| :: CINI MINIS 500G | |||||||
|
Ostatnio zdecydowałem się zrobić jeden z największych błędów w życiu. Zakupić płatki śniadaniowe Cini Minis. Teraz już wiem, że to jest najgorsze, co człowieka może spotkać. Opakowanie aż takie złe nie jest i właśnie dlatego zdecydowałem się kupić to coś. Właściwie to jest przeciętne. Jeszcze nabywcę nie odstrasza. Odstrasza za to cena. Pińć złotych za 250g lub ponad sześć za pół kilo to zdecydowanie za dużo. Niestety jednak niektóre głupki to kupują. Nie mówię jeden raz dla spróbowania, ale za takie gówno w życiu nie zapłaciłbym więcej niż raz w życiu. I na szczęście jeszcze mi się to nie zdarzyło. Zanim przejdziemy do oceny za smak, zacznijmy od początku. Otwiera się nawet łatwo, czasami nie trzeba do tego używać nożyczek. Gorzej kiedy przybliżymy głowę do otwartego pudełka. Już z daleka odczuć się daje niewyobrażalny smród. Tak śmierdzi, jakby to były odpady radioaktywne. Chociaż, kto wie, może są. Jak się to weźmie do ręki "na surowo", cała ręka jest strasznie pobrudzona przez jakiś durnowaty proszek. Na pewno jest to pył kosmiczny. Przecież gdzieś trzeba składować te odpady z imprezki na księżycu. To teraz jak się to zje. Na języku też czuć ten pył kosmiczny. A smak jest po prostu gówniany. Mieszanka śmietników z Korei, Polski i Nowego Yorku. To było tak na sucho, bez dodatku mleka. Jeszcze patrzę na opakowanie. Co oni tam pieprzą? Jedno opakowanie wystarczy na 16 porcji. Dupa! Na trzy ledwo co wystarczy, a nie na 16. Nawet, gdyby przyjąć, że jem za dwóch, to nie wystarczy na 6 porcji. Co oni pieprzą? Prawie trzy razy więcej napisali, niż jest w rzeczywistości. Gówniani debile. Człowiek myśli, że jedząc codziennie takie śniadanko się naje przez dwa tygodnie, a tymczasem po trzech dniach po paczce został paragon ze sklepu. Ale powiedzmy, że dodamy do tego mleko. Te obesrane radioaktywne kwadraciki oczywiście pod wpływem mleka się zmiękczają. Typowe zachowanie odpadów popromiennych. Ten durny smak niezbyt skutecznie, ale jakoś tuszuje mleko. Najlepiej, żeby było gorące, wtedy bardziej czuje się oparzenia, niż ten odór. Teraz nawet, jakbym chciał to zjeść, to się nie da. To coś ma takie radioaktywne właściwości, że już samo to odpycha od sięgnięcia po kolejną łyżkę. Podsumowując: Cini Minis to bardzo pożyteczny produkt, bo pozwala zwykłym zjadaczom chleba na samodzielne usunięcie odpadków z kosmosu. Ocena za smak trochę za wysoka, bo aż 0.
WRIM
[wrim@wp.pl]
PS. Już bym wolał jeść bycze jądra. | |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||