Przyznam się bez bicia, że do napisania tego tekstu natchnął mnie tekst od windoo, który w swoim wywodzie zahaczył o kwestię realizmu. Zaznaczam, że poniższy tekst odnosi się wyłącznie do wersji CSa starszych niż Source, gdyż w nią nie grałem i jeszcze chyba długo nie zagram. No więc zaczynam.
Po pierwsze, zachowanie się postaci. Samo poruszanie się jest właściwie niewarte opisywania, w końcu nie da się tu nic zniekształcić. Postać porusza się jak trzeba, im cięższy przedmiot trzymany w rękach, tym wolniejszy bieg; zaraz po skoku chodzi się wolniej. W zasadzie nie ma tu nic, czego można się czepić. Jednak dużo inaczej jest z reakcją postaci na przyjmowanie strzałów. Zarówno w CSie 1.6, jak i Condition Zero rany po pociskach nie mają wpływu na płynność poruszania się. Dochodzi do takich absurdów, że po trafieniu w nogę z AWMy, którą to kończynę w normalnych warunkach oderwało od ciała i pchało w powietrzu jakieś pięć metrów, nasz bojownik wciąż biega i skacze jak sarenka. Poza tym, reakcje na trafienia w głowę ze słabych pistoli z odległości. Wiadomo powszechnie, że jedno trafienie heada z USP lub Glocka nie zabija od razu. Po otrzymaniu takiego strzału liczba obok krzyżyka zmniejsza się o kilkadziesiąt, ekran zostaje zalany krwią, przez kilka sekund postać jest oszołomiona. Jednak jestem pewnien, że nikt z kilkoma gramami ołowiu o niemałej objętości w głowie nie tryskałby energią - tryskałby raczej krwią i wyciągnął kopyta po kilku sekundach. Tu dochodzi inne uchybienie w realizmie - trafiona postać nie traci energii wskutek wykrwawiania się.
Kontynuując narzekanie nad systemem zadawania obrażeń, przejdę do granatów. W tym temacie najbardziej bolą mnie zbyt małe (moim zdaniem) obrażenia za pomocą granata. Wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, aby osoba, której granat eksploduje pod nogami, miała jakiekolwiek szanse na przeżycie. Podobno wystarczą 4 gramy trotylu, aby zabić człowieka, a taki granat waży wraz z obudową co najmniej pół kilograma. Kwestię nierozrywalnego związku kończyn z ciałem opisałem w poprzednim akapicie.
Co do prawdziwości zachowania broni, nie mogę się autorytatywnie wypowiadać na ten temat, gdyż specem od militariów nie jestem. Mimo wszystko, w tej dziedzinie nie widzę wyrażnych uchybień. Zastanawia mnie tylko niuans, dlaczego po zmianie magazynka w kałachu można strzelać bez uprzedniego pociągnięcia za zamek. O ile mi wiadomo, w broni tego typu po włożeniu magazynka zamek musi zostać pociągnięty, by broń była gotowa do strzału. Jednak, jak już wspominałem, nie jestem specem od broni, i okiem amatora oceniam zachowanie giwerek na bardzo dobre.
To by w sumie było na tyle. Wiem, że malkontencki tekścik, ale wakacje się skończyły, smutek zagościł na naszych twarzach, i w ogóle ponuro się zrobiło :). Dramaturgii sytuacji dodaje fakt, że mam wira na kompie i CS nie chce działać :(. No to na tyle, zapraszam do lektury następnych tekstów.
Virusek