:: RZYGI PANA ZYGMUNTA
Dawno, dawno temu był sobie pewien żul. Żul owy po dość atrakcyjnej imprezce postanowił spędzić resztę czasu na poboczu w mej skromnej wiosce. Po chwili jednak jego organizm odmówił mu posłuszeństwa. W tym momencie na czystym chodniku pojawiła się... no... no ta... ten no... PAW się pojawił no. Tak się akurat złożyło, że przechodziłem tamtędy z kumplem, a jedyna droga do sklepu (gdzie mieliśmy zamiar iść) wiodła koło pana żula (lub chlorka jak kto woli). Niestety jednak mój kolega lubi robić sobie jaja i sądząc, że będę miał wystarczającą zręczność popchnął mnie, a ja nieszczęśliwie wpadłem ryjem w te rzygi. Postanowiłem je więc zrecenzować.

I to by było tyle jeśli chodzi o wstęp. Zacznijmy od smaku. Raczej nie zachęcam do spożywania tego jako posiłek. Gdy tak leżałem ryjem w tych rzygach stwierdziłem że gość oprócz wina za czypińdzisiąt jadł też ogórki, jakąś kiełbasę i dużo jakichś innych glutów. Cena raczej nieduża, wystarczy napoić jakiegoś żula winem i już smakołyk na wierzchu. Opakowania właściwie nie ma chyba, że liczyć chodnik lub tego faceta (pan Zygmunt).

Zakończeń pisać nie umiem.

SMAK:
05/70
Przetrawione ogórki i kiełbasa to zawsze coś :)
ILE KOSZTUJE?:
To zależy jaki trunek się gościowi zaserwuje (w moim przypadku miałem darmochę)
CENA:
20/20
Darmocha :)
OCENA KOŃCOWA:
25%
OPAKOWANIE:
00/10
Bo nie ma
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.