| :: LIST OTWARTY DO MARKA BELKI | ||
|
Kurka wodna i inne gady! Jestem z pana dumny i to cholernie dumny! Nawet pana
sylwetka wskazuje na to, że jest pan kimś więcej niż zwykłym biurokratą, lub niewolnikiem
cyferek, lub sztywnych zasad. Oni to tylko siedzą i liczą nowe fałdki tłuszczyku, który im wyrasta na brzuszku, a pan to nawet Iraq zawojował niczym sam szalony. Ta podróż niewątpliwie miała wpływ na pańskie ciało. Pewnie stało się ono bardziej opalone
i wysportowane, gdy tak pan musiał się (oczywiście od czasu do czasu) przypiekać na słońcu podczas ucieczki przed moździerzami, granatami lub tymi świrami co to se bombę do bębenka przywiązują i myślą, że są panami świata. Panami świata?!? Dobre mi sobie, są tylko pieprzonymi nieukami, co to swoją frustrację i stres z powodu braku umiejętności wzięcia własny los w ręce wyładowują za pomocą trotylu na wojskach, a nawet na własnych ziomach. Jednym słowem są zwykłymi śmieciami. Ale za to pan jest królem świata, gdyż mimo tak mało zaawansowanego wieku zdobył pan wiele laurów, których tu nie zamierzałbym przytaczać gdyby to nie był list otwarty. Był pan wiceprzewodniczącym Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej, doradcą prezydenta, a w 1997 nawet wicepremierem. Teraz to wszystko pana ani nie grzeje, ani nie ziębi po tak ekscytującej przygodzie jaką przyszło panu spędzić w Iraku. Nawet tak zaszczytne stanowisko, jakim niewątpliwie jest osoba premiera pana w pełni nie zadowala. Nie ma w tym wszystkim mocy! Nawet zwykły zasmarkany poseł może w dzisiejszych czasach podważyć autorytet drugiego po prezydencie człowieka w ojczyźnie. Dajmy na to pan Roman Giertych, ten typ co LPR prowadzi (żelazną ręką, kto mu fiknie od ręki jest koszony oraz dostaje wielkiego łupnia w postaci wywalenia z partii. Ja sądzę, że gdyby taka partia powstała w latach 80 to dla samej zasady organizowałaby "ścieżki zdrowia") skręcił na pana bat, który teraz powinien schować głęboko do własnej teczki. No niby po co wyciągać pana brudy z szafy historii skoro wiadomo, że prawie każdy w tamtych czasach miał coś na sumieniu. Ja pana doskonale rozumiem, że w tamtych złowieszczych i mrocznych czasach podpisał pan pewne dokumenty, które włączały pana do szeregów SB. Wiem, że za czasów komunizmu uciec prawemu człekowi przed szykanowaniem było trudniej niż czarodziejowi przed Thomasem Marvolo Ridlem. Panu niestety się nie udało, gdyż moce maskujące uczuć i zgubnych zachowań posiadali wyłącznie animagi. Potrafili oni schować za dnia całą dumę oraz ambicje do kieszeni, aby zmienić się w usłużne osły uczące się pięknej, choć fantastycznej historii, pracujące przy technologii, która na zachodzie była dawno przerobiona na żyletki. Za to gdy księżyc wschodził na niebo, a pierwsze gwiazdy zanieczyszczały niebo z powrotem zamieniali się w ludzi knujących, złośliwych, jednym słowem ludzi z charakterem. Pisali oni zakazane gazetki, tworzyli sztukę bardzo niewygodną dla śmierciożerców oraz pędzili księżycówkę. Niby to nic złego i nie miało wielkiego związku z jakąkolwiek walką, ale daję głowę, że ten trunek dodawał im odwagi (albo mocno ogłuszał) aby za dnia nie musieć być animagiem. Mimo że tacy jak pan wykorzystywał to, że czasami niczym mugole wychodzili ze swoich skorup, aby wykrzyczeć coć... coś. Tacy jak pan, ale pan był inny! Podpisanie tych dokumentów które zmuszały pana do współpracy z mocami zła było jak machniecie różdżką w celu przywołania Błędnego Rycerza (The Knight Bus), który miał pana zawieść do USA, jutrzenki spokoju wolności oraz wielkich możliwość. Można by było mieć żal za to do pana, ale nie można nikogo winić za to, że chciał spełnić swoje ambicje za wszelka cenę. Też bym na pana miejscu zrobił to samo! Zrobiłbym to SAMO! Teraz są inne czasy! Coraz mniej zaczyna pan znaczyć, więc dementorzy z teczki zaczynają zamieniać się w zwykłe Boginy zamieniające się w to, czego akurat się boi osoba, która stanęła z nimi twarz w twarz. Są to bardzo przebiegłe stworzenia, nie mają jednego właściwego tylko im kształtu. Poniekąd są jak Animadzy, gdyż też ukrywali swoje prawdziwe ja, tylko w przeciwieństwie do nich Animadzy okazują siebie i to często zaś nie ma osoby, która by widziała prawdziwe oblicze Bogina. Pan ze swoim Boginem z teczki bardzo dobrze sobie poradził. Zamienił pan go w jabłko (widziałem w telewizji, bodajże na TVN). Skosztował pan je i powiedział, że tylko to się czai w teczce (biedny Bogin, chyba stracił nóżkę lub rączkę:). Za jedno muszę pana wzgardzić. Wymienił pan stare Zmiatacze na Błyskawice, czyli najnowsze modele mioteł wyścigowych. Nie wie pan, że retro powraca z podwójną siłą? A poza tym nie wygoda własna powinna być dla pana najbliższa! I ostatnia sprawa. Czy mógłby pan mi pożyczyć 350 0000? Zakładam nowa partię. Będzie się ona nazywać Karzący Bicz Miłości i będzie zrzeszać wszystkie nacje:). Pisze się pan na to? Z wyrazami szacunku Sato z Oławy. Tekst pisany wyłącznie z myślą o LC! Wszystko, co nie przechodzi na głównym i ja od razu unicestwiam w śmietniku! Amen! Sato
[sato50@poczta.onet.pl]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||