| :: KAM ENT DANS WIT MI, BEJBE | ||
|
Ten tekst piszę całkowicie oderwany od tego jakże pięknego i urzekającego swą szczerą niewinnością i uczciwością świata. Nie, nie jestem naćpany. Testuję nowe słuchawki, kupione w ABC za 35 tysięcy złotych starych polskich. Fajnie się tak siedzi i odpływa. Ale wróćmy do pięknego życia. Czas na pierwszy akapit. Giet redi. Może mi nie uwierzycie, ale świat nie zawsze jest dla nas dobry niczym rodzona matka. Są chwile, kiedy świat wysyła ku nam swoich służalczych lizotrampków. Są chwile, gdy musicie zabić, albo zostać zabitymi. To wojna, a my ar de soldziers... (o fak, poniosło mnie). Wiem, że wydaje się wam to straszne, ale po ziemskim padole łez kroczy PRZEMOC!!! (podkreślić, podkreślić) [Mrau, your wish is my command Captain Joe. ;) - PP] I wy musicie stawić jej czoła. Albo wybrać Ciemną stronę i się indżojować. Więc się indżojujmy. Wiem, że nagłówek mógł sugerować kurs latyno-amerykańskiego tańca towarzyskiego, ale zaiste, powiadam wam!!! Twardy to taniec, twarde jego zasady. Ten taniec to... bójka! Bójka to sztuka. Przed wami cztery akty przepełnione przemocą i autorskim bełkotem. 1. Dobre przygotowanie lingwistyczno-fizyczne kluczem do zwycięstwa. Przed aktem zbrodni należy odpowiednio się przygotować. Przeprowadźcie wśród kolegów wywiad, mający na celu ustalenie podpory językowej w potyczce słownej (o niej za chwilę). Odpowiedzi spisz w małym notesiku i nie pokazuj go rodzicom. Skoro masz już zaplecze lingwistyczne czas zająć się uzbrojeniem. Proponowałbym obejrzenie filmu Commando, z Arnoldem w roli głównej, gdzie była świetna scena przygotowania do krwawej jatki. Obejrzyj go nawet, jeżeli nie stać cię na granatnik. W każdym bądź razie, niezależnie od uzbrojenia musisz mieć inwencję (i nie jest to drewniany pachołek z gwoździem na końcu). Jeśli nie masz inwencji, to idź do milicjii (dżołk, men, dżołk!). A tak na serio: pałka to twój najlepszy przyjaciel (chyba, że masz uzi, ale z uzi nie ma frajdy i spierania mózgu ze zdobycznego, ortalionowego dresu). Skoro masz już pałkę, słowniczek i inwencję to ruszamy na łowy. 2. Giet de parti startet Załóżmy, że spotkałeś już w pełni konfigurowalnych przeciwników. Jeśli nie to kup se szalik Wisły i połaź po warszawskiej Pradze. Załóżmy, że przeciwników jest dwóch i mają ze sobą kije i browary. Teraz dotarłeś do Skrzyżowania Śmierci. Możesz wymięknąć i powiedzieć: "Joł, joł, joł, patrzcie co znalazłem (pokazujesz szalik), jakiś Krakowski madafak to zgubił, jak rzuciłem w niego pustakiem" i odpowiedź: "Joł, joł, joł, ostry k***a jesteś chodź, spalimy tramwaj Krakowiakom". Idziesz z nimi, masz ognisko, dostajesz browca. Ale możesz otworzyć słowniczek i rzec: "Wisła pany, Legia syf, wy gruchomarszcze!" Kiedy oni, słusznie zresztą zdumieni rzucą się na ciebie ty wyjmij inwencję i ustaw tak jak pikinierzy w kompie. Jeden z napastników powinien się nadziać, a drugiemu na ułamek sekundy (mają silny instynkt przetrwania) ustaną funkcje życiowe. Wykorzystaj ten ułamek i przez żołądek do serca, jak Sigal, albo Brus Li. 3. Kradzione nie tuczy, czyli trup nie pójdzie zgłosić kradzierzy na milicję. Teraz najprzyjemniejsza rzecz tej roboty. Znajdźki. Zawsze, kiedy graliście w Diablo, marzyliście, żeby z kieszeni zabitego na ulicy draba tak samo wyskakiwało kilka stówek, albo fajny artefakcik? To zajęcie wprost dla was stworzone. Zanim jednak zabawicie się w hienę cmentarną, musicie sprawdzić, czy ofiary na pewno są martwe. W tym celu należy nakłuć i czekać na krzyk. Jeżeli nocnej ciszy nie rozerwie przeraźliwy wrzask, to możecie pracować w spokoju. Teraz jedna ważna uwaga dotycząca biżuterii, a znajdźciecie jej dużo. Otóż nie bierzcie, powtarzam nie bierzcie! biżuterii grawerowanej z napisami w stylu: dla misia, henio '01, warsaw is king. Łatwiej was będzie wytropić. Chyba, że macie możliwość domowego stopienia żelastwa, ale wtedy może się okazać, że pod pozłacaną warstwą wierzchnią kryje się gówniany mosiądz i nikomu tego nie opchniesz. 4. Goł, goł??? Goł, goł!!! Bywa tak, że skecz nie wychodzi. Skok też nie wychodzi i wtedy należy salwować się ucieczką, aby głowy nie stracić. A więc o przeżyciu w ogólnym rozgardiaszu. Przeanalizujmy taki przykład: Trup A i Trup B leżą, bo są martwe, a nad nimi klęczy uśmiechnięty od ucha do ucha, młodociany zbój z trądzikiem, czyli ty. Z bocznej alejki wychodzi Team A, a z drugiej bocznej alejki wychodzi Team B. Team A zauważa Zbója i krzyczy: "Joł, joł, joł, zaciukał nam sku****yn Zenia i Henia" i rusza na ciebie. Team B widzi to i krzyczy: "Joł, joł, joł, ten gość zaciukał dwóch Warszawiaków, chodźcie, pomożemy mu!" Kiedy dwa teamy ruszą na siebie musisz uciekać. Ale tylko udawaj, że uciekasz, a tak naprawdę schowaj się za winklem i siedź cicho. Po pięciu minutach przybiegnie Team Milicja, wszystkich zastrzelą i pójdą na pączki. Potem wystarczy tylko podejść, zebrać znajdźki i iść do domu. Mam nadzieję, że ten poradnik pozwolił wam znaleźć samych siebie, w malusieńkiej, czarnej części tego przesiąkniętego dobrem świata. Z udawaną powagą i szczerym szacunkiem:
Chyży Joe jako Modern Friken Hot Chik'n'Frays (skrótowo MF Hot) [nodeev@o2.pl] PS: nie onanizujcie się odkurzaczem, czytajcie Osiedle "Love'n'Peace" Swoboda, słuchajcie BRMC, DFA 1979, CKOD i Mars Volty. Moglibyście posłuchać Raveonettes, ale podobno ostro się rozcieńczyli. | ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||