| :: SOK JABŁKOWY "SIÓDME NIEBO" | |||||||
|
W poszukiwaniu produktów spożywczych człowiek zdolny jest do poświęceń. Ja również. No z czego
się śmiejesz czytelniku? Potrafię się bardzo poświęcić, chcesz mogę podać przykład... No więc...
no... eee... Dobra nie będę się chwalić moimi wyczynami, ja tu reckę piszę. No więc wyruszyłem w
niebezpieczną podróż do poblis... znaczy się, najdalszego marketu, jaki był, niestety mniej znany
jest recenzentom, niż Biedronka, a jest to Netto. No wiecie, tam jest taki pies czarny z
koszykiem w ryju... Znaczy się ten pies to tylko logo... W drodze do tego marketu zachciało mi
się (ciekawe o czym teraz myślicie...) pić. Ale to nie było takie pragnienie jak po imprezie...
Mogłem się już tylko domyślać, co będzie poddane recenzji... Wiedziałem, że dany produkt zostanie
wychwalony, albo ud**iony, wiedziałem, że znowu stracę kasę. To ostatnie jest niestety
nieuniknione... Chociaż da się to obejść, ale może pozostanę przy opcji, że się nie da... Ok.
Dotarłem już do sklepu i stoczyłem wielki bój o koszyk, było ciężko, ale nie poddałem się...
Przeszedłem przez takie ruchome coś dla ludzi. Nie wiem co to było, ale fajnie to było, świetnie
się obracało... No i tak zacząłem buszować sobie po markecie, aż znalazłem miejsce, gdzie są
produkty do picia. Było tam wiele głupich nazw, ale przynajmniej żaden nie nazywał się Hej ho...
Podprow... Kupiłem jeden kartonik i poszedłem do domu. Tja... Kartonik ma wielkość mojej stopy (niestety nie wiem gdzie mam linijkę...), więc po małych obróbkach, świetnie nadawałby się na buty, przynajmniej dla mnie. Jednak wątpię czy chodziłbym w takim obuwiu, jakoś nie odpowiadają mi kartonoszki, czy jak to nazwać. Od razu w oczy rzuca się nazwa. O to chyba chodzi... Nazwą tą było... No i tu mam problem, bo nie wiem, czy nazwą było "Siódme niebo", czy "XXL". Niżej, pod nazwą, widzimy napis "sok jabłkowy 100%". Cóż to kolejna zagadka, co też może oznaczać tajemnicze 100%? Niech na to sobie każdy sam odpowie, bo ktoś w końcu powie, że jestem alkoholikiem, czy cuś... Jeszcze niżej (kartonu jeszcze nie zabrakło) widać trzy jabłka. No właściwie to dwa, a jedno tylko w połowie, na jednym z jabłuszek widać napis "bogactwo polskich sadów". A w prawym dolnym rogu widzimy znów ten sam tajemniczy napis 100%. Z drugiej strony jest to samo, więc chyba nie muszę pisać dwa razy tego samego, prawda? No i to... Nie, zostały jeszcze boki. I znów widać TEN CHOLERNY NAPIS 100%!!!! [A potem różnorakie psycholudki się dziwią, skąd też biorą się te dziwne fobie i inne nerwice... ;) - PP] Troszkę niżej piszą by wstrząsnąć... bla, bla, bla... przechowywać 3-4 dni... bla,bla,bla... skład, który jest bardzo obszerny, gdyż jest tam sok jabłkowy, a gdzie jest regulator kwaśności? Bo co to jest za sok bez niego i przynajmniej bez jednego "E-XXX"?. No to jest cały skład, chyba pierwszy raz napisałem w lodówie pełen skład, no ale jestem hepi... I zapomniałem o najważniejszym, o instrukcji obsługi. Jest ona bardzo bogata, gdyż opisuje nam jak zgnieść pudełko, oczywiście puste i by owe pudełko wyrzucić do kosza z takim znakiem. I tu właściwie zaczyna się pytanie: Co zrobić, gdy owego kosza nie ma w pobliżu??? No właśnie... Ja tam nie wiem, zresztą to nie mój problem, przynajmniej na razie... I znów się powtórzę, bo wszystko jest tak samo jak na tym boku... Nie ma niestety tabelki odżywczej... Zaraz zaraz, jeżeli się przyjrzymy dokładnie, to zobaczymy jakiś znaczek. Jest on znakiem jakości (HACCP). Całe tło kartonika, jest urozmaicone teksturą nieba. Pisanie do lodówy nauczyło mnie przynajmniej jednego, uważanie na to co jem. Tak więc i tym razem ostrożności nigdy za wiele, więc zanim pociągnąłem sobie z kartona, jak każdy typowy Polski żul, nalałem sobie w szkiełko, ot tak dla pewności. No więc kolorem to przypominało... jakby to ująć... no... coś jak jeden z naturalnych ludzkich wytworów, chodzi tu o ten bardziej płynny, ale nie rzadki... No więc skoro różnicy nie ma to po co przepłacać? Mamy sobie taki ludzki produkt za darmo, no może trochę brzydko pachnie, a smakuje no nie wiem jak, ale pewnie ohydnie. Nie... to ja już wolę sok jabłkowy, bo miał przyjemny smak i zapach. Naprawdę smakowało to jak taki zwykły sok jabłkowy i nie czuć było dolewki wody, ani innych cudeniek z "E" na początku. No niestety będę musiał pochwalić ten sok, chociaż z nazwą się nie zgadzam, bo jakoś nie czułem tego siódmego nieba w ustach i w ogóle produkt ten łatwo zastąpić innym produktem, o takim samym smaku. Nie wiem dlaczego, ale zawsze ktoś chce za coś kasę, a tak od serca to nic nie da. Masz ochotę na taki sok i powiesz komuś, że chcesz go dostać za darmo, to cię jeszcze wyśmieją. No co to ma być?! Jak nie wiesz o co chodzi, to chodzi o kasę... 2,49- to cena za to "niebo"
Blue Gryf
[blue_gryf@op.pl]
| |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||