|
Słuchawki oraz VoiceChat
Są wśród nas dzieci nocy. To szczera prawda. Budzą się o zmroku, czmychają po cichu do miejsca przeznaczenia i naciskają magiczny przycisk power. I grają. Zwykle z wyłączonym głosem, żeby ci co nie wiedzą, że on musi teraz zagrać, się nie obudzili. Jest też inny typ dziecka nocy, mniej ciekawy ale równie sympatyczny. Ponieważ zaczyna grę jeszcze za dnia, jest raczej pół-nocnym dziecięciem. A więc włącza taki kompa i gra, gra, gra... jest noc. On gra, gra aż zaśnie nad klawiaturą. Podobnie jak poprzedni okaz również wyłącza głos albo ścisza. Jest też trzeci typ - liberum conspiro night kid. Trochę przydługa ale trafna nazwa - liberum conspiro oznacza wolne spiskuję, a night kid to nocny dzieciak. Ale dlaczego takie mu nadałem imię? Proste, zwykle LCNK ma zakaz na kompa i potajemnie zagrywa nocami. Również po cichu, zwykle bardzo ostrożnie - z wiadomych względów. Wszystkie wyżej wymienione rodzaje chciałyby pewnie grać normalnie, czyt. z dźwiękiem ustawionym
według własnych upodobań. Przejdźmy dalej...
Ponieważ pasjonujące dla nas odgłosy rakiet rozbijających w drobiazgi wrogie postacie i okrzyki agonii umierających nie muszą się wcale podobać innym domownikom/towarzyszom, a wręcz przeciwnie - prawie zawsze przeszkadzają i denerwują. Możemy ściszyć - rezygnując z komfortu. Możemy zrobić sobie dźwiękoszczelny pokój. Możemy się wyprowadzić. Ale na niewiele się nam to zda, będą to rozwiązania na krótką metę i nieskuteczne :). Kiedy towarzyszom naszemu graniu okrzyki nasze (Ten pier... cziter!) i osób trzecich (Ścisz to do cholery!) to jedna z oznak, że trzeba zastanowić się nad kupnem słuchawek :). Przydadzą się one dla cafe-internet maniaków. Bo kawiarenki mają to do siebie, że zwykle nie są zaopatrzone w odpowiedni sprzęt - słuchawki. A jeżeli już na jakieś -cudem- trafimy, zwykle już ledwo zipią, albo zaraz się rozsypią. Na powyższe dolegliwości jest jedna słuszna recepta - moim zdaniem jest to właśnie wydanie tych złociszy na słuchawki. Ale zaraz. Można rzec, że dźwięk wcale nie jest taki ważny i można się bez niego obejść. Nieprawda. Jako "słuchowiec", czyli jako człowiek który wiele informacji ze świata czerpie właśnie za pomocą dźwięków nie mogę się z tym zgodzić. Nie jestem zadowolony z gry bez odgłosów - walki, pocisków, okrzyków, kroków, jęków i tak dalej. Przecież często jest tak, że to muzyka buduje klimat, podkręca go i podkreśla sytuację. Często sama muzyka pozostaje dłużej sławna niż niejeden film. Kto nie zna muzyczki z różowej pantery? Albo z Mission Impossible? Z Bonda? Właśnie. Tak samo jest podczas grania. Przeróżne fale dźwiękowe jakie do nas docierają są bardzo ważne. Weźmy na przykład taką sytuację... Gramy w Onslaught, bez dźwięków. Atakujemy jakiś Power Node. Ok wybiliśmy wszystkich, ale okazuje się że gra się skończyła - przegrałeś. Dlaczego? Bo nie byłeś świadom, że ostatnie punkty wytrzymałości twojego Power Core`a umykają pod naporem pocisków z Goliatha. Gdybyś miał słuchawki usłyszałbyś komunikat, że twoja baza jest atakowana. A tak, pojawił się tylko napis u góry ekranu na który w ferworze walki nie zwracasz uwagi. ...takie sytuacje można wyliczać do upadłego. A więc dobra - kupuję sobie słuchawki. Lecz jakie? [Kurna CDA znów mnie uprzedziło bo naprawdę rzeczowe wskazówki znajdziecie też w nr 114 w opisie pewnych słuchawek - mYood] To zależy od tego, czego będziemy od nich oczekiwać. Jeżeli zależy nam tylko na tym aby docierały do nas jakieś dźwięki, nie będziemy ich często używać i nie oczekujemy od nich zbyt wiele - powinniśmy kupić najtańsze słuchawki. Po takie rupiecie możemy się przejść do pierwszego lepszego super/hiper marketu. Jeżeli będziemy z nich korzystać częściej i do grania po sieci, wypadałoby kupić jakieś z mikrofonem. Jeżeli zależy nam dodatkowo na jakości dźwięku i chcemy kupić raz ale na długi czas, wtedy jest tylko jeden wybór. Zakup markowych słuchawek, za sporą kwotę. Można polecieć też na "wysokiej jakości" i tanie produkty, co nieraz jest dobrym rozwiązaniem, nieraz nie. Przed zakupem podejrzanych towarów można wypytać kolegów lub w Internecie na temat danego modelu. Sam kupiłem słuchawki Ti-rejsera za 50 zł. Służą mi dobrze, dźwięk jest taki sobie, mają dobry mikrofon który odlatuje ale da się to naprawić. Kabel jest długi i ma regulator głośności. Służą mi one całkiem dobrze (pomijając te dwie, trzy samodzielne naprawy :P). Choć nie ma to jak Filips czy Sam Sung. Tylko ta cena.... P.S. Nie podałem oryginalnych nazw - nie chcę tu kryptoreklamy. c.d.n. |