Starcie

 

» Kto z kim...

 

» Dlaczego...

Z przyczyn prostych i oczywistych – obydwa filmy to wielkie hity pośród kina dla najmłodszych wykonane za pomocą animacji komputerowej. Dzieli je co prawda niewielka różnica czasu, bo zaledwie rok („Gdzie jest Nemo?” zostało wyprodukowane w roku 2003 a „Rybki…” stworzono rok później). Ale przede wszystkim – głównymi bohaterami obydwóch filmów są… ryby. Ryby specjalne, bowiem gadające, rapujące, płaczące i rozśmieszające. Ale jednak – rybki.

 

» Obsada

W tym wypadku trudno ustalić, który z filmów jest lepszy. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że właśnie „Rybki z Ferajny”. W roli głównej, w oryginale usłyszymy Willa Smitha, a partnerować mu będą Jack Black, Robert De Niro (tą rolę trzeba „usłyszeć”), Renée Zellweger, Angelina Jolie (nawet w rybiej wersji wyglądała olśniewająco :D) i Martin Scorsese (czyli kolejny głos wart usłyszenia). Ergo: film zebrał świetną obsadę, a do tego – idealnie dopasowaną do gangsterskiego „klimatu” tegoż obrazu.

To zasadniczo popis czterech najbardziej znanych w obsadzie aktorów: Albert Brooks, Willem Dafoe, Geoffrey Rush i Ellen DeGeneres. Pozostali, choć również mogą wydać wam się znani, na wymienienie tutaj raczej nie zasługują. Zasadniczo, obsada również spisuje się nieźle. Ale w „Rybkach z ferajny” autorom udało się nadać animowanym bohaterom choćby cień cech wyglądu pierwowzoru, czyli aktora, jaki podkładał głos (vide Oscar, czyli Will Smith z swymi dużymi, odstającymi „uszami”). Tutaj raczej tak dobrze nie jest. Producentom, choć udało się załatwić aktorów bardzo dobrych, w większości nie dorastają do obsady „Rybek z ferajny”.

» Punkty: 5/5 » Punkty: 3/5

 

» Nagrody

Role po raz Pierwszy się odwracają. Film ten może się poszczycić jedynie nominacjami do Oscara i Saturna w kategorii, a jakże – najlepszy film animowany. Niestety, nie wygrał walki z „Iniemamocnymi” (bo któżby pokonał niepokonanych).

Lista nagród, łącznie z nominacjami liczy łącznie 17 pozycji (przynajmniej tych najważniejszych, czyli wliczając: Oscary, Złote Globy, MTV Movie Awards, Saturny i BAFTA). Jednak faktyczne statuetki są raptem dwie – Saturn dla Ellen DeGeneres w kategorii najlepszej aktorki drugoplanowej i Oscar za najlepszy film animowany. Czyli – Disney doczekał się zdecydowanie większego rozgłosu. A co za tym sukcesu – tą rundę wygrywa bez problemu.

» Punkty: 1/5 » Punkty: 5/5

 

» Poziom animacji

Co by nie powiedzieć, tutaj walka jest wyrównana do ostatniego ciosu. „Rybki z ferajny” mają więcej dynamicznych scen i wspaniałe „rybie miasta” oraz dodatkowy plus za wygląd bohaterów najczęściej wyraźnie dopasowany do aktorów podkładających głos…

A „Gdzie jest Nemo?” z kolei jest filmem starszym o rok, a co za tym idzie technologia animacji komputerowej w nim wykorzystana, choć nadal robi jak najbardziej pozytywne wrażenie – szczególnie woda na powierzchni - jest to automatycznie animacja odrobinę słabsza. Ponadto – twórcy raczej rzadziej starali się wykorzystywać prawdziwie wielkie zdolności narzędzia, jakim stał się w ostatnich latach komputer.

» Punkty: 5/5 » Punkty: 4/5

 

» Poczucie humoru

Genialne poczucie humoru. Zupełnie szczerze – jedna z zabawniejszych bajeczek, jakie widziałem, czego można było spodziewać się po twórcy „Shreka”, DreamWorks. Wiele scen dosłownie powala – by jednak nie psuć nikomu rozrywki nie zdradzę ich teraz. Powiem tylko, że w filmie znajdziemy nie tylko głupiutkie gagi i dziecinne kawały, ale także sporo nawiązań do kina gangsterskiego i nie tylko.

Za to tutaj jest zdecydowanie gorzej. Znaczy się, kilka zabawnych scen jest, i dzieciakom pewnie się całość spodoba, ale dziewiętnastolatkowi takiemu jak ja – raczej nie bardzo. Poczucie humoru zdecydowanie dla młodszych, czyli proste i niekiedy wręcz głupie. Warunki rynku.

» Punkty: 5/5 » Punkty: 3/5

 

» Razem

16/20

15/20

 

» Podsumowanie

I tak oto wygrywa – wedle mojej czysto subiektywnej oceny – lepszy, czyli „Rybki z ferajny”. Film może nie tak nagradzany, ale zdecydowanie zabawniejszy, a do tego ze świetną obsadą. I nic w tym dziwnego. „Gdzie jest Nemo?” to nadal ckliwa bajeczka dla małych dzieci. Film jak najbardziej dobry, jaki musi się spodobać najmłodszym, ale potencjalnemu dziewiętnastolatkowi – czyli mi – raczej nie przypada wielce do gustu. Dobra zabawa, ale nie tak uniwersalna i o nieco szerszych ramach wiekowych co „Rybki z ferajny”.

 

» Czym się różnią

Choćby samym podejściem do gatunku („Rybki…” to komedia docierająca do szerszej widowni, „Gdzie jest Nemo?” to film stricte dziecięcy). Oraz, oczywiście, fabułą. „Gdzie jest Nemo?” to wzruszająca historia ojca poszukującego swojego zaginionego dziecka, w sam raz dla najmłodszych. Za to „Rybki z ferajny” to lekko zakręcona komedia o tym jak to drobna rybka w wielkim oceanie postanawia stać się kimś więcej, kimś ważnym – pogromcą rekinów. I tym samym wchodzi w poważny konflikt z rekiniom mafią. Czyli – różnice są, co najmniej spore. I nie sposób ich nie zauważyć przy doborze filmu, jaki dzisiaj oglądniesz, ot tak – dla zabawy.

»Autor: Seth