:: TYMBARK PREMIUM
Ostatnimi czasy wielu artystów wraca do korzeni. To już jest mój jedenasty tekst. Do tej pory napisałem dwie zwykłe, nudne recenzje, trzy recenzje fabularyzowane, lekko fantastyczne, cztery poradniki dla znudzonych życiem i jeden tekst filozoficzno-bełkotliwy w afekcie. Teraz mogę albo wrócić do korzeni i napisać zwykłą reckę, albo leźć w hardkor. Chyba polezę w głąb tego mrocznego, onirycznego lasu imieniem Hardkor, bo normalnie to pisać nie potrafię.

Onegdaj poszedłem do dyskontu spożywczego ABC i kupiłem sok Tymbark premium, w takim fajnym kartonie z zakrętką o smaku Pomarańczy Brazylijskiej. Nie wiem czym się różni pomarańcza brazylijska od sokólskiej, ale brzmi zagranicznie i na wakacje w sam raz. Z tego co pamiętam należy najpierw opisać opakowanie. Miałem już się za to zabrać gdy wydarzyło się coś, co zdarza mi się średnio co drugi dzień. Wiewiórki.

Ryży sukinsyn wskoczył przez niedomknięty przewód kominowy, rozwalił piec kaflowy i zachylił sok. Półtorametrowy mutant narobił jeszcze trochę dymu i uciekł tą samą drogą zanim zdążyłem dobiec do mojej czterdziestkipiątki schowanej w szufladzie. Pomyślałem sobie: "O". I pobiegłem za rudym. On musiał wspinać się przez ciasny komin z obciążeniem, a ja wybiegłem przez drzwi, więc go dogoniłem. Widziałem jak biegnie w stronę czarnego teleportu antymaterii. Posłałem za nią kulę, która urwała jej dolne kończyny razem z brzuchem i klatką piersiową, ale siła uderzenia wepchnęła rude resztki do teleportu. Razem z moim sokiem. Na szczęście głupia zapomniała, że mam władzę nad antymaterią, niczym Szymon Majewski nad programem "Mamy Cię". Zatrzymałem portal przed zamknięciem i skoczyłem na szczupaka. Styl taki.

Leciałem chyba wieczność, aż trafiłem do samego centrum działań wojennych w Stumilowym Lesie. Z jednej strony, za zasiekami czołgi wuzli wspomagane przez Kubusia, Krzysia i Prosiaczka, z drugiej w okopach Hefalumpy z Królikiem i Panem Sową naparzają Kałachami w tych pierwszych. Na środku placu boju Tygrysek, wymazany krwią wyciągał bagnet z mojego zbiega i pod osłoną hefalumpów biegł na wuzle. Ponieważ nie jestem samobójcą schowałem się za krzakiem i beznamiętnie patrzyłem jak czołg rozwala Tygrysa. Po trzech godzinach strony uzgodniły, że pójdą na siku i napiją się herbaty. Wtedy Puchatek podniósł z ziemi bagnet i zadźgał Królika. Tak się cieli, aż został tylko Jednoręki Prosiaczek. Wyszedłem zza krzaka i oddałem w jego kierunku strzał ostrzegawczy, który go zdekapitował. Podszedłem do soku, otworzyłem przejście i wróciłem.

Po pięciu godzinach naprawiania pieca siedzę i recenzuję sok.

Opakowanie jest zielone i ładne, widać, że sok z wyższej półki.

Ceny nie znam, jakoś mi z głowy wyleciała, ale musiała być średnio duża.
Smak pomarańczy, którego nie lubię, ale są tu kawałki miąższu co podwyższa ocenę za smak.

SMAK:
65/70
ILE KOSZTUJE?:
?.?? PLN
CENA:
10/20
OCENA KOŃCOWA:
82%
OPAKOWANIE:
07/10
Modern Friken Hot Chik'n'Frays vel niemaweny [nodeev@o2.pl]

PS: Słuchałem CKOD 2 i BRMC2
PS2: Ten tekst jest krótszy i słabszy niż wcześniejsze, więc nawet PS-ów pisać mi się nie chce
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.