Listopad 2005      


|:  RECENZJA  :|

Graham Masterton - Czarny Anioł
Bezimienny Grzegorz


Ktoś mi kiedyś powiedział, że wszystko co tworzy Masterton "balansuje na pograniczu kiczu i geniuszu". Ile w tym prawdy, a ile fauszu, w końcu kiedyś się przekonać trzeba... Absolutnie w tej recenzji nie mam zamiaru wypowiadać się o całej twórczości autora, gdyż po prostu jej nie znam. Jest to pierwsza książka tego Angielskiego pisarza jaką udało mi się przeczytać, chociaż prawdę mówiąc chciałem zacząć od osławionego "Wyklętego", ale cóż, że biblioteki tak nachodzone przez ludzi są zabierających wszystko co do gatunku horroru przynależy, to musiałem zadowolić się "Czarnym aniołem", a żeby jeszcze bardziej mnie zdenerować wydało go znienawidzone przezemnie wydawnictwo Prima, w którego tworach roi się od błędów tłumaczeniowych, literówek i paskudnych okładek!

Czytając kolejne strony doszedłem do wniosku, że tu Masterton "balansując na pograniczu kiczu i geniuszu" potknął się i wpadł w kicz po czym brodził w nim zanużony po czubek głowy. Książkę tą można by podzielić na trzy części. Część pierwsza to coś co mnie jakoś specjalnie nie grzeje, czyli 'ostre' sceny z flakami, krwią itp. Chociaż napisane zostały w sposób taki, że mnie nie rozśmieszyły, a to już plus, bowiem zazwyczaj przy gore płacze ze śmiechu. Druga część to już naprawdę dobry horror z tajemniczym i mrocznym klimatem. Trzecia część natomiast nazwać mogę "totalną padaką!". Ludzie! Toż to paskudne było. Kicz w czystej formie.

Cała historia kręci się wokół potężnie zbudowanego gościa, który zabił (a wcześniej maltretował) sześć rodzin. Do śledztwa przydzielono niejakiego Larrego... Ogólnie dalej akcja kręci się jak w większości filmów kryminalnych. Ślad po śladzie, aż wreszcie do mordercy... a przy okazji można zahaczyć o seans spirytystyczny i takie tam... Ogólnie powieść kończy się jak badziewne filmidło pokroju Krzyku, które ma za wszelką cenę zadziwić czytającego ('moja matka jest twoim ojcem' itp.).

  
  Horror
  brak oceny

 

Horror to jest słaby, acz przy scenie z seansem spirytystycznym trochę szybciej oddychałem, to przyznać muszę. A tak poza tym, to słaba ta książka. Co prawda nie nudzi na większą skalę (bo krótka jest - i z tego plus), ale równie dobrze mogłem poświęcić ten czas na coś ciekawszego i mniej kiczowatego.

Tą część recenzji piszę już jakieś dwa miesiące po przeczytaniu i w ogóle nie wiem co wstukać... Wyleciała mi z głowy. Ogólnie, by już zakończyć ten i tak krótki tekst, powiem tylko:

Nie polecam, wręcz odradzam.

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!