:: ZALETY ŻYCIA NA PARTERZE
Do pewnego czasu nie wiedziałem, dlaczego ten Miekki grzeje ten jeden numer w swoim zapitym, miekkim, zapitym sercu. Myślałem, że dzięki tak niskiemu usytuowaniu czerpie energię z samego jądra ziemi. Ale pewne głosy (spod ziemi) powiedziały mi, że ten typ nie ma w co zbierać tej energii. O pięknie parteru dowiedziałem się jakieś 10, może 11 lat temu. Dlaczego powiedziałem, że do pewnego czasu nie wiedziałem? Bo tak było, mieszkałem w komórce z dwoma pokojami, z kiblem na dworze oraz z kurnikiem zza płotem. Ten kurnik dawał mi zawsze wiele radości, kiedy byłem mały dusiłem w nim małe pisklaczki. Ale wróćmy do ciekawszych tematów, więc domek zapadnięty dwa metry w głąb matki ziemi to nie parter, mimo że blisko. Tak, tak blisko, ale cały urok i magia są oddalone o całe kilometry. W tym tekście wam to udo... Podam parę przykładów... a wy będziecie klaskać:). Chłopaki z Tych jarają trawę już od raaana. Chłopaki z Oławy koszą na trawie już od rana. Chłopaki z LC to tylko herbatę piją i są wielcy zupełnie jak chłopaki z Tych:) Że niby co? Przepraszam, to muchozol tak na mnie działa, który rozpyliłem, aby wstrętne pasożyty nie przeszkadzały mi w pisaniu(z tego co widać to już przeszkodziły i to nieświadomie).

1. Parter (nie Panter:) jest lepszy od wyższych pięter z wielu powodów, ale skoro jesteśmy dopiero przy pierwszej lekcji opowiem wam pewne wydarzenie. Szwendaliśmy się z kumplami po piwnicach, aby połapać myszy (co najwyżej trutki znajdywaliśmy) oraz skroić jakiś słoik wiśni kiedy znaleźliśmy TO. Było to piękne, długie, zakończone żelazną bryłą o bardzo ostrych krawędziach po jednej stronie, zaś po drugiej stronie był już zdezelowany i mocno porysowany kwadrat. Wiecie, o czym mówię. No jasne, że chodzi mi o siekierkę. Więc gdy nie znaleźliśmy żadnego żywego stworzenia zaczęliśmy się nią bawić znaleźliśmy se rurę i rozpoczęliśmy w nią walić. Było fajnie, bardzo fajnie, tak fajnie, że aż iskry leciały. W pewnym momencie rura miała tego dość i pękła zalewając te pola pszenicy... i tak powstał głód na ziemi bo cała pszenica zgniła!!! Więc bardzo się przestraszyliśmy, tak bardzo, że każdy z nas pobiegł do domu, aby o wszystkim zapomnieć. Ale nie dało się, bo na całym osiedlu nie było wody. Gdy się następnym razem spotkaliśmy mieliśmy się do wszystkiego przyznać, ale w samą porę zauważyliśmy, że na drzwiach widnieje karteczka "W związku z naprawą głównego coś tam, coś tam wody nie będzie do jutra. Chła, chła, chła, chłaaa. Więc to nie była nasza wina. Teraz spytacie gdzie tu wyższość parteru nad innymi piętrami. Już wam mówię. W miarę szybko można ewakuować się do domu. Z drugiej beczki powiem wam, że parter miał najszybciej wodę i to ciepłą na dodatek:).

2. Zdarzają się dnie, w których nic mi się nie chce (wydaje mi się, że już parę razy rozpoczynałem w ten sposób swoją jaje... wypowiedź), zazwyczaj są to pochmurne dni w których nie ma ani grama słońca, ani uśmiechu, ani optymizmu. W takich dniach popełniam samobója! Tak, dobrze usłyszeliście. Nie tylko pogoda się na to składa, ale i wydarzenia. Dajmy na to pewnego dnia poszedłem do szkoły niewyspany, bo grałem w DOOMA I (normalnie co rusz to mnie zabijał ten wysoki z wyrzutnią rakiet i kopytami) i na to wszystko zapomniałem jaje... to znaczy kanapeczek. Kiedy chciałem wziąć na krechę w szkolnym sklepiku parę pączków pani ekspedientka przypomniała mi o poprzednim długu. Aby zadość jej uczynić kazała mi posprzątać podłogę w zamian za umorzenie długu błeeee... I tak z pustym brzuchem wróciłem do domu, gdzie zastałem pustą Lodówę. Po 15 minutowych oględzinach odkryłem, że nie jest ona zupełnie pusta!!! Były w niej jaja. Pewnie domyślacie się, że nie rozbiłem sobie ich na czole po nieudanej żonglerce tylko zacząłem robić jajecznicę. Wszystko dobrze szło, kiedy usłyszałem Drrrryn... Dryyyn... Zakręciłem kurek i odebrałem telefon. A tam głosik "jeśli nie zapłacicie za mieszkanie 2000 zł w przeciągu tygodnia zajmie się tym sąd". Ja na to jak na lato, gdyż główny komornik to nasza rodzinka, więc luzz telefon mnie nie zmartwił, ale co zastałem gdy wszedłem do pokoju? Patelnia płonęła, gdyż podkręciłem gaz w nie tą stronę co trzeba. To wydarzenie przelało czarę goryczy. Postanowiłem popełnić samobójstwo!!!! Otworzyłem okno i wyskoczyłem:). Powiem tylko, że przez ładny czas chodziłem z gipsem. Łow i to się nazywa bezpieczny parter. Pomyślcie, co by było gdybym mieszkał ma 10 piętrze:).

3. Trzeci i ostatni fragment będzie dotyczył wielu aspektów życia. Nie to abym miał za mało czasu dla was moi drodzy, ale po prostu dwie pierwsze sytuacje pragnąłem troszeczkę bardziej zaakcentować gdyż tak mi się podoba oraz dlatego, że tak i już, ale przede wszystkim dlatego, że były to wydarzenia które zmieniły moje podejście do parteru diametralnie, gdyż zawsze uważałem, że parter to największe złoto dla złodziei. Teraz uważam, że to największy skarb dla lokatorów!

3. 1 Gdy się mieszka na parterze ma się zawsze blisko do centrum życia społecznego. Nie od dziś wiadomo, że Polska złota młodzież lubuje się w tego typu centrach. Nie ma w tym nic dziwnego gdyż taka miejscówa stwarza optymalne warunki. Jest gdzie się odlać, jest murek, jest browar, jest życie. I to w każdej formie! Ostatnio jak schodziłem o 1. 00 w nocy do piwnicy po ziemniaczki usłyszałem jak jakaś parka grzała się w jej wnętrzu. Spytacie skąd wiem? To się po prostu wyczuwa:)

3. 2 Gdy się mieszka na parterze (kurde, co piszę na parterze to mam cholerną chęć aby napisać na Panterze, że niby co ja pchła jestem?) można mieć zajawkę na ziemniaki, lody przejezdne lub truskawki. Już nieraz tak było, że wypychałem swoje jestestwo poza obręby mojego okna i mówiłem, a raczej krzyczałem, do sprzedawców tego typu towarów, że ja też jestem spoko, mam kasę i wyrażam chęć zakupienia towaru. Oto, co zwykle krzyczałem: "Panie, podejdź pan z tym gównem" lub "Panie ja tu głodny jestem, mam zajawkę na truskawki". Ech ja to i to moje gadane. Nigdy jeszcze nikt mi nie odmówił odstąpienia towaru za gotówkę:).

3. 3 Gdy się mieszka na parterze zawsze można wyczaić listonosza i spuścić na niego psa:) Wtedy zawsze listy trafiają tam gdzie mają trafić, gdyż listonosz jak widzi mojego psa dostaje takiej dawki energii, że sen z oczu sam mu spływa do kieszeni ustępując zapałowi i entuzjazmowi. Tak, mój piesek działa tak na każdego, gdyż jest milutki, i na razie ufa każdemu. Nikogo nie nienawidzi. Każdego jest w stanie polizać po gębie:) To znaczy twarzy.

PS: Sądzę, śmiem twierdzić, że w tej pracy udowodniłem wyższość Pantery nad lwem:) "Chyba trzeba zamienić się w wilka."

PSS: Parter to rzecz. A w Lodówie jest dział z głupimi rzeczami. Więc nie muszę się martwić, że nie trafiłem z tematem:)
PPS: Postuluję za tym, aby PS- y były zawsze umieszczane nad nickiem i adresem:) Dobra to żart.
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.