:: ICE-MASTRY NOWITA - LODY WANILIOWO LIMON
Miałem zakończyć tę serię paroma wyjątkowymi produktami, jednak sytuacja zmusiła mnie, abym wpierwej zrecenzował pewne lody. Babka na prakcie mi je postawiła jeszcze zanim upatrzyłem sobie "wyjątkowy produkt" no i tak jakoś wyszło, że tak wyszło. Przypomniał mi się tutaj pewien dowcip zawarty w pewnym zacnym filmiku zatytułowanym "Generał Italia", ale nie będę go przytaczał tylko przejdę do konkretów. (Zresztą jak chcecie się dowiedzieć co to za dowcip to piszcie pod mego skomplikowanego adresa mejlowego.)

Lody są wetknięte, a raczej wlane, w kubek. Miałem zamiar podać objętość lodów w tymże kubeczku, lecz ku memu rozczarowaniu nie doszukałem się takowej informacji na opakowaniu. Dziwne jest w tym to, że polskie normy nakazują, aby podawać takową informację (wiem, bo miałem akurat niedawno zaszczyt przeglądać normy i trafiłem na taką o lodach). Ale dupa z tym. Powinna wam wystarczyć informacja, że kubeczek fajnie leży w dłoni, tj. ma taką wielkość na objętość dłoni (?). Kto zgadnie co znaczy ten pytajnik wcześniej ma ode mnie kawałek punktu. Ale dalej. Opakowanie jest zielone i na pierwszy rzut oka mnie odrzuciło. No wiecie, jak się gra w gry, a tam ścieki, zanieczyszczenia, trujące opary i inne świństwa są oczywiście zielone, nie ma się pozytywnych skojarzeń z tym związanych. Znacznie łatwiej jest z rzygowinami (tak szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy nie miałem zielonych - nawet po szczawiowej). Dlatego na początku chciałem wiśniowe, ale babka jako zawodowa sprzedawczyni zdołała mnie przekonać (powiedziała "albo bierzesz limonkowe, albo ci nie stawiam"). No więc że zielone to powiedziałem, ma naturalnie w centrum czerwony napis NOWITA, a ponad "ice-mastry". Grzechem by było jedynie wspomnąć jeszcze o limonkach w tle oraz wirujących wkoło nich zielonych wirach i na tym zakończyć recenzję. Otóż znalazłem coś co mnie zaniepokoiło. Był (a raczej jest, bo opakowanie mam do dzisiaj) malutki napisik na dole "LODY WANILIOWO LEMON". Ciekawie ujęte i jak nowatorsko bo chyba pierwszy raz słyszę o czymś takim (zwykle to były lody waniliowo-limonkowe i nie chodzi mi tu bynajmniej o wielkość liter czy kreskę/myślnik/czy-co-to-tam-jest). Poza tym, kubeczek jest dość praktyczny. Ma w zestawie zakrywkę dzięki której możemy dowolną ilość razy otwierać i zamykać kublisko (w jogurtach jest to zwykle niemożliwe). I oto ten atrybut zadecydował o szlachetnym losie tego puszka (wiem, to kubek) - został wybrany jako poręczny półkowy przechowywator niepotrzebnych pieniędzy. Jako że na półce mojej prywatnej mam bałagan i często przegrzebuję wszystkie śmiecie (nie żebym kolekcjonował wszystkie opakowania po artykułach żywnościowych) w poszukiwaniu czegoś, pokrywka skutecznie zapobiega wysypaniu się grosików i dwugroszówek dzięki czemu nie muszę z powrotem zbierać drobniaków na swoje miejsce, gdyż właśnie nie wydostają one się z niego. To nie wszystko jeśli chodzi o opakowanie, ale za dużo by tego było w porównaniu do skromnego opisu smaku, więc przechodzę dalej.

Lody jak nie wspomniałem kosztują w przydrożnym sklepie jeden zeta i choć nie powiem, że jest to rozsądna cena, to i tak przyznam przyzwoitą oceną ze względu na dwa elementy: praktyczny (choć zielono odrzucający) kubek i porównanie z innymi lodami w przydrożnych sklepikach. Przyzwyczajony do tanich litrowych lodów z marketu trochę się zdusigroszyłem, ale niedawno sam kupiłem Big Milka i jakoś nie żałuję. A więc w porównaniu do Dużego Milka niesamowicie się opyla, tylko pamiętajcie żeby kupować wiśniowe - jestem pewien że są lepsze. Złotówka to standardowa suma jaką trzeba zwykle wybulić za lody, batoniki, nieopłacalne drogie napoje z butelki (prócz Coca-Coli, bo ta jest słodzonym, gazowanym i dodatkowo barwionym odrdzewiaczem, a nie napojem) i inne takie. Tyle.

Loda można powiedzieć zjadłem nieco nieschłodzonego, więc nie wiem czy on już z natury ma taką piankową konsystencję, czy po prostu za krótko leżał w chłodni. W każdym bądź razie patrząc od strony smaku nie miałem przyjemnych wrażeń związanych ze spożyciem tego produktu. Limona jako owoc cytrusowy w lodach kompletnie mi nie smakuje, wiem że znajdą się zwolennicy i im oczywiście polecam, ale w gruncie rzeczy cała smakowitość opiera się na cukrze, nie na limonce. Nie mam na myśli tego, że jak czekolada lód ten składa się głównie z cukrów. Chodzi o samą wyrazistość smaku owoca. Trudno mi samemu dociec co chcę przekazać. Produkt po prostu trzeba spróbować. I nie wahajcie się choćby dla spróbónku zasięgnąć po kubeczek tychże lodów. Zaręczam, że skonsumowanie tych lodów nie będzie bolesne przynajmniej dla większości przeciętnych zjadaczy chleba. No i kolor, nie zapominajmy o kolorze. Mamy tu do czynienia z dwoma barwami: limonkowym (zielonkawym) i białym. Oba są zmieszane na kształt wiru morskiego. Nic dodać, nic ująć. O resztę pytajcie producenta, adres znajdziecie na kubeczku.

SMAK:
42/70
(jak dla mnie)
ILE KOSZTUJE?:
0,90 PLN
CENA:
10/20
OCENA KOŃCOWA:
62%
OPAKOWANIE:
10/10
superbajer!
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.