O CS (Cornerze)

Witam wszystkich, z tej strony windoo (przynajmniej tak kiedyś zwykłem się podpisywać). Dla przypomnienia - były redaktor naczelny tego kącika. Obecny naczeleny - Virusek, bąknął coś o tekście opisującym historię CS Cornera. Zaczęły się wakacje, grałem w SWATA i w przerwie odpaliłem sobie Counter Strike'a z "No Prayer for the dying" Iron Maiden w tle (mam sentymencik do tego połączenia niezmierny). Jakoś tak natchnęło mnie do napisania tego tekstu, może nie o samej historii kącika, bo z tej nie pamiętam zbyt dużo (chociaż coś spróbuję sobie przypomnieć), ale o samej grze z perspektywy czasu. Odkąd oddałem kącik Viruskowi minęło... ponad rok? Coś koło tego. Było to bodajże po numerze siódmym (proszę Virusa o korektę w razie czego - pamięć już nie ta). Co się zmieniło w tym czasie? Dużo by o tym mówić - skupię się więc tylko na tym, co odczułem grając w Countera. Na pewno pewien sentyment. Na pewno dużą satysfakcję z wygrywania ze wszystkimi z kim grałem (z Viruskiem niestety nie grałem :)) - nauka nie poszła w las :). I oczywiście pewną przyjemność. Jednak rozmowy z kumplami, gra w SWATA trochę zmieniła mój obraz CS'a jako najlepszej sieciówki. Jest to gra wciągająca, nie zaprzeczam. Jednak w życiu już nie zgodzę się z ludźmi mówiącymi, jaka to świetna realistyczna gra, że taktyka i inne bzdury. Jest to opinia gracza w CSa bez dostępu do netu. Gra online jest esencją CSa, a boty to bardzo marna namiastka.

Fakty są takie, że jest to wybitnie wciągająca, monotonna gra wymagająca zręczności (a więc praktyki). Taktyka? Realizm? Zagrajcie w SWATA, to zmienicie zdanie na temat CS'a. Ale wciągający jest - to na pewno. Ja osobiście z botami jeżeli gram, to gram już tylko z nudów, a z ludźmi naprawdę to ma sens kiedy jest więcej osób i najlepiej te osoby które się zna - wtedy CS staje się naprawdę cholernie przyjemną grą. Patrz poprzedni komentarz. Ale szczerze powiedziawszy, nie ma co koronować tej gry jako najlepszej i tak dalej. A co jeśli chodzi o sam kącik?

Przyznaję się bez bicia, nie czytuję go. CS nie jest już żadną z moich pasji, więc czytanie o nim mnie nie jara. Ale wierzę, że kolega Virusek go porządnie prowadzi :). Co było na początku? Na początku byłem ja. Pamiętam, że gdzieś z początku dołączyli się Klepa89 i XMAX. Ci dwaj wspomagali mnie tekstami dość porządnie. Pisał też oczywiście kolega Virusek. Potem pojawił się Frag Master, napisał sporo tekstów po czym dostał szlaban na kompa o ile dobrze pamiętam. Kilka tekstów skrobnęli też S@dohi i h2o, a Nathan Grawesh napisał poradnik. Niestety, więcej ksywek nie pamiętam, więc proszę tego nie traktować jako pełen wypis. Pamiętam, pożarliśmy się jakoś pod koniec z Klepą i XMAXem. Z tym drugiem pierwszy konfilkt pojawił się chyba przy okazji strony, podjął się on bowiem zrobienia witryny kącika, ale Lycos dał dupy i strona się nie pojawiła - przepraszam, ale mnie nie interesuje co nawaliło, ważne że strony nie ma a miała być - to chyba logiczne.

Jeśli chodzi o Klepę, to pamiętam jak przez gadu-gadu w żartach zresztą gadaliśmy o tym, że niewiele pisze itd - w każdym bądź razie były to żarty. Ale mianowałem go wice-naczelnym (przynajmniej tak to pamiętam - Virusek poprawiaj w razie czego), żeby go zmotywować. Kiedy odchodziłem, moim następcą mianowałem Viruska, bo miałem do niego zaufanie (przecież chodziłem z nim do szkoły i widzieliśmy się na co dzień) i wiedziałem że chętnie poprowadzi kącik, zresztą też trochę po znajomości. Klepie powiedziałem wówczas, że dostał posadę wice dla motywacji, na co ten się porządnie wkurzył i się zmył, a wraz z nim bodajże XMAX. Szczerze powiem, nie mam żalu, ale pan Klepa zachował się niezwykle sprytnie - nie chciało mu się pisać, a upozorował to tak, jakby odszedł nie ze swojej winy. Przykro mi, tak to wygląda - niezwykle wygodnie. A XMAX... też wtedy już pisał mało z tego co pamiętam. Ale mniejsza o to. Czemu odszedłem? Brak możliwości, brak zapału i ogólne zerwanie z AM (zostawiłem wtedy też trzy inne kąciki). Czy żałuję? Nie. Czy warto było prowadzić? Warto. Mimo wszystko będzie co wspominać, jest też satysfakcja że to moje dziecko, chociaż pod inną wodzą, ale moje wciąż żyje - za to podziękowania dla Viruska. Dość długie wypociny wyszły... w sumie na tyle. Dobranoc państwu.

windoo

słuchane: Enslaved, Iced Earth