Listopad 2005      


|:  RECENZJA  :|

Richard Bachman - Uciekinier
Seth

Powieści Stephena wydane pod pseudonimem Richard Bachman charakteryzuje wiele elementów – należą do jego wczesnych prac, często są niedojrzałe, najczęściej rozmiarów na tyle małych by przeczytać je z powodzeniem w jeden dzień i prawie zawsze są to thrillery i opowiadania S-F, a nie, z jakich Stephen jest najbardziej znany, czyste horrory.

I dokładnie tak samo jest z „Uciekinierem”. Jest to historia S-F, w jakiej w niedalekiej przyszłości rząd, by kontrolować ludzi i ich agresywne instynkty, umożliwia im odreagowanie podczas oglądania brutalnych widowisk telewizyjnych. I tak jak niegdyś patrzenie na konających gladiatorów, zniechęcało ludzi do buntu, tak w przyszłości widzianej oczyma Stephena tytułowy uciekinier walczy o przeżycie i wygraną pieniężną z podobnych przyczyn. Reguły tej konkretnej gry, od jakiej wziął się także tytuł książki są stosunkowo proste. Człowiek zaopatrzony początkowo tylko w kamerę musi przetrwać miesiąc, w tym czasie może robić, co tylko chce, bowiem i tak wszelkie jego czyny będą się sprowadzać do tytułowej ucieczki. Może, a nawet powinien, w tym czasie zabijać policjantów i Łowców (za każdą z tych osób dostaje dodatkowe sto dolców). A jeśli przetrwa miesiąc dostanie megapremię – miliard dolarów – i oczywiście, przeżyje.

Wcześniej nikt nie przetrwał dłużej jak osiem dni. Jednak pewnego razu „zwierzyna” okazuje się sprytniejsza od „myśliwego”. Ofiara staje się katem, a gra zaczyna odbiegać od zaplanowanego scenariusza… Na jaw wychodzą także pewne kłamstwa rządu, ale o nich nic wam nie powiem.

Pozwólcie, że opis fabuły skończę w tym miejscu. Prawdę powiedziawszy – nie należy ona do skomplikowanych, więc chyba jej schemat już rozumiecie.
 
Teraz przejdę do oceny recenzowanej książki. A ocena ta do najwyższych nie należy.

Historia opowiadana jest językiem często nieporadnym i raczej mało interesującym. Tak znani z opowiadań Stephena skomplikowani i ludzcy bohaterowie, tutaj zostają zastąpieni przez bandę jednowymiarowych, pozbawionych wszelkich uczuć marionetek, jakie istnieją Tylko po to by słowa mogły nadal płynąć po papierze, a historia nie dobiegła końca zanim się na dobre rozpocznie.

  Running Man
  Science fiction
  Brak oceny


To naprawdę jedna z najgorszych książek Stephena, jaką miałem kiedykolwiek przyjemność czytać, co każe mi twierdzić, iż jedna z pierwszych, jakie Stefan napisał. Widać, że dopiero szkolił swój warsztat literacki pisząc tą fabułę. Dlatego kto oczekuje po autorze tego kalibru czegoś wyjątkowego, ten się przeliczy.

„Uciekinier” to przede wszystkim opowiadanie akcji. Z wieloma zwrotami i szybkimi dialogami, a bez konkretnych uczuć. Jednym, ale za to sporym powodem by tą książkę przeczytać (pomijając stosunkowo niezły pomysł) jest świetne zakończenie. Naprawdę, lepszego, bardziej wybuchowego, zakończenia tej historii nie potrafię sobie wyobrazić, przez co mogę tylko żałować, że książka nie została lepiej napisana.

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!