|
W dawnych czasach na świecie istniały rasy tak potężne, że ich moce porównywano z boskimi. Istoty te żyły dla walki. A walczyły między sobą, nie zważając na nic innego. Wojna pochłonęła ogromną liczbę ofiar. Niewinnych ofiar. Ale pojawił się mag, któremu podstępem udało się uwięzić najsilniejszych przedstawicieli obu ras w krysztale, by tam mogły walczyć ze sobą na wieki. Kryształ został zapieczętowany i tak powstał Kamień Demona. Kolejny RPG w świecie Forgotten Realms? Nic z tych rzeczy.
Gra Demon Stone to czysta gra akcji, w której nie liczy się gdzie idziesz i po co tam idziesz. Tutaj należy skupić się właściwie tylko i wyłącznie na walce. I chociaż czasami może stać się to nużące, to jednak gra idzie do przodu, a gracz walczy dalej i dalej... Bo jednak gra, sama w sobie jest wciągająca. Ma ciekawą fabułę, ładną grafikę, świetną muzykę i dużo akcji. Czegóż chcieć więcej?

W grze kierujemy poczynaniami trójki całkowicie różnych od siebie osób, zarówno charakterem, jak i umiejętnościami. Ronnek to wojownik rasy ludzkiej. Walka jest jego żywiołem, a miecz najlepszym przyjacielem. Zhai, półdrowka (nie pytajcie mnie co to za rasa, bo nie mam pojęcia :D) poszczycić się może umiejętnościami złodziejskimi, takimi jak widzenie pułapek czy chowanie się w cieniu. Natomiast Illius to elfi mag, który potrafi także bardzo dobrze walczyć.
Całej trójce bohaterów przyjdzie się spotkać w niezbyt sprzyjającej chwili na rozmowy (podczas dużej bitwy), ale zmuszeni trzymać się razem, w końcu stają się nierozłączną grupą towarzyszy...
Opracowaniem fabuły zajął się osobnik znany czytelnikom książek osadzonych w świecie Forgotten Realms - R. A. Salvatore. Twórca postaci Drizzta Do'Urdena, którego nie tylko spotkamy w grze, ale także dane nam będzie nim pokierować (nie lada gradka dla fanów). Oczywiście w trakcie gry poznajemy lepiej naszych bohaterów w przerywnikach filmowych, ale ja nie potrafiłem się jakoś z nimi zżyć. Powiem nawet, że ich wątki moim zdaniem są dodane jakoś na siłę, tak żeby te postaci nie były jakieś anonimowe (właściwie to można było to lepiej rozwinąć). Jednak nie fabuła jest tutaj najważniejsza :D.
walka jest banalna, a zmiana postaci nie oznacza zmiany stylu gry. Jednak zaznaczyć należy, że złodziejką łatwiej zabija się z ukrycia, niż w podobny sposób, jak wojownik.
Nad każdym z trzech bohaterów możemy obiąć panowanie w dowolnej chwili, przy czym nie oznacza to, że pozostała dwójka będzie stać i się patrzeć. Wtedy prowadzi ich komputerowe AI, które przyznać trzeba, całkiem nieźle się spisuje. Warto więc od czasu, do czasu zmienić postać na inną, gdyż AI nie pozwala zginąć postaciom przez nas nie prowadzonym, co ma wielkie znaczenie przy takich bitwach, jakie toczą się na ekranie monitora.
A jakież to bitwy się toczą? Bitwa między orkami i jakąś rasą co się po angielsku zwie bugbears. Umożliwienie ucieczki mieszkańcom elfiej wioski z terenu bitwy (jak już zaznaczyłem, dwie potężne rasy nie zważały na nic podczas walki). Obrona Mithral Hall przed atakującymi je trollami... To tylko kilka walk, jakie przyjdzie nam przeżyć w grze. Naprawdę, dużo się tu dzieje.
Czasami znajdujemy się w takim chaosie pola bitwy, że wszędzie widać tylko przeciwników, a nasza postać jest zmuszona bić "na oślep", żeby przeżyć... Ja tutaj poczułem się jak na prawdziwej wojnie w świecie fantasy. W górze smok, przeciwnicy obrywają magią, a z mojego wojownika krew wroga ścieka hektolitrami... No może AŻ takich efektów nie dane nam jest ujrzeć, ale i tak klimat jest.
Sterowanie jest bardzo proste i bardzo intuicyjne. Za poruszanie się odpowiadają W, S, A, D, spacja to jest obrona, a przyciski myszy służą do uderzania, cięcia, zarzynania i innych czynności prowadzących do śmierci wroga. I właśnie to jest najśmieszniejsze. Gdyby ktoś stanął za drzwiami do mojego pokoju, podczas gdy ja grałbym w Demon Stone, słychać by było, oprócz dźwięków wydobywających się z głośników, klikanie myszy. Ciągłe klikanie myszy... Klik, klik, klik, klik, klik... Co by to oznaczało? Że mając do dyspozycji kilka(naście?) możliwych combosów do wykonania, praktycznie przez całą grę, jako Ronnek korzystałem z jednego. A na inne postaci przełączałem się tylko wtedy, kiedy musiałem, tzn. w określonych momentach gry, czy też aby pokonać wroga, którego tylko w inny sposób można zwalczyć, niż za pomocą miecza. Oczywiście nie twierdzę, że ktoś inny tak samo będzie grać jak ja, jednak mimo wszystko najlepiej grało mi się wojownikiem (tak jak chyba w każdej grze :P).
|
Demon Stone eRPeGiem nazwać nie można, jednak ma w sobie szczątkowe elementy takiej gry. Kupowanie broni, zbroi, czy pierścieni ochronnych, a także rozwijanie, czy też uczenie się nowych umiejętności dostępnych na wyższych poziomach doświadczenia... To wszystko jest tutaj obecne, lecz jest to sprawa tak uproszczona, że praktycznie niezauważalna. Dzieje się to nie w jakiejś karczmie, czy u innych kupców/trenerów/wariatów oferujących swą pomoc, a po prostu po zakończeniu danego poziomu. Ale można ten element najzwyczajniej pominąć. Dobrze jest zakupić nową broń, czy zbroję, ale zamiast robić to samemu, jest możliwość, by komputer zrobił to za nas. I wszystko jest w porządku, nie trzeba się głowić nad głupotami, typu "kupię ten miecz, ale zabraknie mi na zbroję... to dokupię jeszcze jeden pierścień ochronny...". Tutaj liczy się przede wszystkim walka i to na niej gracz powinien skupić uwagę gracz, więc chwała programistom za takie uproszczenie tego wszystkiego!
Wszystko podlane jest grafiką, którą raczej rzadko spotyka się w grach fantasy. Zwykle jest ona kolorowa i w pewien sposób "baśniowa". Jednak za grę odpowiedzialni są ludzie, którzy stworzyli grę "Lord of the Rings: Two Towers", a tam grafika świata fantasy była wierna filmowemu pierwowzorowi, czyli niezbyt kolorowa, lecz raczej mroczna. Tutaj jest tak samo, co stwarza pozory bardziej realnego świata. I chociaż grafika sama w sobie nie szokuje, czy nie zaskakuje, to jednak jest bardzo ładna, nawet w wysokich rozdzielczościach. I tutaj także brawa dla autorów za kod gry. Kiedy zobaczyłem te hordy wrogów w oddali, bałem się, że jak wejdę między nich, obraz zacznie tak skakać, jakby ktoś go cały czas kopał w tyłek. Tak jednak nie jest, gra chodziła płynnie przy wysokich ustawieniach na moim sprzęcie (dzisiaj nie należącym już do szybkich maszyn...) i zdarzało jej się "skakać" tylko w czasie przerywników filmowych zrobionych na silniku gry. Po prostu - bardzo dobry kod gry.
Mimo wszystko gra nie pokazuje na co ją tak naprawdę stać. Świat fantasy bezpośrednio kojarzy się z magią, a tutaj... mamy maga w swoich szeregach, ale nie jest on czymś specjalnym. A i wszystkie magiczne sztuczki pokazane w przerywnikach też jakoś nie prezentują się wyśmienicie. Szkoda.
Lecz najlepsza jest muzyka. Szczerze mówiąc, to gram teraz w te poziomy, na których muzyka mi się najbardziej spodobała. Nie będę tutaj pisał jakie melodie można usłyszeć - programiści kupili mnie delikatnym śpiewem kobiecego chórku podczas bezkompromisowej bitwy. Takie sprawy ja po prostu uwielbiam... :)
Walka, walka i jeszcze raz walka. Brakowało mi takiej gry, w takich klimatach, w takiej aranżacji... Obawiam się jednak, że Demon Stone jak się pojawił, tak też zniknie i mało kto będzie o tej grze pamiętał (kto nie zagrał ofkozzz). Stanie się tak przede wszystkim przez czas, jaki trzeba poświęcić na ukończenie gry. Nie jest ona długa, gdyż dziś nawet 5-6 godzin to naprawdę mało... Jak dla mnie, za mało. Ale cóż, w żaden sposób się tego nie zmieni, więc trzeba wybrać poziom hard i przechodzić raz jeszcze :).
Gra ma naprawdę książkowy klimat, ja jednak nie potrafiłem wczuć się w postaci, mi osobiście wydawały się one sztuczne. Zbyt sztuczne. Ale walka jest wykonana tutaj w sposób zadowalający chyba każdego malkotenta :P
|
|
|
walka!
muzyka!
ładna grafika
niezła fabuła
|
postacie wydają się sztuczne
za małe wykorzystanie silnika gry (magia)
za krótka...
|
Gatunek: Action cRPG
Producent: Stormfront Studios
Dystrybutor: ATARI
|
Procesor: 1 GHz
Pamięć RAM: 256 MB RAM
Karta graficzna: 64 MB RAM
System:Windows 98/Me/2000/XP
|
|