Listopad 2005      


|:  VARIA  :|

Literacka abstynencja
Michał Chmielewski

Zadam najpierw pytanko - dlaczego w Polsce czytelnictwo stoi na tak niskim poziomie?
A teraz udzielę odpowiedzi.

Polacy - szczególnie młodzi - mało czytają. Powodem jest oczywiście zbyt wygórowana cena za jedną sztukę książki.
Stara, typowa, trywialna i tak pospolita wymówka, jak biegunka po niedojrzałych gruszkach. Jak by nie można było z czystym sumieniem się przyznać, że przeczytanie jednej strony sprawia ból fizyczny, psychiczny i doprowadza do zaniku komórek mózgowych, odpowiedzialnych za racjonalne myślenie, których i tak ma się dostatecznie mało. A tak nasi polscy Guru Umysłów muszą kłamać w żywe oczy i to jeszcze stosować kłamstwo nadające się do roztrzaskania o kant dupy. Smutne, że kurcząca się część polskiego czytelnictwa wywiera tak silną presję na książkowych abstynentów. Oni przecież nic złego nie robią, ale przyznać się do tego jest jednak zbyt ciężko.

Śmiejecie się z takich ludzi? Z ludzi, którzy muszą łamać część życiowego kodeksu, wmawiając nam, molom książkowym, coś, co nie jest prawdą? Postawcie się, cwaniaczki, na ich miejscu. Jak byście się czuli, gdybyście przykładowo byli niedoinformowani w kwestii stawiania przecinka przed każdym "że" i musieli się do tego publicznie przyznać? Lub przyznać się do luki wielkości Czarnej Dziury w zakresie polskiej ortografii? Albo ogólnie do wtórnego analfabetyzmu, który jest główną przeszkodą w skonstruowaniu jednego (liczbowo: 1) sensownego zdania w wieku osiemnastu, dziewiętnastu lat? Przyjemnie by wam było?! Mnie nie.

Bo wiecie, ja znam ludzi tego typu. Ba! Mam z nimi do czynienia prawie każdego dnia, w szkole, na podwórku, w mieście, w autobusie. Wszędzie. Rozumiem ich problemy, dlatego nie uważam, że czepianie się takich krety... ludzi, jest godne pochwały. Mała frekwencja przy książkach wynikać może z wielu mało sprzyjających okoliczności, z którymi nie każdy może sobie poradzić.



Na przykład, aby skończyć książkę i czerpać jeszcze z tego przyjemność, trzeba przeczytać ją ze zrozumieniem. To nie jest umiejętność wrodzona - ją trzeba sobie przyswoić, co w dzisiejszych czasach - kiedy wszędobylska rozrywka pobiła samokształcenie - jest rzeczą ekstremalnie trudną. Poza tym przeczytanie książki jest czasochłonne. Wiecie, co można zrobić w czasie czytania? Można pościągać sobie empetrójki, wypić piwo z kumplem, napisać SMSa do Moniki (mając w telefonie włączoną opcję T9, wspomagającą układanie słów), oglądnąć "Bar", wypolerować paznokcie, zrobić sobie maseczkę, spalić zioło, wciągnąć nosem "inną mąkę" i wiele innych. Patrzcie, ile człowiek traci przyjemności i możliwości poznania świata przez niewinne z pozoru ślęczenie przed tym obrzydliwym pożeraczem czasu. Ponadto czytanie książki przyśpiesza zużycie się mózgu. Trzeba sobie przecież wyobrazić opisywaną w nich akcję (jeżeli sztukę czytania ze zrozumieniem ma się za sobą), a to stawia nasz móżdżek krok bliżej ku przepaleniu. Mało wam? A przecież książka sama nie przyjdzie do właściciela - zdobycie jej wymaga skrajnego wysiłku, który polega na spacerze do biblioteki (do sklepu nie, bo, jak mówiłem wcześniej, są za drogie). No a jaką pozycję przeczytać? - to też ważny aspekt. Przecież bardzo dorosły, bo siedemnastoletni, chłopak nie będzie marnował czasu nad bajkami Tolkiena. Pratchett również nie wchodzi w rachubę, bo mimo dowcipu, którego zrozumienie wymaga ekstremalnie skrajnego wysiłku intelektualnego, akcja dzieje się na głupim płaskim Świecie Dysku, co śmierdzi bajką dla raczkujących fanów Teletubies. To może Kinga ma czytać? A skąd! Co kogo obchodzą cudze myśli, słownie obrazowane przez Tatę Ostatniego Rewolwerowca, których zrozumienie polega na ich przeczytaniu? W dodatku ze zrozumieniem? No dajcie spokój. Albo jak na stronicach nie ma namalowanej strzałki, w którym kierunku przewracać kartki, to co ma zrobić prosty szary człowieczek? Czekać na przeciąg? No pomyślcie sami.

Pytanie, które zadałem na początku felietonu, ma w końcu swoją odpowiedź. Co prawda może niekompletną, ale pokazującą ogólne zarysy powodów książkowej absencji.
Niniejszym apeluję.
Czytelnicy AMKsiążki! Zostawcie w spokoju ludzi, których boli dobrowolne wchłonięcie kilku napisanych zdań. Ich sprawa, mamy równouprawnienie, więc musimy traktować ich tak samo jak gejów, lesbijki, dresiarzy i zawodowych onanistów.
Chcecie im wytykać to intelektualne kalectwo, by doszli do pewnych wniosków i zaczęli coś z tym robić? Po co? Można zrobić użytek z takich, jacy są teraz.
Można się przy nich dowartościować.
Koniec apelu.

511969234
www.sianow.kw.pl

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!