| :: CZŁOWIEK | |||
|
W dziale gupie rzeczy chciałem zrecenzować siebie, ale nie mogę tego zrobić, bo przecież gupi nie jestem. Za to zrecenzuję pewnego naprawdę głupawego człowieka. Jest to klasowy debil Jakub M. (imię celowo zmieniłem, bo jeszcze będzie się czepiać ustawy o danych osobowych) Tekst pierwotnie miał się ukazać w ActionMagu (w puli głównej), ale zmieniłem zdanie, bo bardziej pasuje do lodówy. Np. scena z jabłkiem Blue Gryf'a (które jego jednak nie było).
No więc przejdźmy do recenzji. Specjalnie chciałem zrecenzować gupiego człowieka, bo to przecież dział gupie rzeczy (tego gościa śmiało rzeczą można nazwać). Wysłano za nim list gończy następującej treści: Poszukujemy Jakuba M. zbiegłego 29 maja 2005 z Poznańskiego szpitala dla psychicznie chorych. Osobnik jest bardzo niebezpieczny, zaraża swoją głupotą. Prawdopodobnie ukrywa się w okolicach Jarocina. Podobno widziano go w okolicach apteki. Prosimy o kontakt. Przewidziana nagroda w wysokości 10000$. [twarz zbiegłego została usunięta ze względu na bardzo odrażający widok i dużą ilość pryszczy] Dane osobnika: Wiek: 15 lat Wzrost: 170-180 cm Orientacja: Punk, prawdopodobnie pedał Gatunek: Homo Erectus (człowiek pierwotny, ale nie rozumny) Znaki szczególne: Nieskończenie niskie IQ, zaraża głupotą, odrażająca ilość pryszczy Tak pokrótce można go scharakteryzować. Każdy, kto by go pierwszy raz spotkał, zgodziłby się ze mną, że jest bardzo głupi i nienormalny. Chciałbym wam teraz przedstawić zachowanie najgłupszego człowieka pod słońcem. Wiele osób w mojej klasie zgadza się ze mną, że najkrótszy dowcip wyjdzie wtedy, kiedy on powie: "Myślę". A teraz przedstawię argumenty, dlaczego on jest aż tak głupi. Wiadomo, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie. U niego zawsze budzi uczucia negatywne. Gdybym wyzerował moją opinię o nim, w bardzo krótkim czasie nazbierałby u mnie wiele punktów ujemnych. Nie jest on pozbawiony zwierzęcych odruchów. Gdy widzi, że ktoś stoi przy ścianie, natychmiast do niego biegnie i wskakuje na niego opierając się nogami o ścianę i kierując swojego kutasa w stronę klatki piersiowej osoby. W przypadku, gdy jakimś cudem, uda mu się zauważyć jakąć osobę i skojarzyć jak się nazywa, natychmiast wymyśla (ale bez udziału mózgu) jakiś biedny wierszyk o nim. A teraz miłe wspomnienia o nim sprzed jego pobytu w psychiatryku, czyli autentyczne sytuacje zatruwania mu życia. Uwaga! Osoby o słabych nerwach proszone są o wciśnięcie przycisku Wstecz. Sytuacja autentyczna 1: Działo się to 9. maja 2005. Jak przystało na osobnika o rodzajowej nazwie homo Jakub M. nosi do szkoły kanapki potocznie zwane drugim śniadaniem. Jego kanapka to akurat dwie kromki chleba posmarowane beżową mazią. Podczas pobytu osobnika w sali gimnastycznej niektórzy ludzie pozostali w szatni. I wtedy jednemu z nich wpadł do głowy wspaniały pomysł. Wziął plecak osobnika i z niemałym obrzydzeniem wyjął z niego kanapki. Rozdzielił je na pół i splunął na maź nasmarowaną na nie. Potem z niemniejszym obrzydzeniem schował je z powrotem na miejsce. Niestety nie dane mi było doświadczyć sceny zjadania przez osobnika owych kanapek. Może następnym razem. Miałem zamiar nie być gorszym i wsypać mu pieprzu do żarcia, ale niestety gdy nadarzyła się okazja zapomniałem... zobaczycie czego. Autor sytuacji chciał pozostać anonimowy. Sytuacja autentyczna 2: Historia zdarzyła się 18 maja 2005. Jeden z mych inteligentnych kolegów posiadł pewien owoc jadalny zwany jabłkiem. Był to, a jak - Blue Gryf. Od razu naszła go myśl, aby wykorzystać go do rzutu w stronę głowy Jakuba M. Potarł jabłkiem o ścianę, aby wyglądało obrzydliwie. Zagwarantowałem mu, że dostanie ode mnie nagrodę, jeśli trafi w łeb Jakuba M. Inni dawali mu mniejsze stawki, takie jak np. lizaki. I w końcu przymierzył się i rzucił. Jabłko trafiło precyzyjnie w głowę osobnika i mocno się od niej odbiło. Przez pół minuty słychać było pusty dźwięk podobny do gongu, wydobywający się z bezmózgiej głowy osobnika. Osobnik do tej pory nie zorientował się, kto był sprawcą tego zdarzenia. Jak dotąd nikt nie zapłacił Blue Gryfowi obiecanego lizaka, ale ja chętnie mu dam dwa pajączki i zajączka. Sytuacja autentyczna 3: 15 czerwca 2005. Poszukiwany został wezwany przez pana dyrektora do sekretariatu. Jak zwykle, jadł na lekcji kanapkę, a gdy wyszedł z klasy, zostawił ją na stole. Tak sobie patrzyłem na jego kanapkę i sobie myślałem: "Ku**a, zapomniałem pieprzu" Niestety w tym dniu akurat nie posiadałem pudełka z napisem "Bakterie SARS z dodatkiem wąglika & BSE", zawierającego pieprz. Ale za to miałem czystą kartkę, od której oderwałem kawałek. Podszedłem do ławki osobnika, rozdzieliłem jego bułkę na pół (ohyda!) i wsadziłem tam wspomniany kawałek papieru. Ofiara przyszła na następną lekcję i od razu zjadła swoją bułkę. Osobnik zorientował się o tym, że w środku jest papier, ale do końca lekcji o tym zapomniał. Pewnie powiecie: co to takiego zjeść kawałek papieru? W końcu Pantera Północy jadł dyskietę (a recenzował ją dwa razy), a Blue Gryf zboczonego, szklanego bałwanka. Ale to nie była zwykła kartka. Była bardzo szorstka i luźno przypominała papier ścierny. Może jeszcze cena i opakowanie. Bo smak to to nie posiada. Cena jest tak droga, że źle jest, że się osobnik w ogóle urodził. A opakowanie? Już trochę było o nim w liście gończym. Krzywy ryj, jajowata głowa, odrażająca ilość pryszczy, na jego widok aż się żygać chce.
WRIM
[wrim@wp.pl]
PS: Kiedyś po klasie puściłem karteczkę z treścią: "Kto uważa, że yayo jest głópi? Podpiszcie się" Odzew był wielki. Na kartce podpisało się ponad 60% klasy! Najbardziej ciekawie wypowiedział się o nim jego były przyjaciel: "On nie jest głupim zidiociałym kretynem, on jest super extra wielkim niedorobionym, zidiociałym i głupim kretynem. Debilem też." PS2: Puściłem też kartkę z takim czymś: "Robię grę komputerową, w której waliłoby się yaya po mordzie. Tylko nie wiem czym i jak.". O to niektóre odpowiedzi: - (...) lepiej na żywo mu je**ij!!! -To ja chcę tę grę -Ja też zamawiam, kilka egzemplarzy jeszcze dla znajomych -Ja...ja...ja, ale fajna gra -Super, mam nadzieję, że będzie to potem na żywo -No ja też chcę taką grę! Przyda się, bo jak mnie wkurzy to zarobi! Fajnie! Grę zrobiłem już ponad pół roku temu. Właśnie teraz robię drugą część pt. Mortal Morda II: Weapons from Kombat. Po ukończeniu pierwszej części (mam nadzieję, że trylogii) znów rozesłałem ankietę, tym razem z pytaniem: "Kto zamawia grę z yayem w roli gównej?" Odzew był równie dobry. Niektóre wpisy: -Jak będzie za darmo to może kupię - Blue Gryf -Chyba nie kupię, bo od tylu pryszczy monitor pęknie. -Na jaju to się chętnie powyżywam (...) (za ten ryj)! PS3: Kto chce demo gry Mortal Morda niech śle mi maila. Kto chce demo Mortal Morda II musi przesłać mi numer PESEL (Państwowy Elektroniczy System Ewidencji Ludności) recenzowanej rzeczy. [OK, ja w tekście się nie dopisywałem, ale moim zdaniem takie "jeżdżenie" po kimkolwiek na łamach magazynu, który mimo wszystko jest dostępny dla wielu osób świadczy o klasie autora tekstu... Chyba nie muszę pisać, że ewidentnie NEGATYWNIE? - SN] [Jak wyżej... nie mam nic do dodania. - PP] | |||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||