:: ZLOT LODÓWY CENTER OKIEM 47
Zlot... pierwszy zlot Lodówy odbył się 8 lipca 2005. Wszystko planowało się bardzo szybko - w zaledwie tydzień. Tego dnia wstałem o 6 i myślałem "co powiedzieć rodzicom?". Zlot miał być o 11, ale o 9 miał przyjechać Sato, więc musiałem być na dworcu przed dziewiątą. Na szczęście los się do mnie uśmiechnął - o ósmej rano moja mama do mnie: idź wyrzuć śmieci! - nie mogło być lepiej! Oczywiście od razu się zgodziłem i... już nie wróciłem :P Idę sobie na dworzec, idę i idę ;] Już dochodzę na miejsce i widzę obok mnie idącego ludzia który bardzo przypominał PP (wcześniej widziałem tylko zdjęcie PP z 13 numeru lodówy). Już chcę do niego mówić cześć, ale - primo nie widziałem zbyt wielu 18-latków niższych ode mnie, a po drugo był on odziany w trójpaskowy mundur, a to nie pasuje do PP. No, ale kręcił się cały czas wokół dworca, więc myślałem, że może spróbuję zagadać... i wtedy zobaczyłem drugą osobę podobną do Pantery. Pochodziłem jeszcze trochę (musicie wiedzieć, że ja bardzo nieśmiały jestem) i tak za każdym okrążeniem sobie mówiłem "teraz zapytam" i nie mogłem ;/ No, ale taki już nieśmiały jestem.. Minęło chyba 1,5h już miałem podchodzić i zapytać niby która godzina, ale wtedy akurat PP mnie zapytał czy znam go i ja powiedziałem, że znam i już wiedziałem, że to PP ;] No to czekamy, siedzimy, nagle słyszę głośne "cześć", widzę dziewczynę i myślę "kto to kurde* jest?". PP mówił mi, że ma przyjść jakaś mieszkanka Tychów o ksywie Aleex, ale ta ktosia przyjechała pociągiem, więc kto to? Dopiero po chwili skapłem się, że to nameless - parę dni przed zjazdem dostałem maila od PP, że przyjmują nowego redaktora - o tej właśnie ksywie. Dobra no to czekaliśmy na resztę i czekaliśmy i czekaliśmy... Wcześniej Sato przysłał esemesa, że jednak przyjedzie później. W końcu się doczekaliśmy... przed dworzec wyszła grupa ludzi, ładnie się sobie przedstawiliśmy i czekaliśmy na Aleeex. Początek to był mały szok, ale zaczęliśmy się przyzwyczajać do tych tragicznych mord ;] Zanim wyruszyliśmy dostałem jeszcze życzenia urodzinowe - dzień wcześniej miałem urodziny. Sato w prezencie obiecał mi łyka wody mineralnej, niestety prezentu nie odebrałem ;] [Tja, za to wodę mineralną mojej dziewczyny skroiłeś jak się patrzy! :D - SN] Aleeex nie przyszedł (przyszła?), więc ruszamy. Najpierw skierowaliśmy nasze kroki w kierunku muzeum Tyskiego (nie, nie tego piwa, choć takie też jest w Tychach jednak wpuszczają tam tylko od lat 18). A co w nim? Pustki ;] A tak na serio to godne zapamiętania było zdjęcie Leppera w stroju księdza i to co Sir_Nick i sqnx nazwali "super sprzętem" czyli gitara jakaś tam ;] Była również panorama miasta na której PP i ja pokazywaliśmy gdzie pójdziemy - pod tzw. Żyrafę, która Sernikowi przypominała kozła do skakania ;] Następnie poszliśmy do Telepizzy! Pogadaliśmy, zeżarliśmy 2 pizze.

Sato wypił chyba o jedną puszkę LECHA za dużo - rzucał świetnymi tekstami. Ja się o mało nie udławiłem Spritem ;]. Dużo czasu w Telepizzy zleciało i zrobiła się 16, a o 17 Fauske (czyli nameless) miała pociąg. Poszliśmy ją odprowadzić i po tym poszedłem sobie do domu. Czemu? Pomyślcie, że wychodzicie wynieść śmieci i znikacie na 9 godzin... gdybym zniknął na 12 nie przeżyłbym spotkania z moim tatą, a konkretniej z jego ręką ;] Tak mniej więcej przedstawia się zjazd Lodówy z mojego punktu widzenia. Nie chciałem wdawać się w szczegóły - pewnie reszta opisze dokładniej co się działo. Ja na tym kończę to sprawozdanie i czekam na możliwość napisania następnego ;]

* z oryginału zostało co najwyżej "r" ;]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS