Taa, teraz opiszę dosyć niecodzienną, dla płci mnie przeciwnej, część garderoby. Ostatecznie, gdyby kiecki były takie fajne,
to by chłopy w nich chodziły, nie? Ale akurat ta, co mam ją w tej chwili na myśli, jest całkiem w porządku. Zacznijmy od
tego, że ja mam w ogóle jakiś uraz do stricte damskich ciuchów... Ach, ten nieszczęsny Tomb Raider... Niestety,
sukieneczki w kwiatki i inne takie nigdy nie miały wstępu do mojej szafy. W sumie się zastanawiam czy aby słusznie, lecz
wciąż ciężko mi się przemóc. Jednakowoż jakieś kroki poczyniłam, by stać się dziewczynką. Tak, mam aż dwie spódniczki.
Jedna jest radioaktywna i głupia, toteż nadaje się tylko na święta szkolne. Druga nie ma ani falbanek ani kolorowych
wstążeczek, tak naprawdę mało się różni od części wojskowego munduru. Jest oliwkowa i ma mnóstwo kieszeni. Ale nie o
nich dzisiaj mowa, bo obie są głupie i be. Dziś wezmę na warsztat starożytną kiecę podomową, w której mam odwagę
chodzić tylko po własnym podwórku. Nie jest to bynajmniej ciuch nowy, został zakupiony daaawno, ze dwadzieścia lat temu
w tajemniczym mieście o nazwie Łódź. Tak twierdzi matka, gdyż to ona ją kupowała. To chyba jedna z ostatnich rzeczy
jakie utrafiła, bo wnioskując po tym, w co się ubiera i masowo kupuje, jej gust poszedł się paść. Jeśli w ogóle kiedyś
istniał. Dzisiaj omawiana spódnica mogła wpaść jej w ręce przez przypadek. W takiż przypadkowy sposób i ja ją znalazłam
w zakurzonym worze foliowym na strychu, kiedyś będącym tajemniczą graciarnią, a dziś oddziałem red_akcji LC na
prowincji. Leżała se smętnie, brudna i śmierdząca. Uratowałam ją. Wybawiłam. Następnie rzuciłam w inny kąt, bo mi się
znudziła. I tak sobie leżała, w tak zwanym międzyczasie miała miejsce jakaś szkolna zabawa choinkowa, na którą postanowiłam się przebrać w, o zgrozo, przedstawicielkę narodu romskiego. Genialne w swojej prostocie. Fuj, jaki głupi pomysł, przepraszam, że się tak publicznie obnażam, ale to było taaak dawno... W każdym razie kieca owa pasowała jak znalazł. To może ja ją pokrótce opiszę: jest długa do ziemi, rozkloszowana dosyć poważnie, pozszywana z poziomych pasów materiału w kolorach czarnym i czerwonym, a poza tym jest na gumce. Niestety czerń już sto lat temu zamieniła się szarość, przez co nie można założyć do spódnicy czarnego swetra. Znaczy - niby można, tak samo jak można żywić się żyletkami i szkłem. Wracając do urwanego wątku. Po owej zabawie (smerfne hity rulz, już od lat w takich rzeczach udziału nie biorę) szmata znów wylądowała w ciemnym zakamarku. Leżała, gniła, wchłaniała negatywną energię, znów gniła, aż się w końcu odpowiednio nasyciła plugastwem całego świata. Była gotowa do założenia! Otrzepałam, wrzuciłam do kosza na pranie i poczekałam cierpliwie aż się ktoś nią zajmie. Przyszedł dzień, że kieca pojawiła się niespodziewanie w sekretnej szafie mej. Koszulka w kolorach maskujących próbowała ją wygryźć, ale jej się nie udało. Zaciekawiona przywdziałam spódnicę i radośnie wpadłam w wir domowych obowiązków typu: leżenie na kanapie, czytanie wyborczej, żarcie batoników i inne ciężkie prace fizyczne. Po kilku dniach użytkowania szmata okazała się niezwykle wygodna i taka, normalnie, fajna... Falowała na wietrze, prawda, ładnie układała się na krześle. Dosyć niecodzienne doznania, przyznam. Jedynym problemem było chodzenie po schodach. Samo schodzenie, to nic, lecz przy wchodzeniu można się nabawić guza. Na początku cały czas kiecę deptałam, przez co ta nie dość, że zjeżdżała do kolan, to jeszcze traciłam równowagę i omal nie złamałam czaszki na stopniu. Ale już opanowałam niezwykłą sztukę prawidłowego paradowania w spódnicy do ziemi. Nie jest to taki trudne, trza się tylko zabawić w paniusię i chytać przód kiecy w dwie ręce, ja cię kręcę! Ot, i cała filozofia. Podsumowując: dzięki licznym eksperymentom dowiedziałam się, iż spódnice nie gryzą, a nawet są fajne. Polecam każdemu czytelnikowi i czytelniczce, jak by nie było, też.
ZALETY ::
+ uszlachetnia
+ daje niezły ubaw
+ faluje
+ sąsiedzi się boją
+ przypadkowi przechodnie także
| WADY ::
- można się zabić
- jest wyblakła
- zginęła w praniu
- zbyt cygańska
| 90% |
|