| :: OSTROMECKO ORANŻADA | |||||||
|
Siedząc z kumplem (Wypłoszem) kiedyś w jego chacie postanowiłem ograbić jego lodówę. Pierwsze co mi wpadło w oko to oranżadka ostromecko. Sucho mi trochę w gardle było po wczorajszej bibie więc sobie troszke gulnąłem. I tutaj zaczynają się konkrety: Nietradycyjnie zacznę od opakowania. No więc... hmm... nie za bardzo jest o czym pisać, bo jest ono, że tak powiem, skromne. Przeźroczysto-sraczkowaty kolor butelki i miniaturowa etykieta. Na etykietce napisane jest, że znane to to jest od 1894 r. (to weterani I wojny w przerwach sobie popijali różową oranżadkę?:). No nic, opakowanie bogate nie powiem, zawiera podstawowe pierdoły typu: skład, adres firmy itp. Smak: ogólnie jest smakowity. ;) Jest landrynkowy. Trochę z tymi landrynkami tam w fabryce przesadzili, bo po dłuższej konsumpcji napój robi się mdły. Ogólnie jest znośny, ale raczej nie na dłuższą metę, nie radzę go pić np. codziennie, ale tak dwa razy na tydzień. Właściwie to o smaku nie mam nic więcej do napisania bo jest on prosty i nie nadzwyczajny. Cena: Jest bardzo łagodna i nie szarpie kieszeni. Bo zaprawdę powiadam ;) wam za 330ml. musimy zapłacić jedyne 60gr. To chyba wszystko jeśli chodzi o cenę. P.S. Z tą oranżadą wiąże się pewna historia, ponieważ mama mojego kolegi znalazła kiedyś w takiej butelce martwą jaszczurkę. Pływała sobie tam biedna, mogę się tylko domyślać jak się tam dostała (chyba nawet nie chce wiedzieć;).
Mr.chomik
[mr.chomik1944@op.pl]
| |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||