|
Czarna limuzyna podjechała pod sklep komputerowy. Z jej środka wyszedł dziwny facet, w czarnych okularach za 2.50 zł. z odpustu parafialnego. Kto był tym człowiekiem? To był on- na pierwszy rzut oka niepozorny i skromny- Edek. Rozejrzał się po ulicy, jakby w geście hm... w sumie nie wiem, w jakim geście, po prostu się rozejrzał... może dlatego, że przechodził na drugą stronę jezdni. Ani się obejrzeć, a Edek mijał próg dziwnego budynku.
- Dzień dobry!- powiedział Edek wchodząc do sklepu komputerowego- Czy jest suchy chleb dla konia?
- Nie, to sklep komputerowy, tutaj nie mamy chleba, tym bardziej suchego, a już wcale dla koni- po dłuższej chwili wyksztusił z siebie zdziwiony sklepikarz.
- Aha, to dobrze, takiej właśnie odpowiedzi oczekiwałem- powiedział z zadowoleniem na ustach Edek.
Trzeba Wam wiedzieć, że Edek był specjalistą od drobnych ziemniaków i na grach się nie znał, dlatego czasem pisał do ŚGK*.
- Czy ma pan jakieś gry?- kontynuował Edek.
- Tak, oczywiście jest dużo hitów, które mogę panu polecić. Specjalnością dnia jest zaś Enbiej Lajf, Skoki narciarskie 2006: Bachleda (córuś) górą i Flah-Fjal 2.
- No fakt, same hity, ale ja szukam czegoś innego, oryginalnego, niepowtarzalnego, niebywałego, przyszłościowego, nie powielającego tych samych, nudnych schematów, a zarazem... polskiego! - I tutaj zapadła dziwna cisza, przerwana salwą śmiechu sklepikarza o nieznanym imieniu i nazwisku (wiadomo było o nim tylko, że ma 47 numer buta i jest łysy).
- Buahahahahahehehehehhihihihhhuhuhuhuhheheehhahahheu- to owa salwa śmiechu- dobre! Hehehe, coś wspaniałego i polskiego zarazem, hehe, fajnie, a może jeszcze z cudowną lokalizacją Cenegi?! Hłehehełeee...- Edek lekko się zdziwił i uniósł, bo nie spodziewał się takiej odpowiedzi.
- Czy powiedziałem coś nie tak?!
- Nie, skąd, wszystko OK., ale NIE MA takiej polskiej gry!- powiedział z bananem na mordzie człowiek z 47 nr buta (nazwijmy go zatem tajemniczo- 47).
- Ah tak, a co powie pan na TO?!- Edek pokazał sklepikarzowi coś, o czym ten nie pomyślał i to był jego błąd. Edek mianowicie wyciągnął wyrwaną, śmierdzącą i niewyraźną kartkę ze ŚGK*, a na niej jak byk było kilka wspaniałych screenów z fotorealistyczną grafiką. Na górze owej kartki widniał zaś napis: Fiat 126p Rejser!
Sklepikarz w jednej chwili zbladł i zdawało się, że niebawem zemdleje. Swoją drogą pewnie by zemdlał, gdyby nie to, że podobno po godzinach dorabiał sobie jako zabójca i miał mocne nerwy... Wróćmy jednak do wątku głównego. Po kilku minutach sklepikarz doszedł do siebie, a jego lęk na łysej twarzy, zaczął się zmieniać w coś jakby szacunek, respekt dla tego co zobaczył przed chwilą.
- I co pan na to?- Uśmiechnął się Edek (dla przyjaciół Edzisław, bądź Edzimir).
- Tak, przepraszam, przepraszam pana, panie Edzimirze i przepraszam polskich twórców tej gry, że o nich i o ich grze nie pomyślałem, przepraszam...
- Po pierwsze nie jesteśmy przyjaciółmi, aby mnie pan tak nazywał, a po drugie, naprawdę dziwię się panu. Jak pan mógł nie pomyśleć grze, na której produkcję wydano ponad 2tys. Złotych, a w ŚGK* dostała 6/5?! Jak pan mógł?! Brzydzę się panem, panie... No właśnie, jaka jest pana godność?
- Tomek, ale mówią na mnie Hitman, sam nie wiem czemu? Może to przez ten numer buta?
- Zapewn- przytaknął Edzisław- już się na pana nie gniewam, każdy się może pomylić. Wybaczam panu.
- Tak? Naprawdę? Ojej, dziękuję! Nie wiem co powiedzieć! Wie pan, czasem nawet TAKA gra mi z głowy wyleci, w końcu jestem łysy, mam uszy na wierzchu i łatwiej wylecieć wszystkiemu, nie?
- Tak, oczywiście, ale w tym wypadku niepotrzebnie pan uszy myje, bo gdyby uszy były lekko zaklejone, to może nie uciekałyby tak cenne informacje.
- Hm... no racja, zastanowię się nad tym. Jednak Bywa, że tak bywa i że się czegoś zapomni.**
- Ano tak, czasem bywa, że bywa.
- Tak, bywa, że bywa, że bywa.
- A niejednokrotnie bywało tak, że bywało, że bywało, że bywało.
- No jasne! Pamięta pan w 1982r. jak to bywało, że bywało, że bywało, że bywało, że bywało?
- Tak, tak, tak też czasem bywało. Ale my tu gadu-gadu- konnekt rządzi! :)- a tu gra do kupienia! Poproszę- (werble w tle, zwolnienie czasu jak w Matrixie, ściemnienie obrazu)- FIATA 126P REJSER!
- Oczywiście. A może specjalna wersja kolekcjonerska z polonizacją Cenegi, autografem chołofczyca i zepsutą wycieraczką?
- No może być. Ale to wszystko w komplecie? Darmowo?
- Tak, tylko będzie pan musiał dopłacić parę groszy za polonizację i autograf.
- A za wycieraczkę nie?- Zapytał zdziwionym głosem Edek.
- Nie bo wycieraczka kradziona, z parkingu, kilka ulic stąd.
- Aha, więc dobrze, wezmę tą edycję kolekcjonerską. Ile płace?
- Razem będzie... Pan w ŚGK* pracuje?
- Tak- odpowiedział z niekrytym zachwytem Edzisław.
- To dobrze, będzie pan miał zniżkę dla psychicznie chorych.
- Fajnie! Wykrzyknął klient, nie zauważając gafy swojej i Hitmana (z tym, że gafa tego ostatniego, była jak najbardziej zamierzona).
- Razem będzie... 19.99 + 7 % VAT.
- Kurcze to dużo, za dużo, nie mam tyle przy sobie! Może się jakoś dogadamy?
- Hm, No nie wiem- w geście zamyślenia 47 podrapał się swą wielką nogą po łysinie- dobrze! Może ma pan wycieraczkę?
- Tak mam, przecież pan wie! Dostałem ją w komplecie z grą.
- Ach, tak... no niech stracę! Targowałbym się z panem, ale mam jeszcze tajną robotę za kilka minut. Muszę sprzątnąć jednego frajera, co mi nie chciał po dobroci wycieraczki oddać.
- Dobrze, żegnam więc.
- Żegnam! Do przyszłego razu!
Koniec!
* ŚGK, to Świńska Kobieca Gazeta. A co wyście myśleli?!
** To sformułowanie jest mocno inspirowane gadaniem Teda, myślę, że nie masz nic przeciwko Tedi. :)
|