Jak gram to...

Ten tekścik będzie traktował o wszystkim i o niczym. Miałem pisać tylko o tym co w tytule, ale chyba troszkę odbiegłem od tematu. Ale tylko troszkę. Więc czytoj panocku bo idzie nam chopie burza i sem nie zdonzys.

_1_. Kiedy gram, to nie ma dla mnie innego świata. Jestem skupiony tylko na grze, nic innego zdaje się nie istnieć. Nie istnieje sprawdzian który jest jutro, ten kosz pełen śmieci co czeka na wyniesienie, ani ta dziołcha co przed oknem sterczy. [Z tym ostatnim to akurat nieprawda, jak jest okazja to z niej korzystam :P] Nie raz i nie dwa złapałem się na tym, że ktoś do mnie mówi a ja... nic. Po prostu nie zwracam na nic uwagi. Granat wybucha obok, a ja się cieszę, że nie zabrało mi nic HP. Jak siedzę w kafejce, trafia się świetna partyjka w CS-a lub Utka, nie zauważam jak ktoś przychodzi czy wychodzi, jak mija czas (co? już koniec?). Gdybym trafił na wprawionego złodzieja, to z dziecinną łatwością okradłby mnie z czegokolwiek. Oglądałem kiedyś taki program o rabusiach, facet potrafił ukraść nawet gościowi krawat, a co dopiero telefon czy portfel ;). Dobrze, że do tej kawiarni to często milicja zagląda, to się chopy boją kraść :P.

_2_. Wszystko wokół mnie wkurza, ale to tylko gdy przegrywam lub "coś jest nie tak". Denerwują mnie wrony co kraczą, te dzieci co się wydzierają na podwórku, pies co szczeka itp. itd. A nie daj Boże, żeby ktoś się koło mnie kręcił. Chciał coś wziąć, przejść, a jeszcze jak ode mnie czegoś chce, to może liczyć na przykre słowa. (Zwłaszcza moja siostra :P) Najgorsze jest to, że zawsze ktoś wpada w najgorszym momencie. Ja tu kurna lecę za enemy flag courier, a ta mnie się pyta czy chcę herbatę. Weź... idź stąd. No wybacz, jest remis, a od tego czy wrócę flagę czy nie zależy wygrana naszej drużyny - a ona mi zawraca głowę jakimiś duperelami ;). A najgorsze jest, jak wpadnie jakaś niezapowiedziana szajka. Mam takiego "kumpla", dziewięciolatek i on musi zagrać w te, delikatnie mówiąc głupie simsy. Bo "mi nie chodzą", wiesz co mnie to obchodzi? Właśnie.

Albo zobaczy nowe CDA i do mnie: Pożycz! Pożycz! -Nie pójdzie Ci, mi nie chodzi a mam nowszego kompa od Ciebie. Ale pożycz! Pożycz... . Cenne sekundy lecą na wytłumaczenie mu, że to moja płyta i sam sobie nie może jej wziąć - i jak tu się nie wkurwić?

_3_. Ale jak wszystko jest ok, włączam kompa i... cieszę się. Czuję ulgę. Co kurde z tego wynika? Że jestem już uzależniony. Dzień bez UT to dzień stracony? Dla mnie -czasami- niestety tak. Ale wróćmy do pozytywów.

Wielką radość sprawia mi skoszenie jakiegoś gościa ołowiem z mojej kosiary, albo zelektryzowanie go na śmierć Lighting Gun`em. Cieszę się gdy uda mi się zrobić coś trudnego, np. Shock Combo w paskudnej sytuacji, zarobić multi killa i uratować kolesia z teamu. Załatwić gościa z Flakiem za pomocą Assault Rifle`a czy Shield Gun`a i tak dalej.

Lubię trenować swoje umiejętności, zwłaszcza robienie uników i cieszę się, gdy zauważam, że jestem w tym co raz lepszy. [Uuuuu, idzie burza, dokończę jutro :)] [Następnego dnia... ] A podobno, im trudniej było coś osiągnąć, tym większą mamy satysfakcję. Teraz próbuję przejść ut2k4 w single playera na poziomie... godlike ;). Może mi się uda - a jest cholernie trudno. Kiedy mi się to już uda, to się kurde cieszyć będę :P.

_4_. Nachodzą mnie czasem takie myśli, część jest głupia, część jeszcze głupsza - ale czasem zdarzy się coś mądrego. Kiedyś grając Virusem (jako moim avatarem) zastanawiałem się, jakby czuł się on naprawdę kiedy atakowałby fabrykę w której sam pewnie powstał (AS-RobotFactory). Gdyby wszystko działo się tu i teraz, zakładając że ma on świadomość własnego istnienia - czy miałby jakieś uczucia? Głupie, wiem. Ale cóż, mózgu nie wybierałem, dostałem taki jaki był :P. Myślałem kiedyś, czy ta Lauren miała jakiegoś faceta? No to jak się, eee, zaspokajała?

A jakieś mądre "przemyślenie"? Nie mogę sobie przypomnieć ;).

A mam, może to nie całkiem pasuje - ale czymś muszę sobie udowodnić, że jeszcze nie całkiem zgłupiałem :D. Mianowicie myślę o UZ. Tak właśnie. Co by tu napisać, po czym za chwilę w głowie układają mi się przykładowe zdania, motywy. Co tu jeszcze można ulepszyć (żeby w końcu C. przyznał, że UZ ma powera :P), zmienić, dodać. Może kiedyś wyjdzie mi w głowie wstępniak na przyszły numer ;).

Próbuję wyszperać z mojej zakurzonej pamięci jakieś inteligentne myśli które mnie nawiedziły podczas grania. O, przypomniałem sobie - kurde to było takie oczywiste :P.

Zastanawiam się nad tym, jak zmieni się kurs Euro. Co tym razem powie Pan Tadeusz Mosz w programie "Plus Minus", o jakiej nowej aferze politycznej się dowiem i tak dalej. Czy kupić sobie nową myszkę, jaką, skąd, czy mi starczy kasy :). O której godzinie leci dziś Tygodnik Moralnego Niepokoju (chopcy wymiatają :P), co zjeść na kolację, czy coś zjeść [;)], jaki jest sens mojego istnienia i czy trafię kiedyś w łeb tego lamera co biega zygzakiem i myśli, że robi uniki :P /lol/.

Normalnie same mądre, inteligentne i warte uwagi przemyślenia :P.

_5_. Jak sobie pogrywam z koleżką, to zazwyczaj gadamy, śmiejemy się i wygłupiamy. Z przewagą tego pierwszego. Pijemy i jemy. Zazwyczaj ciasto i sok [tak, wiśniowy;)]. I jest ok. On jak gra to nawija jak oszalały, ja go słucham. Potem jak ja gram, to on gada jak najęty a ja słucham. Logiczne :). Czasami odzywam się do niego z pretensjami typu: Mogłeś mu z granata!

Jak gramy jeden na jeden na cafe, to daję mu fory :P (pozdro Pest, cieniaku :P). Ten kto przegra stawia tosty na mieście. Kiedy gramy w trybie Players vs Bots to drzemy się przez całą kawiarnię: Jest w naszej bazie, ja wrócę a ty idź tą drogę co zwykle. - Czyli którą? - No górą, no wiesz tam po lewo od naszej bazy jak patrzysz wprost [sam sobie się dziwię, że rozumiem ten bełkot :)] - Dobra, idę dołem.

Tym pozytywnym akcentem, pragnę zakończyć swój wykład. "Te, w trzecim rzędzie, wstawaj, koniec spania :P. Jedynka za brak pracy na lekcji, siadaj!"*

* to autentyczny tekst jaki kiedyś usłyszałem z ust nauczyciela :)

mYood