:: COMIESIĘCZNA DOSTAWA SŁODYCZY: ZOZOLE
Pora na drugi produkt z comiesięcznej dostawy słodyczy. Zozole. Nie będę pieprzył o niewiadomo czym, a od razu przejdę do oceny opakowania. Opakowania są różne, tak jak różne są smaki. Całkowita kolorystyka opakowania również jest uzależniona (nałykała się zozoli :L) od smaku zawartości. Wszystko jednak sprowadza się do pewnego szablonu. Teraz opiszę opakowanie dokładniej niż przy ptasim mleczku, bo tam (prawdopodobnie) mogliście podziwiać mój własnoręcznie napisany ASCII-obrazek. [ASCII - nie, obrazek - tak. ;) - PP] Żartuję, aż tak dokładnie to nie będę pisał. Ale przejdźmy do opisu. W oczy rzuca się oczywiście napis Zozole, ale to później, bo on paradoksalnie nie jest na pierwszym planie. Na pierwszym planie jest jakiś gostek z głową zrobioną z... właściwie to nie wiem co za odpady radioaktywne użyli do jego budowy. Sami sprawdźcie, może wymyślicie coś sensownego. Powiedzmy, głowa jest podobna do ziemniaka, tyle że żółta. Na głowie ten gościu zamiast włosów ma sprężyny, które wyjął sobie z łóżka. Widać lepiej mu się śpi na deskorolce, która widnieje pod nim na rysunku. W tle jeszcze są jakieś bąbelki, pewnie pierdy tego gościa. Teraz przechodzimy do czegoś, o czym wspomniałem wcześniej. Napis Zozole. Jest on przekrzywiony, w kształcie łuku. Wszystkie litery "o" są mniejsze od reszty. Litery są różowe. Mają one białe obramowanie, które z kolei również ma obramowanie - niebieskie. Pod napisem jest niewątpliwie najlepszy element opakowania, czyli... bezbarwna, przezroczysta folia. Widać przez nią zawartość paczki. Dzięki temu nie kupujesz kota w worku. To co w środku jest dobrze widoczne z zewnątrz. Przy tym przezroczystym, w prawej dolnej części pudełka jest pofalowany napis na kolorowym tle. Informuje on o smaku cukierków. Obok napisu, z jego prawej strony narysowane są owoce, które posłużyły do stworzenia tegoż smaku. W środku paczki każdy cukierek jest zawinięty w osobny papierek, którego kolor jest zależny od smaku zawartości. Ocena za opakowanie wysoka, bo pudełko ma ładny kolor i widać przez nie jego zawartość. 8/10

A teraz cena. Nie jest mi ona dokładnie znana, ale w przybliżeniu jest to 1,79/1,89. Tak na pierwszy rzut oka, po spróbowaniu jednego cukierka, cena wydaje się niewysoka, a nawet dobra. To tylko pozory, bo gdy zjesz całą paczkę tych "smakołyków" od razu zmienisz o nich zdanie. Opakowaniu dałem trzy punkty, więcej niż połowę, więc odbiję je sobie ceną. W takim razie ocena za cenę jest trzy punkty mniejsza od połowy - 7/20. Tak przy okazji. Zobaczcie ile może zrobić zwykła trójka. Zmniejszyłem ocenę ceny o 3 i już upadła tak nisko, że jest mniejsza od oceny za smak. A przecież 10 a 20 to duża różnica. Trzy trójki nie wystarczą do jej pokonania.

Teraz zostało coś, co nazywa się ocena za smak. Najsampierw powiem, że to są cukierki musujące. Zawierają proszek, który w zetknięciu z płynem "musuje". I właśnie jest to ich największa wada, a zarazem najlepsza możliwość dla producenta. Bo kto np. weźmie dwa zozole od kolegi, tak mu się spodobają, że kupi całą paczkę. Ale po zjedzeniu jej, będzie miał podrażnioną jamę ustną przez kolejny miesiąc. Wygląda to mało tragicznie, ale po tym miesiącu ta osoba zapewne jeszcze raz kupi to świństwo. My tu pierdu pierdu, a recenzja czeka. Zacznę od samego początku. Najpierw producent zebrał składniki... Może nie od samego początku. Od momentu wyjęcia z paczki. Owinięty papierek rozwija się łatwo, wystarczy pociągnąć za końcówki. Potem już jest trudniej. Nie wiadomo co zrobić. Można odwinąć go całkowicie i włożyć do dłoni lub od razu do jamy ustnej i pociągnąć za końcówkę papierka. W drugim wypadku trzeba uważać, aby kawałki papierka nie zostały razem z cukierkiem. Na samym początku smakuje jak zwykła landryna (w różnych kolorach, niestety różowego brak :). Po chwili, gdy cukierek trochę się zdematerializuje, z dwóch jego końców zaczyna wychodzić proszek. Proszek ten w zetknięciu ze śliną "musuje" się podrażniając gardło, aż w końcu zniknie połknięty lub wypluty razem ze śliną. Ten proszek pozostaje w cukierku do samego jego końca tzn. do momentu, gdy pęknie i rozwali się na kilka podłużnych kawałków, bananopodobnych. Mają one kształt podobny do kawałka opony. Wewnątrz mają na sobie warstwę wspomnianego proszku. Ten proszek można wylizać lub poczekać, aż sam zetknie się ze śliną. W końcu cukierek zdematerializuje się całkowicie pozostawiając po sobie gęstą ślinę i podrażnioną jamę ustną. Smaku zasadniczego to tu wcale nie czuć. Może tylko mocne działanie proszku. Ocena smaku jest średnia, choć nie połowiczna, czyli 50/70.

SMAK:
50/70
ILE KOSZTUJE?:
1,79/1,89 PLN
CENA:
07/20
OCENA KOŃCOWA:
65%
średnio, choć nie połowicznie
OPAKOWANIE:
08/10
WRIM [wrim@wp.pl]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.