'Śmiertelne sny' to w rzeczywistości sequel napisanych w roku 1985 'Wojowników
nocy'. Osobiście nie jestem zwolennikiem dopisywania kolejnych części do
horrorów, bo później tworzą się całe serie a la filmowy 'Piątek 13-ego' czy
'Koszmar z ulicy Wiązów', które dosłownie nic nie wnoszą, a tylko coraz bardziej
pogrążają w gruncie rzeczy niezły pierwowzór. 'Śmiertelne sny', można by uznać
za swoistego rodzaju odgrzewany, literacki kotlet nic nie wnoszący do całości,
ale gdyby się tak wgłębić w smak, to można by rzec, że ten kotlet odgrzewany był
przez profesjonalistę.
Otóż tym razem dzielna grupka Wojowników Nocy musi stanąć do walki z wiele
potężniejszym wrogiem, dlatego ten obojniako-kobieto-mężczyzna (odsyłam do
recencji 'Wojowników Nocy') postanawia wcielić do drużyny nowych zawodników, a w
śród nich jest ojciec porwanego przez zło młodzieńca. Tak więc znów
przywdziewają zbroje kiczowate niczym Power Rangers i wkraczają do świata
sennych marzeń, bo ich nogi mają umówione spotkanie z czyjąś wielką, czarną
dupą.
Z natury jestem sentymentalny. Lubię, gdy starzy bohaterowie wracają w nowych
odcinkach cykli, dlatego uważam, że tym razem zostali obdarzeni o wiele
ciekawszym charakterem (w porównaniu do pierwszych 'Wojowników Nocy' oczywiści).
Ponadto wielce ciekawi są nowi Wojownicy Nocy, czyli banda kaleków myślących o
życiu jako o czymś przymusowym.
Tym razem Masterton tworzy świat z o wiele większym rozmachem, chyba wreszcie
odkrył złoża potencjału drzemiącego w ludzkich snach, nie ograniczonych zdrowym
rozsądkiem. Osobiście uważam, że nadal za mało jest tu psychodeli, a książka o
snach wręcz powinna być chora (mi na przykład śniło się kiedyś, że gonił mnie
kogut, a innym razem uciekałem przed smokami, które wyglądały jak Teletubisie -
wiecie jaka to jest groza?!). Niektóre fragmenty opisu 'świata snów' są naprawdę
rewelacyjne (np. przebudowa miasta).
|
|
|
|
| Death Dream |
|
| Horror |
|
| brak
oceny |
|
|
 |
|
|
Wspomniałem coś o grozie. Właśnie tego mi brakuje w 'Śmiertelnych snach' -
grozy. Mamy bitwy kilku wojowników z hordą czarnych potworków (scena rodem z
'Władcy Pierścieni'), ale to nie straszy, a gdy czytam horror, to chce się bać
jak wnuczek wizyty u wstrętnej, grubej babci co piecze paskudne placki i zawsze
pyta czy ci smakują, a tu nie ma tej symbolicznej 'grubej babci'.
Mastertonowscy 'Wojownicy nocy' byli niezgrosi, natomiast 'Śmietelne sny' to
bardzo przeciętna pozycja. Jeśli przeczytałeś część pierwszą to myślę, że i po
drugą winieneś sięgnąć. Mnie chyba ona jednak nie przekonuje. Ma w sobie za dużo
jakiegoś wewnętrznego ciepła, a na dodatek 'lalusiowate' zakończenie dopełnia
efekt horroru dla wrażliwych mamusiów. Każdy chyba lubi wracać pamięcią do
starych, dobrze znanych bohaterów i chyba tylko tyle oferuje ta książka.
|