Z mojej wspaniałe opowieści możesz wywnioskować, że było marnie... Mylisz się. Jeśli odniosłeś takie wrażenia to tylko dlatego że marny ze mnie "dziennikarz". Poczytaj se relacje innych a zrozumiesz, że jednak nie było tak źle, bo ja na pewno wielu rzeczy nie opisałem, bo po prostu zapomniałem (a SN mówił żeby pisać na gorąco :)). Jednak to wspaniałe uczucie móc porozmawiać z ludźmi (jak odniosłem wrażenie) dość inteligentnymi. Ludźmi którzy nie składają 2 minuty jednego zdania, ludźmi którzy jak zadasz pytanie to odpowiedzą, a nie robią głupią minę i zamierają próbując coś wymyślić. Tak to do ciebie aluzja Marcinie... Miłe uczucie spotkać ludzi którzy wiedzą co to jest AM. Wreszcie ludzi którzy mają pojęcie co to jest Czypiendziesiąt :D, albo LOSUX :D. Trochę się tylko zawiodłem. Napaliłem się na turniej Ping-Ponga a tu nie było turnieju... [47, dlaczego nie wziąłeś paletek? Łeee... nawet na chatę Pantery się nie wbiliśmy na turniej Tekkena 3 (dema ofkozz :D). No nic, będę musiał sobie to wynagrodzić u sqnxa, spuszczając mu jak zwykle łomot w Tekkena 5 (<mała prywata>Szostek, kredko, ale ci dogłem. :D Pozdrów Pandę ode mnie :P</mała prywata>) - SN] No i takie są właśnie wrażenia jedynego czytelnika obecnego na zjeździe (Helen i SQNXa nie liczę bo to nie czytelnicy, są jakby bardziej związani z Sernikiem, więc byłem jedynym czytelnikiem, takim Outsiderem :P. A Pantera mi mówi: "to zdjęcie co mi przysłałeś do "redaktory" to chyba nie aktualne jest" :D:D:D). Varmack
[carmack@interia.pl]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||