| :: WODY MINERALNE | ||||||||||||||
|
No coż, wygodnie tak się siedzi przed kompem i no po prostu bawi się. Przeglądałem przed chwilą jakiśtam numer am. Wertowałem go od deski do deski. Troszkę znużony postanowiłem sprawdzić jak taka np. Lodówa powstaje. Włączam folder, patrzę i widzę tabelki itp. Fajne... Nagle ujrzałem fajną ikonkę. To chyba czcionka była. W każdym bądź razie włączyłem, jak to z nudów. Wertowałem wers po wersie, ale i tak nie zmądrzałem przez to. Zainteresowała mnie najbardziej ostatnia linijka tegoż czegoś uwaga cytuję "JESLI TO CZYTASZ, TO ZNACZY, ZE PIEKIELNIE SIE NUDZISZ:) NAPISALBYS JAKAS RECKE:P". Tu się troszkę zdziwiłem... Normalnie facet mnie prześladuje! Ale z drugiej strony ma rację. Pora ruszyć swój tyłeczek i napisać coś... [Trzeba by wymyślić jakiegoś nowego easter egga, bo tego chyba wszyscy już znaleźli. :P - PP] Chwyciłem więc to co było pod ręką i przyglądałem się temu. Było to, a raczej były dwie wody źródlane. Z braku laku... (wstawiam tu trzy kropki bo nie wiem jak to dalej leci, a nikt tego nigdy nie kończy). Woda numer 1 Woda ta pochodzi z marketu. Dokładniej z Kauflandu. Ma bardzo, eee... oryginalnę nazwę " Naturalna Woda Źródlana"... Na moje oko to każdy wymyśliłby lepszą nazwę. Butelka ma kolor zielony, pewnie po to by ukryć prawdziwy kolor wody. Zresztą nalepka również jest tego samego koloru. W tle widać coś, jakby fale. Zielone. Widać, że ta woda jest z jakiegoś bajorka czy coś. Mam nadzieję, że to chociaż produkt Polski. Nie żebym miał uraz do zagranicznych, ale jednak swoje się jakoś lepiej pije. Pod wielkim napisem zajmującym minimum 2/5 strony widać napisy informujace nas o tym gdzie zostało to wydobyte (?). Przepraszam to nie było bajoro. To tylko jakieś utwory w trzecim rzędzie i z jakiejś kredy mającej 80 mln. lat. Mam nadzieję, że ta kreda nie zniszczy smaku i nie doda fluoru (sorki czytałem przed chwilką jeden fajny art, no i to trochę mnie zszokowało, więc BYE BYE kranówo...). Z lewego boku widać skład... jest fluor... ech. Poza tym jakieś Kationy, Aniony i te sprawy. W sumie nic ciekawego opakowanie to nie reprezentuje... Woda ta szczerze mówiąc nie różni się zbytnio od popularnej kranówy. No może tym, że jest bardziej gazowana. Niestety nie lubię jak bąbelki łaskoczą mnie w podniebienie i jak po dłuższym piciu łzy napływają do oczu, jak dwutlenek wydostaje się z mojego organizmu szybciej niż nadążam łyknąć napój, właściwie w ogóle nie lubię jak się wydostaje, nie bacząc na to czy wychodzi dołem czy górą, aha i nie lubię jeszcze jak bąbelki pakują mi się do nosa. Poza tym lubię gazowane napoje. BEEEEEEKKKKKKKKKK... Przepraszam. No cóż, może i nie jest to zbyt drogie, no bo te 79 gr to w końcu nie fortuna, ale jakoś tak nie przypadło mi to do gustu. Sorry zielono wodo... Wodo Bagnista, kredowa, rzędowa, czy jak tam się nazywasz.
Woda numer 2 Na pierwszy rzut oka obydwie wody znacznie się od siebie różnią. Zresztą na pozostałe rzuty również się różnią. Zacznijmy najpierw od opakowania. Butelka jest przezroczysta. Wchodzi lekko w niebieski kolor, ale zecydowanie widać jaki kolor ma woda. Nalepka również jest niebieska. Widzimy tu biało czerwony napis który jest napisem, ale i zarazem nazwą, a brzmi ona "Konrad". Istnieje tu również taka nazwa jak Naturalna woda źródlana, ale pełni ona funkcję informatora. Z ulotki wynika, że woda ta również jest gazowana, ale na szczęście nie przekreśla to jej szans na wygraną. Ja nie powiedziałem, że nie lubię WSZYSTKICH gazowanych wód. Po lewej stronie mamy naszą piękną narodową flagę, a na niej narysowane tryskające źródło. Chlip, wzruszyłem się... Niżej widać ciekawy napis "woda odżelaziona". No to mi się podoba! Tu potrafią wyjąć żelazo, a w tamtej wodzie nawet kredy nie umieją odcedzić! Cała butelka ma ciekawy kształt i jest wyższa od tej pierwszej (a ja lubię wyższe... butelki). Smak jest taki sam jak poprzednika, no może ciut lepszy. Najważniejsze jednak jest to, że nie jest tak przesadnie gazowana, żeby bąbelki łaskotały mnie w podniebienie i jak po dłuższym piciu łzy napływały do oczu, żeby dwutlenek wydostawał się z mojego organizmu szybciej niż nadążam łyknąć napój, choć i tak nie lubię jak się wydostaje, nie bacząc na to czy wychodzi dołem czy górą, i najważniejsze, że nie bąbelki pakują mi się do nosa... No to wszystko o smaku... A jeśli chodzi o cenę, to może być duże zaskoczenie. Jest darmowa. Tata dostaje ją z pracy. Hłe hłe...
No więc zwycięzcą jest Konrad. Mamy tu więc widoczny przykład, że pierwsi nie zawsze wygrywają i w ogóle. Dobra idę spać bo jest 1 w nocy, chociaż zegorek pokazuje dopiero 12... a ja muszę się jeszcze na chemię pouczyć, no przynajmniej w chwili gdy piszę te słowa. Bo jak wy je czytacie, to są wakacje i ech... Dobra kończę, a jutro wpakuję to do Worda i sprawdzę błędy... ble ble bel... TRACH zzz... zzz... zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz... Blue Gryf
[blue_gryf@op.pl]
| ||||||||||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||||||||||||||