
O Sin City zrobiło się głośno z powodu (podobno) genialnego filmu o tym samym
tytule. Filmu nie miałem jeszcze okazji zobaczyć (gdzie tam u mnie jakiegoś kina
wypatrywać... ojoj... wiocha zabita dechami, po prostu), lecz mimo wszystko mam
tą satysfakcję, że wiele osób przed obejrzeniem filmu obojętnie przechodziło
obok tego komiksu, a ja nie :)
Sin City, wydane w Klubie Śiwata Komiksu zostało przetłumaczone na Miasto
Grzechu (czyli, jak najbardziej poprawnie), ale na okładce, w lewym dolnym rogu
możemy się upewnić, że tutaj naprawdę chodzi o Sin City :).
Sam komiks, przyznaję z ręką na sercu, jest jednym z lepszych, jakie miałem
okazję czytać. Od samego początku historia brzydkiego jak noc, za to dosyć
pokręconego Marva wciągnęła mnie po uszy. Fabuła, może niezbyt skomplikowana z
początku, nie rokującą czegoś głębszego, jest jedynie pretekstem do
przedstawienia akcji w takiej właśnie formie, w jakiej została tutaj
przedstawiona. Szczerze mówiąc, żadniej innowacyjności w świecie komiksu tutaj
nie ma, jednak ten mroczny klimacik przez cały czas nam towarzyszy, co
oczywiście nie ucieka uwadze.
Zwykle bohaterowie komiksów, którzy mszczą się za czyjąś śmierć, po prostu
rozwalają każdego napotkanego osobnika, gdyż wiedzą kto, co, gdzie i jak. Miasto
Grzechu jest inne. Marv rozwala ludzi, ale wyciąga od nich takie informacje,
które na pozór nie mają ze sobą większego związku. Po pewnym czasie dowiaduje
się takich rzeczy, że spokojnie można stwierdzić, iż Miasto Grzechu naprawdę
zasługuje na swe miano.
|
To co mi się najbardziej podoba, to dialogi. Takie proste, z nutką czarnego
humoru. A jedne z ostatnich zdań Marva po prostu zwala z nóg, heheheh.
Narracja należy do tych rzadziej spotykanych (właściwie to tylko w komiksach
autorstwa Franka Millera z taką się spotkałem...), ale nie moża powiedzieć, aby
utrudniała czytanie. Ośmielę się powiedzieć nawet, że z inną narracją to już nie
byłby ten sam komiks :)
Czarno-białe rysunki czasami są trudne do rozszyfrowania, ale znów, bez nich ten
komiks nie byłby takim właśnie, nie bójmy się tego określenia, dziełem! A mówiąc
"czarno-białe rysunki", mam na myśli właśnie "czarno-białe", bez wykorzystywania
jakichś rastrów, czy czegoś podobnego, co dodawałoby szarości.
Frank Miller jakimś wielkim artystą nie jest, czasami zdarza się, że rysunki są
nawet niedbale narysowane, ale zdaje mi się, że tak włąśnie miało być.
Z serii "Miasto Grzechu", u nas w Polsce wyszło już trochę komiksów. Ile, to nie
jestem w stanie powiedzieć, gdyż mam jedynie dwa z nich (ale w księgarni zawsze
są :). Problemem stają się jedynie finanse). Ale na pewno zachęcam wszystkich
miłośników mrocznych historii do zapoznania się z pierwowzorem filmu "Sin City",
bo naprawdę warto.
Scenariusz i rysunki: Frank Miller
Wydawca: Egmont
cena: 25 zł
|