« poprzednia | spis treści | następna »  
Championship Manager 5
DjHoobertus

No i stało się! Kolejna część najlepszego do niedawna menadżera piłkarskiego ujrzała światło dzienne. Niestety nie mogę powiedzieć, że jestem z tego faktu szczęśliwy...

Jak zapewne wszyscy wiemy Edios po rozwodzie z SI związał się z niedoświadczonym w branży Beatiful Game Studios i zaczął pracować nad Championship Managerem 5. Pracował na tyle długo, że w tak zwanym międzyczasie powstał Football Manager 2005 i z miejsca zawładnął sercami wirtualnych menadżerów. Edios jakby nie zwracając na to uwagi, dalej męczył się z CM-em kilkakrotnie przesuwając datę jego wydania.

Jest nieźle

CM trafił w końcu na sklepowe półki parę miesięcy po FM-ie i - co przykro powiedzieć - zawiódł. Tak, tak spadkobierca cudownej tradycji jest po prostu słaby! Zacznę jednak od początku, gdyż ten wcale taki zły nie jest.



Po uruchomieniu gry wita nas niebieskie menu, które nie jest na pewno szczytem marzeń i dobrego gustu, jednak nie odstrasza. Nie zwlekając wciskam wielki przycisk uruchamiający nową grę i jak najbardziej standardowo wybieram ligi oraz swoje nazwisko i wiek. Pierwszą miłą niespodzianką, jest szybkość działania CM-a 5. 4 ligi, jakie wybrałem, ładowały się dosłownie kilka chwil! "Jest dobrze!" pomyślałem. Cóż, myślenie mi jednak wyraźnie nie wychodzi...

Jest źle

Niestety dobre wrażenie znika już po chwili. Wszystkie okienka i cała grafika, prezentuje się nader słabo i nieprzejrzyście, wiele, wiele gorzej niż w FM-ie, mimo to, że do wyboru są trzy skórki. Ale cóż, przecież nie po oprawie poznaje się dobrego managera piłkarskiego.

Niestety CM 5 kuleje nie tylko w wyglądzie. Samo rozmieszczenie wszystkich przycisków także nie należy do udanych. Ba! Jest ono nawet gorsze od tego, które było w wiekowym już CM-ie 3! Intuicyjność interfejsu zerowa! Nigdzie nie można trafić, a przyzwyczajenie się do tego bezsensownego układu okienek wymaga dłuuugich godzin gry (a ja nie mam zamiaru spędzać ich przy niej). Cholernie brakuje też znanej z FM-a szybkiej wyszukiwarki, przez co trzeba "zwiedzić" kolejne brzydkie i nieprzejrzyste okna, by w końcu dojść do celu.

Kolejna sprawa związana niejako z interfejsem - mianowicie jak to jest, że w oknie, w którym dostajemy nowe wiadomości, raz można przejść do profilu piłkarza klikając na jego nazwisko, a raz nie? Dziwne, nieprawdaż?

Błędów ciąg dalszy

Interfejs gry jest zrąbany, fakt. Ale to nie on wiedzie prym w kategorii: "największy błąd CM-a 5"! Oj nie! Bo w tej jakże zabugowaniej grze jest jeszcze dużo innych baboli, przy którym wyżej wspomniany jest mały jak, jak... hm... jest bardo mały.

Zacznę od bazy danych. Ta niestety ma więcej dziur niż polskie drogi (no dobra, prawie tyle;)). Nie czepiam się już tego, że lig, a przede wszystkim zawodników mamy tu mniej niż choćby w CM 4 o FM nie wspominając (z drugiej strony wszystko działa szybciej), lecz przeboleć nie mogę nieaktualności, czy raczej błędności bazy danych, tak samo kopaczy, jak i zespołów. Strasznie mnie wkurza, gdy piłkarz, który w rzeczywistości jest środkowym napastnikiem, tutaj ma przy nazwisku lewoskrzydłowy. I żeby nie było, nie są to odosobnione przypadki. Kontynuując wątek graczy. Możecie zapomnieć o jakichś realnych nazwiskach w drużynie rezerw, czy też juniorów.



Przejdźmy dalej, do sprawy określania umiejętności osób w grze. Beatiful Game Studios wpadł na rewolucyjny ponoć pomysł zmiany podziałki umiejętności z tradycyjnych 0-20, do współczesnych 0-100. Początkowo można to uznać za plus - koniec końców lepsze rozeznanie w umiejętnościach. Jednakże po głębszym zastanowieniu nasuwa się pytanie: po co? Po co te "dokładniejsze dane, skoro nie ma ŻADNEJ różnicy pomiędzy umiejętnością na poziomie 62 i 65, czy 8 i 10, zatem jest to niepotrzebne i nieciekawie udziwnia rozgrywkę, stwarzając zwykły zamęt (dobrze choć, że istnieje możliwość zmiany na tradycyjne umiejętności). Nie mniej denerwujące są ciągłe informacje typu: "Zespół Barcelona zainteresowany jest zawodnikiem Realu Luisem Figo." Co w tym tak irytującego? Ano to, że codziennie (oczywiście codziennie w CM-ie :)) takich wiadomości dochodzi do nas kilkanaście i nic nie wnoszą one do gry. Poza tym to, iż pisze, że klub XYZ interesuje się piłkarzem ZYX nie ma jakiegokolwiek oparcia w późniejszych decyzjach owego klubu. Innymi słowy pisze, że się interesuje, ale się nie interesuje (wiem, skomplikowane, ale prawdziwe :)).

Jakby powyższego było mało, to jeszcze gwoździem do trumny jest nasz zarząd. Strasznie upierdliwy i wyjątkowo nie idący nam "na rękę", a za razem głupi. Przykład: zarząd Realu Madryt na transfery przeznacza kwotę 60 milionów Euro. Wszystko pięknie, ładnie, ale gdy dochodzi co do czego, okazuje się, że gówno nam po 60 bańkach, skoro nie kupimy dobrego, wartościowego zawodnika za powiedzmy 35 kawałków. Czemu? A bo ja wiem?

Po prostu nie. Nasi przełożeni nie godzą się na tak wysoki transfer. Więc pytam: po jakiego grzyba udostępniają taką kasę, jeżeli potem nie pasują im wysokie transfery? Bo chyba lepiej kupić dwóch wartościowych zawodników za kilkadziesiąt milionów, niż kilkunastu słabych, czy przeciętnych, za 3 miliony. Grając w Cm-a 5, wygląda na to, że wcale nie.

Na boisku

Można by przypuszczać, że zapowiadana przez BG Studios zmiana kąta, z jakiego oglądamy poczynania naszych podopiecznych wpłynie pozytywnie na jakość i przyjemność spędzania czasu na meczach. Tak, przypuszczać było można, niestety- jak zwykle- wszystko zweryfikował czas. Zweryfikował diametralnie i o "360 stopni" jak to mówi nasz przodowy komentator Szpaq. Akcje, jakie z mozołem "klecą" - tylko z nazwy - kopacze, przypominają ostatnie 10 minut dogrywki w (już) pamiętnym i historycznym meczu w Atenach Naszej Wisełki. Wtajemniczonym lepszej rekomendacji nie trzeba. Niewtajemniczonym zaś, bądź tym, którzy to widowisko przestali oglądać po pierwszej połowie, przybliżę mniej więcej obraz gry (oczywiście tej, która jest w CM-ie :)).

Akcje są nieskoordynowane i banalne. Kończą się one zazwyczaj rozpaczliwym strzałem z 35 metrów, bądź niewykorzystaną sytuacją sam na sam z bramkarzem. Piłkarze przez nas prowadzeni mają głęboko wzwieraczu nasze polecenia przedmeczowe i-niczym 4 ligowy polski zespół - robią na boisku, co im się rzewnie podoba. Mało tego - hokejowa liczba strzałów, kartek, rzutów karnych (w pierwszych 6 meczach sezonu zanotowałem 7 "jedenastek" dla swojej drużyny!), w końcu goli, może zdenerwować nawet najcierpliwszych fanów tej gry.

Do tego "czas" w jakim można oglądać "zmagania" na boisku, musiał wymyślać człowiek... hm... nie wiem jaki, ale na pewno niezbyt normalny. Za jakie grzechy ktoś miałby uruchomić opcję przyspieszenia meczu o 60 (słownie sześćdziesiąt) razy? Nie wiem i zapewne umrę bez tej wiedzy.
Plusy? Coś się znajdzie

Za jeden z nielicznych pozytywów gry, uznać należy niewątpliwie opcję taktyki. W porównaniu z poprzednimi częściami, w CM 5 prócz standardowego ustawienia kierunku biegu, należy wybrać także kierunek podań poszczególnych zawodników. Poza tym całkiem nieźle prezentuje się opcja treningu, lecz najważniejszym plusem jest wielka szybkość działania gry.

Niestety przy tak długiej, wyżej wspomnianej liczbie błędów jakiekolwiek dobre chęci gry i programistów są całkowicie przytłoczone i zniwelowane. Szkoda.


CM 5 (zgodnie z tradycją) nie posiada muzyki, czy jakichś specjalnie ciekawych dźwięków, jednak nie jest to wada, ot po prostu zasada w większości managerów.



Kilka słów na koniec

Bardzo mi przykro, że tak musze skończyć tę recenzję. Ale ja jestem subiektywny i mam w nosie tą kopertę, która przyszła do mnie od producenta razem z grą. Taka jest moja praca - ciężka, mozolna, naszpikowana niebezpiecznymi zakrętami i wybojami (ale nie wyobrażacie sobie jak ja to kocham!). Wracając do myśli przewodniej: szkoda. Szkoda, że zniweczono i zszargano nazwę Championship Manager. Szkoda, że zapowiedzi twórców nie stały się ciałem. Szkoda, że gra jest pełna błędów, bugów i bez grywalności.

Zakończę jednak dwoma pozytywami: po pierwsze zbliża się premiera Football Managera 2006 (zainteresowanych odsyłam do bodajże 58 numeru GC), a po drugie na horyzoncie nie widać kolejnych części CM-a, więc warto byłoby zapomnieć o tym najnowszym i pamiętać tego starego, cudownego, kultowego...


opcje taktyki, trening, szybkość działania
masa baboli, błędy, niedopracowana, nieładna, niegrywalna, mecze!
Gatunek: Menadżer
Premiera: wiosna 2005
Producent: Eidos
Dystrybutor: Cenega
Internet: www.championshipmanager.co.uk/
Procesor: 700 GHZ
Pamięć RAM: 256MB
Karta graficzna: 4MB
System: Win 98/ME/00/XP

« poprzednia | spis treści | następna »