Dzisiaj nie będziemy zajmowac się dogłębnym porównaniem obydwu gier. Powód jest prosty : o CS i ET powiedziano już chyba tyle ze każdy szanujący się gracz strzelanin sieciowych powinien je doskonale znać. Więc zastanawiacie się pewno co dzisiaj będziemy porównywać? Cechę która jest znakiem firmowym obydwu gier - teamplay [troche o grze w drużynie].
ET to gra która tak odzwierciedla prawdziwą II wojnę światową, że czasem mamy wrażenie jakbyśmy sami w niej uczestniczyli. Jeżeli się ze mną nie zgadzacie, pograjcie na serwerze gdzie jest 60 osob, gdzie panuje ogólny chaos, wszyscy krzyczą, walczą, na polu walki raz po raz słychac "need medic". Więc pytacie się pewnie co do tego ma teamplay? A widzieliście kiedyś cw, w którym w jednym teamie gra 30 osob? Raczej nie, bo najczęściej mecze w ET gra się po 6. I wtedy zatłoczone ilością ludu pole walki pustoszeje, wtedy popis ma team i jego zgranie. Tutaj każdy wie jaką rolę powierzył mu tl [teamleader]. W CSie tak zapełnione publiki praktycznie się nie zdarzają [taa pomyslcie ile trwałaby jedna runda :>] bo i mapki nie są tak duze jak w ET [popatrzcie na mapki w bf2 xD].
Zaraz dojdziemy do sedna tego porównania - do team'u - ale na razie chciałbym poruszyć jeszcze jeden temat. Chodzi tu o klasy postaci. Popatrzcie ze teraz każdy nowy FPS online posiada klasy. ET, AA, seria BF'ów i jeszcze kilka mniej znanych tytułów. CS nigdy takiego czegoś nie miał. Na siłę można tu rzec ze każdy "wybiera" sobie klasę w CS poprzez wybraną broń! Przecież wiadomo że sniper nie będzie od razu wyskakiwał na wroga, a będzie starał się go sprzątnąć z daleka. Oczywiste przecież, że koleś z shotgunem nie będzie kampił gdzies na dachu jak snajper, ale podejmie starania o ochronę jakiegoś małego pomieszczenia bądź zabicie wroga z bliska.
Jeżeli chodzi o ET to już jest wszystko jasne. Do dyspozycji mamy kilka klas takich jak: medyk, covert ops, field ops, inżynier i żołnierz. Każda z klas ma inne możliwości, ale wygrać się nie da bez inżyniera - brak jego w teamie od razu przekreśla szansę na jego zwycięstwo. Trudno oprócz engineera wybrać równie potrzebną klasę. Medyk lata ciągle za nami i przywraca zdrówko, bez field ops'a nie będziemy mieli czym strzelać [rozdaje ammo], covert przebiera się we wroga i informuje nas o ich działaniach, położeniu, a soldier bardzo ułatwia zniszczenie min. czołgu.
I zaczynamy porównanie teamplay'u. Jeżeli druzyna ze sobą nie współpracuje w ET, nie ma prawa wygrać jakiegokolwiek meczu. Tutaj wszyscy nawzajem muszą się uzupełniać, wszyscy muszą pomagać i asekurować się nawzajem. Ale inna rzecz wpływa na to że cały team jest najważniejszy! To sposób grania na mapce. Tutaj trzeba wypełniać tak zwane objective'y. Mamy na to określony czas więc trzeba się streszczać. W CS'ie czegos takiego nie ma. Jeżeli nie zdążymy w czasie najczęściej 5 minut uwolnić zakładników lub rozbroić bomby, to i tak będzie na to szansa w następnej rundzie. W ET jeżeli nie wyrobisz się w czasie, zawalisz objective, to przegrywasz mapkę i nie ma na to już odwołania - musisz stratę nadrobić na kolejnej planszy.
Moim zdaniem drużyna w ET jest jednak ważniejsza. Duży wpływ mają na taką opinię właśnie te klasy postaci, które wymuszają współpracę drużyny. ET pojawił się dużo później od CS'a więc mógł pewne pomysły skopiować, swoje innowacje dodać, a nasz staruszek już takiej możliwości nie ma. Jak nie? A CS:S? 2004 rok Według mnie twórcy powinni pomyśleć nad zupełnie nową wersją Counter-Strike, która mogła by przywrócić dawny blask grze-legendzie. Spójrzcie tu na BF'a. Pierwszy był co najmniej dobry, Wietnam to gra bardzo przeciętna, ale już sequel bf 1945 będzie długo w czołówce najpopularniejszych sieciowych strzelanin.
Mako