Listopad 2005      


|:  CYTATY  :|

Graham Masterton - Cytaty
Bezimienny Grzegorz
 
- Mam mówiła, że całą noc pracowałeś - powiedział Frankie.
- To prawda. Mikey już wstał?
- Jest na podwórku.
- A co on tam robi, do diabła?
- Poszedł zrobić kupę.
Larry ze zdziwienia spojrzał na Frankiego.
- Czy ja dobrze słyszę? Mikey poszedł zrobić kupę na podwórko? Coś nie tak z łazienką?
- Wczoraj oglądaliśmy Tarzana i Mikey chce zostać Tarzanem.
- A robić kupę w krzakach to znaczy być Tarzanem?
- Tarzan nie miał łazienki.
- Tarzan... nie... miał... łazienki - powtórzył Larry. - Tarzan, na miłość boską, nie miął też samochodu! Czy Mikey będzie w drodze do szkoły skakał z drzewa na drzewo?
Drzwi się otworzyły i wszedł zmarznięty Mikey. Był jedynie w slipkach i przykrótkiem górze piżamy. Miał odsłonięty pępek i gęsią skórkę na przedramionach.
Larry popatrzył na niego ze złością, a Mikey odwzajemnił mu się podobnym spojrzeniem.
- No i jak było? - zapytał Larry.
Mikey uderzył się w pierś.
- Ja Tarzan.
- Jasne, wiem o tym - mruknął Larry i odwrócił się do kuchenki. - Pytałem, jak ci się podobało załatwianie się na dworze.
Mikey błądził wzrokiem po kuchni w poszukiwaniu jakieś odpowiedzi.
- Czy Tarzan używał liści? - zapytał po chwili.
Zapadła cisza.
- Jasne, chyba tak - powiedział w końcu Larry.
Mikey kiwną głową i pobiegł do swojego pokoju.
- Nie widziałeś dlaczego krzyczał "Aaooeeeoooeeeeooo?" - zawołał za nim Larry.
- Ale śmiszne - burknął Mikey i zatrzasnął drzwi.





Ktoś zamordował dziecko? - zapytał Frankie.
Larry odwrócił się i spojrzał na niego.
- Tak - powiedział cicho - Skąd wiesz?
- Zawsze wiem, kiedy ktoś morduje dziecko, bo wtedy robisz dobre śniadanie i nie krzyczysz: "Nie mów z pełną buzią!".
- Chyba tak. Chyba zawsze bardziej się staram, kiedy zginął czyjeś dzieci.
- Tarzan by się nie dał - oświadczył Mikey.
- Tak? Niech Tarzan pokaże mi najpierw, gdzie zasrał podwórko.


- Patrzyła pani przez okno i widziała wysokiego, łysego mężczyznę, który zakładał sobie torbę na głowę?
(...)
- A co z łysym i jego torbą?
Larry otworzył drzwi na ulicę i wzruszył ramionami.
- Może myślał, że jak ma łysą głowę, to w torbie będzie mógł udawać piłkę?


Wtedy będzie mógł spojrzeć na Boga i powiedzieć: "Widzisz, ty mnie odtrąciłeś, ale ludzie mnie czczą. Władam dziełem twojego stworzenia, żywię się ludźmi, których stworzyłeś na swój obraz, i nie możesz nic na to poradzić, bo dałeś im wolną wolę, a oni chć władzy, majątku i mają w nosie twoje uświęcone niebo!".


Graham Masterton - "Czarny anioł"

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!