Listopad 2005      


|:  RECENZJA  :|

Ryszard Lisowacki - My z Marymontu
Michał Chmielewski

Kiedyś, w czasie ferii, które obfitowały w dawkę rozrywki równą obieraniu ziemniaków, postanowiłem zrobić szturm na mój strych. Po heroicznej walce z uszkodzonymi krzesłami, pustymi i pełnymi szafkami oraz wielgachną stertą zapomnianych dawno gratów, dotarłem do celu mojego przedsięwzięcia - książki. Wśród nich znalazłem sześciuset stronicową powieść Ryśka Lisowackiego - "My z Marymontu".

Historia opowiada o czterech chłopakach, którym przyszło żyć w czasach natarcia, okupacji i walki ze Szkopami. Grupka chłopaków postanawia utworzyć niewielką konspirację, mającej za zadanie przeszkadzanie frycom, którzy brudzili swoimi butami ulice okupowanej Warszawy, a ściślej - tytułowego Marymontu.
Tym sposobem stają się niezbyt skuteczną - ale jednak - siłą oporu. Ich dywersje polegały na przebijaniu opon szwabskich wozów, wybijaniu szyb folksdojczom, którzy zeszmacili się i postanowili być z Niemcami za pan brat, i ogólnie staraniach, by podwładni Furhera nie czuli się tutaj zbyt dobrze. Z czasem nawiązują kontakt z redaktorami konspiracyjnej gazetki, powoli zostają wtajemniczeni w służbę opozycji, która szykuje się do buntu. Między tymi rzeczami oczywiście poznają "uroki" życia w okupowanym kraju, znaczenie słowa "zabójstwo", "głód", "strach" i wiele innych tego typu określeń. W końcu Powstanie wybucha. A oni są w jego centrum.
Powiem tak - książka, pisana stylem raczej dla młodszej dziatwy, mimo to zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Jak nigdy. Dobrze napisana historia młodych ludzi, pragnących wolności, pokazuje, co czuli ludzie, widząc niemiecką świnię na ulicy, której władza zamyka się w pojemności magazynka faszystowskiego pistoletu.
Ryszard Lisowacki napisał dobrą, solidną powieść, którą powinien przeczytać każdy mający do niej dostęp (a zważywszy na datę jej wydania, może to okazać się trudne) i każdy Polak, który czuje się Polakiem. A już na pewno każdy mieszkaniec Warszawy, a już ewidentnie i koniecznie mieszkańcy dzisiejszego Marymontu. A uważam tak, ponieważ jest to lekcja historii tych trudnych czasów dla Polski, opowieść o głębokim patriotyzmie, miłości do naszego kraju i walce Warszawy z faszyzmem, który ją zbrukał..

  My z Marymontu
  Literatura młodzieżowa
   brak oceny

   brak

Książka ta jest mieszanką wszystkich dodatnich cech, jakie powinna zawierać książka. Istny kombos dobrej narracji, wgłębienia się w psychikę każdego z młodych bohaterów (ów styl prześwietlenia myśli bohaterów różni się od Kinga tym, że nie ma nawet jednego momentu przynudzania), historii polskiej okupacji, wzruszających i prawdziwych pokazów polskiego patriotyzmu i kilkuset stron, na których to wszystko jest słownie obrazowane

Nie ma róży bez kolców? Może to i prawda, ale wszystko ma również wyjątek, który tego typu uogólniające powiedzenia potwierdza. "My z Marymontu" jest takim właśnie wyjątkiem. Dlatego z czystym sumieniem, bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia i kaca moralnego stawiam tej książce tłustą, pełną i - przede wszystkim - zasłużoną dychę.

511969234
www.sianow.kw.pl

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!