Recenzje
» Co nieco o filmie

» Durdena miał zagrać Sean Penn;

» Postać grana przez Nortona nie ma nazwiska, imienia, pseudonimu;

» Aktorzy naprawdę uczyli się jak robić mydło;

» Reżyser nakręcił 3 razy więcej taśmy, niż obejmuje norma przy kręceniu filmów;

» Jest scena w filmie, w której, każdy z członków Fight Clubu ma wywołać bójkę. W jednej z nich ktoś polewa księdza wodą z węża ogrodowego. Widz może zauważyć trzęsienie się obrazu - to jest efekt śmiechu kamerzysty :);

» Mija trochę czasu zanim Brad Pitt pojawia się w filmie. W tym czasie o dziwo występuje on aż trzy razy i nikt o tym nie wie, a to dlatego, że klatka z jego zdjęciem została wprowadzona tą samą metodą, którą posługiwał się Tyler do wmontowania porno obrazków w kino familijne!;

 

Film, który wzbudza kontrowersje i emocje. W Stanach okrzyknięto go nawoływaniem do nazizmu i zupełnie zlekceważono. "Podziemny krąg" bowiem za oceanem nie zdobył żadnej ważnej nagrody filmowej. Natomiast w Europie jak najbardziej. Co prawda wiele ograniczało się do wyboru, a to Tylera Durdena na najfajniejszą postać filmową, a to na jeden z najbardziej kultowych filmów. Wniosek? Skoro wzbudza mieszane uczucia to coś w nim musi być.

Jest sporo, bowiem "Podziemny krąg" to opowieść o człowieku, który jest zwykłym obywatelem Stanów Zjednoczonych. Co prawda nie klepie biedy i pod względem materialnym wiedzie mu się doskonale, ale wpada w rutynę. Wiążą się z tym różnego rodzaju problemy. Pierwszym z brzegu jest chociażby bezsenność na którą narrator cierpi już od pół roku. Za namową przyjaciela udaje się na spotkania grup ludzi chorych na różnego rodzaju choroby. Począwszy od chorób krwi, a skończywszy na raku jąder. Co ciekawe nasz bohater uzależnił się od chodzenia na te spotkania, chociaż nic mu nie dolegało. Otworzył się i znów poczuł słodki smak twardego, naturalnego snu. Jednak w pewnym momencie w jego życie brutalnie wkraczają dwie postacie Marla Singer, oraz Tyler Durden. Oboje sprawiają, że życie narratora wywraca się do góry nogami.

Śpieszę z wyjaśnieniami dlaczego nie podałem jak dotąd nazwiska, imienia, lub jakiejkolwiek ksywki głównego bohatera. Uczyniłem to z prostego powodu, gdyż tak naprawdę tego imienia nie znamy. W filmie nie jest ono podane. Szczerze mówiąc trochę mnie to zaszokowało. Już więcej nic mnie w tym filmie tak nie zdziwiło, nawet końcówka filmu, gdzie wyjaśnia się skomplikowana sytuacja narratora, bowiem film jest tak zakręcony, że właściwie to już chyba nic nie może w nim zdziwić.

Bogate kobiety chodzą na odsysanie tłuszczu, który Durden później przerabia w mydło i sprzedaje bogatym kobietom... U niego nic się nie marnuje.

"Podziemny krąg" podzieliłbym na dwie części. Jedna to ta przed poznaniem Durdena, a druga to ta po zaprzyjaźnieniu się obydwu panów. To właśnie w tej pierwszej części pojawia się Marla, która podobnie jak narrator chodzi na spotkania w celu wypicia kawy i posłuchania ciekawych historii. Jest okazem zdrowia, chociaż trzeba przyznać, że raczej mało zadbana z niej kobieta. Wydaje się, że wyznaje zasadę, że może zginąć w każdym momencie, dlatego widzowi kojarzy się z rozczochraną fryzurą i rozmazanym makijażem.

Filmowi trzeba oddać to, że trzy główne postacie (Durden, narrator i Marla) są wyraźne i absolutnie nikt nie przyćmiewa nikogo swoim blaskiem. Najmniej znaną postacią jest tu Helena Bonham Carter. Aktorka ta jednak nie została w tyle za swoimi kolegami. Jej postać jest wyrazista, sprawia wrażenie, że nie radzi sobie z życiem, nie unika różnego rodzaju środków odurzających i podoba jej się obcowanie z mężczyznami pod każdą postacią.

Narratora gra Edward Norton, kolejna gwiazda kina. Z gwiazdami to jednak bywa różnie. Jedni są rozpoznawalni, ale talentu aktorskiego nie mają, a inni na odwrót. Norton jednak potrafi zagrać wiele ról, wcielić się w różnego rodzaju postacie. To aktor z charakterem i niebywałym talentem. W "Podziemnym kręgu" udowodnił to, że grać potrafi.

Tak samo jest z Bradem Pittem. ci, którzy twierdzą, że aktor ten swoją popularność zawdzięcza ładnej buzi i seksownemu ciału, niech obejrzą ten film. Pitt nie grał na pół gwizdka, pokazał co potrafi i do czego jest zdolny jako aktor. Perfekcyjnie wczuł się w rolę. Widz nie ma wrażenia, że nie może pozbyć się jego wizerunku z innego filmu, bowiem jest to aktor, którego nie da się przywiązać do danej roli.

Dlaczego jednak "Podziemny krąg" jest tak kontrowersyjnym filmem? Durden wyznaje zasadę, że rzeczy materialne nie są potrzebne do życia. Stosuje się do tej zasady mieszkając w czymś co tylko z zewnątrz przypomina dom, w środku jak to określa sam Norton jest istny "sracz". Tyler za pomocą narratora tworzy coś na wzór nielegalnego klubu bokserskiego w którym jednak obowiązują pewne zasady związane z techniką walki, ale i ogólną: "Nie rozmawiamy o podziemnym kręgu". Okazuje się jednak, że nikt go nie słucha, choć zachowuje pozory, bowiem wkrótce o tym przedsięwzięciu dowiadują się ludzie w całym kraju. Film można rozumieć na wiele sposobów. Można też zgadzać się z Durdenem, że rzeczy 

Wąchać pierdy, mieszkać w sraczu i dostawać po mordzie? Phi... normalka.

materialne nie mają znaczenia, że powinniśmy niszczyć wszystko co nastawione jest na zysk, ale i możemy wsadzić to sobie głęboko, nie dać się nabrać na złudne gadki człowieka, który nawołuje do anarchii, upadku państwa i zaprowadzenia zupełnie innych reguł. To jak rozumiemy ten film nie ma więc tu większego znaczenia. Ważne jest jednak to, że daje on pole do popisu dla naszego mózgu. Zmusza nas bowiem do myślenia, zastanowienia się nad sensem wypowiadanych zdań. To rzadkość w dzisiejszym kinie. Zwykle twórcy podstawiają nam pod nos gotowe rozwiązanie, tym samym zmuszając do zgodzenia się z nim. "Podziemny krąg" jest pod tym względem zupełnie nie przystosowany do widza popcornowego.

Jednak tej produkcji daleko do filmu moralizatorskiego. Jest wiele lżejszych scen. Jak chociażby ta w której Durden jeździ na rowerku pod domu, rozbijając się na pierwszej lepszej ścianie, lub scena gry w golfa w nocy. Zasada była chyba tylko jedna: trafić w coś co narobi większego hałasu, w tej scenie Durden i główny bohater są wyraźnie po spożyciu ciężkich trunków, podobno... wcale tego nie grali.

"Podziemny krąg" już okrzyknięto filmem kultowym. Jednak dla mnie nie zasługuje na takie miano. Jest to solidne kino, ale nic więcej. Finhcer nie przekonał mnie do swojej wizji potrzeby zniszczenia wszystkiego co komercyjne. W tym filmie bardziej przekonały mnie postacie grane przez Nortona i Pitt'a, to czy się z nimi zgadzamy i chcielibyśmy postępować tak jak oni, to już inna para kaloszy.

 

»Ocena: 8+/10

 

»Autor: Dishman