Stephen King vs Graham Masterton
Witam wszytkich bardzo serdecznie! Dziś na ringu walczą dwaj osobnicy znani
głównie z pisania horrorów. Walka składać będzie się z trzech rund: Styl,
Książki, oraz Oryginalność. Za każdą rundę można otrzymać maximum trzy punkty.
Oceniało będzie jednoosobowe jury, czyli krócej - ja. Zaczynamy.
Runda 1: Styl
S. King
King niewątpliwie może poszczycić się świetnym kunsztem. Z wydawałoby się
głupiego opowiadania, potrafi stworzyć genialną powieść, czego przykładem jest
Christine (nie wiem co we mnie wstąpiło, gdy dałem książce 7/10, ocena powinna
być przynajmniej o jeden punkt wyższa). Napięcie w swoich książkach tworzy
stopniowo, krok po kroku wprowadzając czytelnika w coraz mocniejsze uczucie
strachu. Gdy jesteśmy przekonani, że już nic gorszego nie może się wydarzyć
serwuje nam nagły zwrot akcji. Jednak rzeczą, którą najbardziej u niego cenię
jest klimat. Nie czytałem jeszcze pozycji Kinga, która nie mogłaby poszczycić
się świetnym klimatem. Niestety potrafi czasem przynudzić, lecz zdarza mu się to
bardzo rzadko.
G. Masterton
Książki Mastertona to pozycje, po których lepiej nie spodziewać się genialnej
fabuły. Zazwyczaj mamy do czynienia z grupką osób, które walczą z potężnymi
szamanami. Jest to przede wszystkim autor bardzo nierówny. Raz zachwyci nas
świetnym klimatem, innym razem rozczaruje kompletnym jego brakiem. Czytając
Mastertona najlepiej nastawić się na: szybką akcję, fajne opisy śmierci; niezły
klimat (niestety tylko w wybranych pozycjach); oraz indiańską kulturę, której w
jego książkach pełno. Żadnych głębszych przemyśleń, ani nic w tym stylu.
Opisując jego pozycje w jednym zdaniu, najlepszym stwierdzeniem będzie chyba, że
to po prostu książki nastawione na akcje z indianami, szmanami i demonami w tle.
Żeby nie było wątpliwości - autor gorszy od Kinga, jednak do dennego poziomu
Guya N. Smitha jeszcze mu daleko.
Wynik pierwszej rundy
S. King - 3 punkty
G. Masterton - 2 punkty
|
Runda 2: Książki
S. King
Mamy tutaj do czynienia z prawdziwym fenomenem, gdyż prawie każda książka Kinga
jest hitem. O ich wysokiej jakości może poświadczyć fakt, że niemal wszystkie są
ekranizowane. Jego pozycje są zazwyczaj długie i obszerne, czego nie można
powiedzieć o Mastertonie. Najlepsze książki: To, Lśnienie, Bastion, Zielona
mila, Miasteczko Salem, Wielki marsz, Misery, Sklepik z marzeniami, Christine,
Carrie i wiele innych.
G. Masterton
Masterton znów wypada blado w konfrontacji z Kingiem. Jego książki liczą średnio
po 200, 300 stron, jedna z nich była ekranizowana (Manitou), czasem wydaje
również niesamowite gnioty. Mimo wszystko autor jest popularny, zdobył kilka
nagród, zaś jego pozycje nieźle się sprzedają. Najlepsze książki: Manitou,
Wyklęty, Kostnica, Rytuał, Rook.
Wynik drugiej rundy:
S. King - 3 punkty
G. Masterton - 2 punkty
Runda 3: Oryginalność
S. King
To jedyny taki człowiek na świecie! Bo kto wymyśliłby tyle ciekawych historii,
każda różniąca się od poprzedniej, lecz mimo to wszystkie mogące poszczycić się
przydomkiem genialny? Z całą pewnością nigdy nie będzie drugiego człowieka
pokroju Stephena Kinga. Czapki z głów!
G. Masterton
I znów cieniutko... Jedyny mastertonowski temat to oklepani już przez niego
indianie, przejawiający się w większości jego książek. Przykro mi, lecz muszę
przyznać jedynie jeden punkt.
Wynik trzeciej rundy:
S. King - 3 punkty
G. Masterton - 1 punkt
Podsumowanie:
S. King - 9 punktów
G. Masterton - 5 punktów
Dzisiejszego wieczoru wygrał w pięknym stylu Stephen King! Ale w sumie nie
powinno to nikogo dziwić. Facet wymyśla takie historie, że wystarczy nam jedynie
zdjąć czapki z głów i pokłonić się przed najlepszym żyjącym pisarzem horrorów.
Masterton będzie musiał jeszcze dużo pisać, aby mu dorównać. Nie to, żeby był
zły, lecz brakuje mu tzw. iskry, przez co jego powieści nie czyta się z
wypiekami na twarzy. W przeciwieństwie do Kinga...
|