Witamy w 61. numerze Games Corner!
Games Corner to taki dziwny twór, który nie powinien się na pewno ukazywać 13
razy do roku. Ja sam się dziwię jak udaje nam się złożyć niektóre numery.
Improwizujemy, kombinujemy i jakoś się tak składa, że możecie nas czytać co
miesiąc, a nawet częściej. Dlatego postanowiłem dodać taki krótki tekst na logo.
Idąc swego czasu przez Wrocław zobaczyłem ciekawy napis - Wrocław to stan
mojego umysłu. Identycznie sądzę o GaCku. Jest taki sam jak ja - zawsze robione
jest wszystko na ostatnią chwilę bez większego zastanowienia, bez planowania,
zawsze w zwariowany i niewykonalny sposób. GC jest taki sam jak nasza cała
redakcję. Jak banda tych ludzi, którzy rano opowiadają mi zboczone dowcipy, o 3
w nocy wypisują brednie na gadulcu, którzy przysyłają meile z dziwną treścią.
Jak Ci ludzie, którym mówię - jedziemy gdzieś, a oni bez zbędnych pytań mówią "okej".
Zaprawdę powiadam Wam - nie ma takiej szajki jak ta.
Elpie dzisiaj rano zapytał się "chłopie, jak ty złożyłeś te 40 numerów?". Nie
wiem, nie ma na to normalnego wytłumaczenia. Po prostu dzięki jakiemuś
szczęściu, dzięki tym ludziom udawało się zawsze, bez przerwy nawet chwilowej,
wydać tyle numerów. Zawsze jest tak, że dwa dni przed dead-lajnem jeszcze nie
mamy żadnych materiałów, a jednego dnia nagle przychodzą teksty i robi się
zamieszanie. Korekta ma mało czasu, DTP jeszcze mniej i zawsze jest tak, że
jeszcze ja muszę dokończyć resztę wraz z Elpiem i wychodzą niezłe cyrki.
Ostatnio właśnie z Elpiem wspominaliśmy stare numery i lekko łza się w oku
zakręciła. Jednak powiem Wam, że jak za dwa lata pomyślę o tych numerach, co
teraz składamy będę podobnie myślał. Jedni ludzi bowiem przychodzą, inni
odchodzą: szkoła, praca, dziewczyna - jednym słowem dorastają. Na szczęście
przychodzą nowi, pewni młodocianej werwy i nawet mnie, takiego starucha,
potrafią zmotywować do pracy i rozbawić. Starzy czasami napiszą meila i wszystko
układa się bardzo dobrze.
Czy wolałbym mieć wszystko ułożone, zaplanowane? Czasami owszem, ale wtedy
nie czułbym, że coś robimy. A w taki sposób improwizowania, wariowania na
ostatnią chwilę zawsze czuję, że żyję. Za co wielkie dzięki wszystkim i do
zobaczenia do następnego numeru. Do następnego dead-lajnu, który - oby jednak -
był równie dziki jak ten :).
Dawid "Caleb" Szkoła
|