| :: COMIESIĘCZNA DOSTAWA SŁODYCZY: KARMELKI | |||||||
|
Nazwa tego produktu jest chyba "Karmelki o smaku śmietankowo truskawkowym". Niestety nie mogę was zapewnić o tym, bo nazwa na opakowaniu jest napisana tak niewyraźnie, że tylko szczątki daje się odczytać. Przykro mi to mówić, ale już wolałem, aby napis był krzywy, a czytelny. Jest on koloru czerwonego z białym obramowaniem i niebieskim cieniem. W tle jest jakaś eliptyczna ramka, a w niej sztuczny krajobraz z widocznymi górami i fioletowym niebem. Tło całego pudełka jest koloru ogólnoróżowego. Wygląda jak jakiś pomieszany jogurt. Nad nim walają się nago cukierki, które można znaleźć w środku opakowania. Pod wspomnianą elipsą jest napis, tym razem wyraźny, ale krzywy. Jest napisany białą czcionką na różowym tle z białym obramowaniem. Końcówkę tego napisu zasłania dzbanek z jakąś białą mazią. Można się domyślać, czy to jest śmietana, czy może rozcieńczony wąglik. Wokół dzbana porozrzucane są zgniłe truskawki. Akurat ta najbardziej obrzydliwa pokazana jest na pierwszym planie. U góry jest jeszcze jedna ramka. Napisane jest na niej prawdopodobnie SweetBeng, ale nie jestem pewien, bo czcionka jest równie nieczytelna, jak przy nazwie produktu. Napis ten jest koloru białego na niebieskim tle, z podwójnym obramowaniem. Od wewnątrz białym, a z zewnątrz niebieskim. Na tle jeszcze jest jakaś cienka pofalowana wstążka. Zupełnie jakby autorom projektu graficznego wypadł z ręki długopis i upadł na jedyną kopię wzoru opakowania. Można by z tego wywnioskować, że używali oni białych długopisów. Ciekawie jaki kolor miał papier, na którym pisali. Z drugiej strony jest kawałek przezroczystej folii. To jest wielka głupota, bo żaden normalny człowiek nie zagląda do tyłu, aby zobaczyć, co jest w środku torebki. To był opis opakowania głównego. Każden jeden cukierek jest zawinięty w osobny papierek. Taki papierek ma narysowane takie same elementy jak opakowanie główne. Właściwie z wyglądu to jest to samo, tyle że mniejsze. Jedną ze znaczących różnic jest to, że do pojedynczych cukierków bardzo trudno jest się dostać. Właściwie to potrzebna jest do tego instrukcja obsługi. Mimo to opakowanie aż takie złe nie jest. Będzie mocne 4/10 Cena niestety nie jest mi znana, ale jedna informacja może o niej dużo powiedzieć. Wyprodukowano dla Lidl Polska Sklepy z o.o. itp... Trzy pierwsze wyrazy mówią wszystko o cenie. Firmowe konkurencyjne produkty nie dorównają jej nawet w połowie. Jednak w stosunku cena/jakość wyroby z Lidl'a (lub Biedronki) są nieznacznie lepsze. Ale i tak wyroby firmowe przewyższają te napromieniowane śmieciami produkty stosunkiem cena/zdrowie. A jeśli chodzi o zdrowie to cena nie gra roli. Najwyżej rolę kopciuszka. Znalazł go książę i od razu kopciuszek zrobił się wielki. Tak też jest z ceną za zdrowie. Zara... Przecież ja tu nie mam bajek opowiadać. Takie rzeczy to już Heyah ode mnie lepiej robi. Chyba sobie ustaliliśmy, że cena nie jest mi znana. Przejdźmy zatem do opakowania. Nie wmówicie mi, że już to było. A instrukcja otwierania pojedynczego cukierka była? No właśnie. To zara będzie, ale teraz ocena za smak. Żeby opisać wam smak tego produktu musiałem oczywiście go zjeść. Ale żeby go zjeść, trzeba go odpakować z papierka. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. Warto się nauczyć, jak to robić przy jak najmniejszym wysiłku. Na początku było słowo, a słowo było... napisane na papierku od cukierka. Ten papierek trzeba odpakować. Jak to robić? Wiele osób łapie za przód i tył, a potem odpycha je od siebie, nie wiedząc o istnieniu prostszej metody wykonania tego ekstremalnego wyczynu. A robi się to tak: Najlepiej, jak w środku papierka jest dużo powietrza. Jeśli jest tam dziura, to nici z próby jego otwarcia. Cukierek w środku należy przesunąć na koniec papierka. Potem trzeba mocno złapać za drugi koniec papierka, aby usłyszeć dźwięk podobny do wystrzału z pistoletu. Gdy to się stanie trzeba mocno przesuwać cukierek w kierunku wyjścia. Można pomagać sobie zębami. Potem już można tylko cieszyć się cukierkiem w jamie ustnej. Skoro cukierek już jest zjedzony, zaczynam ocenę za smak. Zjada się to tak, jakby pomieszane ze sobą mleko i jogurt stopniowo uwalniały się ze śliną do gardła. Truskawek to w ogóle nie czuć. Chyba że chce się poczuć, ale w takim wypadku można nawet poczuć cytrynę zajadając się solą. Smak, mimo że jest bardzo prosty, jest bardzo dobry i można go polecić każdemu.
WRIM
[wrim@wp.pl]
| |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||