Listopad 2005      


|:  RECENZJA  :|

Piotr Czerwiński  - Pokalanie
Panna Nikt
 
Do bólu cyniczna. Rozbrajająco zabawna. Uniwersalna w treści. Tak w trzech zdaniach można opisać kolejną (po Głowackim) powieść z cyklu „Nowa proza polska”.

Cyniczna, bo jak inaczej nazwać pozbawione krztyny sentymentalizmu, za to przesycone ironią i dystansem do samego siebie wspomnienia zmęczonego życiem trzydziestolatka, który sam, niechętnie co prawda, zalicza własną osobę do grona mniej lub bardziej szczęśliwych japiszonów rocznika 1970?
Zabawna – głównie dzięki wspomnianemu dystansowi, który pozwala autorowi na niepoważne często w formie opisywanie wydarzeń z przeszłości i teraźniejszości.
Uniwersalna zaś dlatego, że nie trzeba wcale do wspomnianego pokolenia należeć, aby świetnie się podczas lektury bawić.

Nie wiem, na czym to polega, ale powszechnie wiadomym jest, że największą sympatię wzbudzają w nas bohaterowie pokrzywdzeni przez los, otoczenie, albo z jakichś innych jeszcze powodów nieszczęśliwi: desperaci, życiowi nieudacznicy, niedoszli samobójcy i tym podobni. Może leczymy się dzięki nim z kompleksów albo coś, w każdym razie zgodnie z powyższą zasadą bohater „Pokalania” – samotny, ambitny i zabójczo inteligentny, ale zmuszony do pracy dla szmatławego ilustrowanego tygodnika, w chwilach desperacji ratowany wyłącznie przez alkohol – od razu wyda nam się interesujący.
Natomiast całkowicie nas sobie zjednuje, gdy rozpoczyna opowieść o swoim dotychczasowym życiu – tak pełną ironii, że złośliwość wymieszana z wyjątkowo celnym poczuciem humoru wręcz wylewa się na okładki, jak to ktoś ładnie w AMK ujął. Tym bardziej, że niektóre elementy owej opowieści (jak choćby obiekty kultu: tanie wino, Kurt Cobain, festiwal w Jarocinie itp.) wciąż są nam bliskie. ;) Wyznania te sprawiają ponadto wrażenie tak szczerych, jakby zwierzał się nam dobry kumpel. Skrytość – tak, hipokryzja – też, za to pozerstwo – nigdy, zdaje się mówić autor. Jakakolwiek kreacja, stylizacja czy podobne i tak modne przecież (patrz Masłowska) bzdury – odpadają. I to mnie przekonuje.

  Pokalanie
  Literatura polska
  Brak oceny



 

No, ale żeby nie rozwodzić się bez końca nad zaletami owej prozy (nowej, polskiej) wspomnę jeszcze o zakończeniu, które mnie odrobinę rozczarowało. Autor popadł bowiem w taką happyendowość, że zgubił trochę swój rewelacyjny styl, który był siłą napędową całości. Tak całkiem strasznie to nie jest co prawda, ale mogło być chyba lepiej. I to nie dlatego, że o nieszczęściach przyjemniej się czyta. Po prostu gdy nagle, ni stąd ni zowąd, cała ironia gdzieś wyparowuje, Czytelnik ma prawo poczuć niedosyt. I czuje. :)
Nie wpływa to jednak zasadniczo na odbiór całości – jeśli tak wygląda Nowa Proza Polska, to skandaliczny poziom czytelnictwa w naszym kraju pozostanie jedną z niewyjaśnionych zagadek Wszechświata.

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!