| :: DOMOWA KIEŁBASA VEL "SWOJSKI RUSZT" | |||||||
|
Mam kumpla, który mieszka na peryferiach (żeby nie użyć słowa wieś).
Ludzie tacy jak on wychodzą z założenia "po co wychodzić z domu", "po co myć nogi", "po co chodzić do sklepu", i tym podobne.
Ludzie tacy jak już wspomniałem nie lubią chodzić do sklepu więc co mogą produkują sami.
Taka jakby agroturystyka czy coś... W każdym razie zamiast kupować kiełbasę można se wyhodować cielaka (tak mówią na krowy rodzaju męskiego), utuczyć go, po czym zabić i przerobić na różne ohydne rzeczy jak kiełbasa, flaki (błe) i inne tego typu maszkarony.
Sanepid oczywiście o niczym nie wie, salmonelle i inne choroby można złapać, ale co tam, ważne że nie trzeba było iść do sklepu... I tak któregoś pięknego dnia czekając na autobus ze szkoły do domu, zaproponował mi kanapkę. Wziąłem i zabrałem się do konsumpcji. Wchłonąłem gryza i podziękowałem za taką kanapkę. To co przeżyłem było okropne. Chleb śmierdział, masło śmierdziało, a kiełbasa... myślałem że puszczę pawia!!! To było najohydniejsza rzecz, jaką miałem w ustach. Ta kiełbasa miała chyba ze trzy tygodnie. Smakowała jak... Nie wiem, tego nie da się opisać. Jakie ja przeżywałem męczarnie spożywając to coś. Szczęka mi się zacisnęła (pewnie podświadoma ochrona przed następnym kawałkiem), język zdrętwiał i napęczniał (pewnie podświadoma ochrona przed połknięciem). Nie mogłem tego ani wypluć, ani połknąć. To były chyba najgorsze chwile w moim życiu. Po kilku godzinach to coś jakoś samo spłynęło do jelita cienkiego i mogłem rozluźnić aparat mowy. Nie polecam tego nikomu... Opakowanie stanowiło śmierdzące masło i śmierdzący chleb. Szkoda, że nie poczułem wcześniej... Chleb śmierdział, bo miał już tydzień. Masło śmierdziało, bo miało już miesiąc! Zresztą było także wyrabiane domowymi sposobami z nieatestowanego mleka. Całość z innymi nieszczęsnymi kanapkami zamknięta była w "kuferku śniadaniowym", gdzie ohydne smaki i zapach łączyły się w śmiercionośne substancje. Cena za takie coś nie była wygórowana. Bo ja dostałem to za darmo, a i Eustachy (dla dobra Marcina jego imię zostało zmienione...) tego nie kupił, tylko sam zrobił. Zresztą nic dziwnego, że takie niedobre to było. Na trawę którą jadło to zwierze ciągle sikają psy i małe dzieci. Ale trawa darmowa (zwłaszcza, że z nie swojej łąki) więc uratuje to nieco ocenę...
0utsid3r
[nevoutsider@poczta.fm]
| |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||