Ktoś mi kiedyś powiedział, że wszystko co tworzy Masterton "balansuje na
pograniczu kiczu i geniuszu". Ile w tym prawdy, a ile fauszu, w końcu kiedyś się
przekonać trzeba... Absolutnie w tej recenzji nie mam zamiaru wypowiadać się o
całej twórczości autora, gdyż po prostu jej nie znam. Jest to pierwsza książka
tego Angielskiego pisarza jaką udało mi się przeczytać, chociaż prawdę mówiąc
chciałem zacząć od osławionego "Wyklętego", ale cóż, że biblioteki tak
nachodzone przez ludzi są zabierających wszystko co do gatunku horroru
przynależy, to musiałem zadowolić się "Czarnym aniołem", a żeby jeszcze bardziej
mnie zdenerować wydało go znienawidzone przezemnie wydawnictwo Prima, w którego
tworach roi się od błędów tłumaczeniowych, literówek i paskudnych okładek!
Czytając kolejne strony doszedłem do wniosku, że tu Masterton "balansując na
pograniczu kiczu i geniuszu" potknął się i wpadł w kicz po czym brodził w nim
zanużony po czubek głowy. Książkę tą można by podzielić na trzy części. Część
pierwsza to coś co mnie jakoś specjalnie nie grzeje, czyli 'ostre' sceny z
flakami, krwią itp. Chociaż napisane zostały w sposób taki, że mnie nie
rozśmieszyły, a to już plus, bowiem zazwyczaj przy gore płacze ze śmiechu. Druga
część to już naprawdę dobry horror z tajemniczym i mrocznym klimatem. Trzecia
część natomiast nazwać mogę "totalną padaką!". Ludzie! Toż to paskudne było.
Kicz w czystej formie.
Cała historia kręci się wokół potężnie zbudowanego gościa, który zabił (a
wcześniej maltretował) sześć rodzin. Do śledztwa przydzielono niejakiego Larrego...
Ogólnie dalej akcja kręci się jak w większości filmów kryminalnych. Ślad po
śladzie, aż wreszcie do mordercy... a przy okazji można zahaczyć o seans
spirytystyczny i takie tam... Ogólnie powieść kończy się jak badziewne filmidło
pokroju Krzyku, które ma za wszelką cenę zadziwić czytającego ('moja matka jest
twoim ojcem' itp.).
|
|
|
|
| |
|
| Horror |
|
| brak
oceny |
|
|
 |
|
|
Horror to jest słaby, acz przy scenie z seansem spirytystycznym trochę
szybciej oddychałem, to przyznać muszę. A tak poza tym, to słaba ta książka. Co
prawda nie nudzi na większą skalę (bo krótka jest - i z tego plus), ale równie
dobrze mogłem poświęcić ten czas na coś ciekawszego i mniej kiczowatego.
Tą część recenzji piszę już jakieś dwa miesiące po przeczytaniu i w ogóle nie
wiem co wstukać... Wyleciała mi z głowy. Ogólnie, by już zakończyć ten i tak
krótki tekst, powiem tylko:
Nie polecam, wręcz odradzam.
|