:: BRZOSKWINIA
To miała być recenzja lajf, ale na skutek nieprzewidzianych okoliczności muszę teraz pisać z pamięci. A było to tak:

Czytałem sobie spokojnie recenzję Underworlda, w Silva Rerum chyba, i miałem się właśnie zabierać za recenzję produktu spożywczego. Podążyłem do lodówki i wyłowiłem okiem bystrym mym brzoskwinię. Był jeszcze jogurt, ale brzoskwinia zaczynała się psuć. Chwyciłem więc za ów rozmiękły już owoc i umyłem go, co robię bardzo rzadko, bo kocham naturę, ale ta brzoskwinia miała cholernie brudną skórkę. Wodę wchłonęła moja koszulka i zasiadłem przed monitorem ze zdobyczą. Już włączyłem notatnik, już napisałem tytuł, gdy wtem do pokoju wparował mój kochany ojciec i rzekł coś takiego: "to ty jeszcze przed komputerem siedzisz? idź coś zjedz dzieciaku! ty w ogóle jadłeś coś?" Chcąc uniknąć konfliktu wyłączyłem sprzęt i spożyłem brzoskwinię.

Tyle pamiętam. Teraz muszę zagłębić się w mroczne meandry mojej utytłanej psychofizycznym gównem podświadomości. Jednak ze strachu przed popadnięciem w stan katatonicznej śpiączki nie wybiorę się tam sam. Pójdzie ze mną mój wyimaginowany druh - Eryk. Eryk jest piękną długowłosą blondynką, która ubiera się w wełniane skarpetki i zielone tenisówki. Jako posiadacz psychokinetycznych zdolności i potomek Jean Grey i Wolverina wstyd by był jakbym nie umiał wprowadzić się w stan autohipnozy. Wziąłem przykład z Rolanda ze znakomitej sagi S. Kinga "Mroczna Wieża" i do hipnozy wykorzystałem nabój z mojej starej czterdziestkipiątki. Przerzucałem go szybko między palcami lewej ręki (jestem oburęczny) aż nabrał czerwonej barwy. Potem powoli nabój zaczął jaśnieć, w końcu zrobił się całkiem biały. Potem pamiętam już tylko huk wystrzału i podmuch gorącego powietrza na twarzy. Kiedy się obudziłem okazało się, że straciłem całą lewą półkulę i nie jestem już zdolny do logicznego myślenia. Poszedłem zrobić siku, zaczepiłem się, uderzyłem głową o umywalkę i tym samym przeniosłem się w abstrakcyjne odmęty swego zasranego Ja.

Brzoskwiniowe Sny

Wstałem z całkowicie zregenerowaną czaszką i mocnym przeświadczeniem, że wracając do rzeczywistości będę gorzej widział na lewe oko. Obok mnie klęczała Eryk. Na uszach miała skarpetki, a na dłoniach zielone tenisówki. Klaskała tymi tenisówkami i robiła: ułp! ułp! Chyba wydawało jej się, że jest foką. Bardzo mnie denerwowało to jej ułp! ułp! więc wyjąłem moją czterdziestkępiątkę i zastrzeliłem ją. W końcu to moje meandry. Potem poszedłem drogą brukowaną złotą kostką do Pamięci. Po drodze chcieli do mnie dołączyć Blaszany Drwal, Tchórzliwy Lew i jakiś trzeci delikwent, ale odstrzeliłem mu głowę, zanim wyskoczył zza krzaka. W końcu zobaczyłem zieloną wieżę, górującą nad zielonym pałacem, otoczoną przez pole czerwonych goździków. Przedarłem się przez pole zestrzeliwując natarczywe osy wielkości małych chińskich czołgów i zapukałem do bramy. "puk, puk!-czego?! szukam wspomnień!-poszukaj gdzie indziej" okienko zamknęło się, a ja uświadomiłem sobie, że myślę nielogicznie. " puk, puk!-czego?!-otwórz bo odstrzelę ci głowę!-spieprzaj!" Trzy sekundy później stałem nad ciałem odźwiernego i wycierałem mózg, który prysnął mi w oczy. Poszedłem zielonym korytarzem do zielonej komnaty, na końcu której na zielonym tronie siedział Szklany Król "Jestem Szklanym Królem" powiedział Szklany Król. "Jesteś moją pamięcią" odpowiedziałem Szklanemu Królowi " szukam moich wczorajszych wspomnień - jakich wspomnień? - brzoskwinia - wiele razy jadłeś brzoskwinię - daj mi moje wspomnienie, bo inaczej cię zastrzelę - jestem kruch. jeśli mnie zastrzelisz to Zapomnisz" uznałem, że Szklany Król blefuje i zastrzeliłem Go, a On rozsypał się na miliony kawałków, a każdy kawałek był wspomnieniem. Wyłowiłem okiem bystrym mym odłamek z brzoskwinią i chwyciłem go ręką zręczną mą.

Teraz siedzę przy klawirze z częściowo zregenerowanym mózgiem i smakuję jedyne wspomnienie, jakie mi pozostało z ostatnich piętnastu lat życia. A więc wreszcie doszliśmy do meritum sprawy.

Cena: za cholerę nie wiem, nie ja kupowałem.
Opakowanie: kilka brzoskwiń było włożonych do plastikowego pojemnika obwiązanego czerwoną siatką. Kiepski pomysł, bo i kurz, i zarazki się do środka przedostają. Stawiam 2
Smak: nigdy w życiu nie jadłem tak soczystej brzoskwini. I to może być wadą. Niby smaczna, ale ten sok partyzancko leje się po rękach. Stawiam 65

SMAK:
65/70
ILE KOSZTUJE?:
nieznaju
CENA:
10/20
OCENA KOŃCOWA:
77%
nie warto było łazić tyle za tym gównem
OPAKOWANIE:
02/10
Chyży Joe vel Ognie Pożądania vel Modern Friken Hot Chik'n'Fray vel Werewalf vel Firanka_ze_Okna [nodeev@o2.pl]

PS1: Tym razem dziewięćdziesiąt dwa razy przesłuchałem DFA 1979 "Dead Womb". Niby trwa tylko 126 sekund, ale daje kopa.
PS2: Zwyczajowe pozdrowienia dla spłodzonych i płodzących (w garażu ofkorc)
PS3: myjcie brzoskwinie przed spożyciem
PS4: Słuchajcie BRMC i DFA 1979
PS5: Kupujcie oryginały
PS6: oglądnijcie se Wojne Światów. Po końcówce poczułem się jak boss.

A świstak siedzi i zawija je w te sreberka. Po takich historiach aż sam sobie zaczynam nie wierzyć.

Farełel
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.