Varia

 

Dubbing w filmach miał swoje dwie epoki. Przed 2001 rokiem uważany był za zło konieczne, nad filmem z polskim podkładem pracowali aktorzy nie znani szerszemu gronu widzów, mało tego, nie mogli być poznani, bo nie byli zamieszczeni nawet podczas emisji końcowych liter. Taka sytuacja zdarzyła się np. Piotrowi Adamczykowi, który od zawsze brał udział w takich projektach. Druga epoka to rewolucja po emisji "Shreka". Tu sprawa odwróciła się o 180 stopni. Nagle zaczęto doceniać prace dialogistów, czy reżyserów lokalnych dialogów. Również aktorzy występujący w takich filmach przekonali się, że nie jest to już tylko praca uznawana za degradację, ale możliwość autoprezentacji.

Zaczęło się od "Shreka"

Twórcą dialogów w wersji polskiej był Bartosz Wierzbięta. Do tej pory człowiek, który fascynował się grami i brytyjskim humorem był nikomu nie znanym facetem. Sukces "Shreka" to w lwiej części jego zasługa. Był prekursorem na polskim rynku. Na czym jednak polega sukces pracy Wierzbięty, co takiego się zmieniło? Odpowiedź jest prosta. Należy napisać dialogi, które po pierwsze nie będą tylko tłumaczeniem oryginalnego tekstu, a po drugie trzeba napisać tekst tak jak się mówi potocznie, tak aby było to naturalne i łatwo odebrane przez widza. Okazuje się to jednak nie być takim prostym zadaniem. Dawniej wypowiedź musiała wciskać się w tempo i w tzw. "kłapy". Teraz twórcy wolą aby tekst wychodził trochę poza tempo, ale był swojski i naturalny.

Sam Wierzbięta mówi, iż nie tylko on odpowiada za sukces "Shreka". Trafił się po prostu dobry film, który był nietypowy pod względem fabuły, który miał mnóstwo odwołań do kinematografii. Udało się również zaangażować popularnych aktorów do dubbingu. Zbigniew Zamachowski i Jerzy Stuhr to czołówka polskiego aktorstwa, a to przekłada się na całą resztę filmu.

Znani aktorzy w rolach osłów, myszy i gołębi

Zmieniło się nastawienie aktorów do filmów animowanych. Zmieniło się również nastawienie wytwórni do tych osób. Nagle ktoś zauważył, że potęga filmu, to nie tylko to co widzimy, ale również to co słyszymy. Zielony ogr, osioł, kot w butach nie mieliby tej werwy i takiej autentyczności, gdyby głosy podkładali im ludzie, którzy nie są artystami w swoim fachu, a jedynie rzemieślnikami. Nośne nazwiska ułatwiają przede wszystkim kampanię marketingową i wypromowanie filmu. Łatwiej bowiem to zrobić, jeżeli na plakatach widnieją nazwiska takie jak Banderas, Diaz, czy w Polsce: Stuhr, Adamczyk, Zamachowski, Kożuchowska.

Szacuje się również, że polska wersja "Nawiedzonego dworu" z Eddiem Murhpy'm, gdzie w polskiej wersji zastępował go Zamachowski, uzyskała dwukrotnie większą widownię, niż byłoby to bez zaangażowania polskiej gwiazdy.

Nie zawsze jednak siła tkwi tylko w gwiazdach. Okazało się, że dubbing stał się wspaniałym narzędziem autoprezentacji. Głos Agnieszki Kunikowskiej stał się bardzo popularny po tym, jak użyczyła go polskiej Fionie. Jednak prawdziwym talentem w dubbingu jest Jarosław Boberek, szerzej znany jako posterunkowy z "Rodziny zastępczej" - serialu emitowanego na Polsacie. Stworzył on np. głos do "Kaczora Donalda", ale ma propozycję i w tej chwili. W "Madagaskarze" wcielił się w króla lemurów, a w "Szeregowcu Dolocie" - gołębia Bieńka. Ma on do takich ról predyspozycje, gdyż jak sam mówi: "Ważne jest doświadczenie i predyspozycje: trzeba mieć słuch, wrażliwość na dźwięk, umiejętność sterowania głosem. Są ludzie, którzy mogą mówić jedynie głośniej albo szybciej i na tym koniec, a mnie tak Bozia dała, że mam tę klawiaturę dużą i mogę na niej wygrywać dowolne melodie".

Tajemnice pracy

Praca nad polską wersją językową odbywa się w studiu, w małych pomieszczeniach. Taki rodzaj pracy zupełnie różni się od tego na planie filmowym, czy serialowym. Tutaj panuje kameralna atmosfera. Aktorzy nie spotykają się ze sobą podczas pracy. Nad nagrywaniem głosu pracują obok oczywiście aktora: dźwiękowiec, technik komputerowy, oraz oczywiście reżyser dialogów. Mile widziana jest również obecność dialogisty, gdyż pomimo, iż to on właśnie ma wyczuć styl jaki posiada dany aktor, to dialog można w międzyczasie, podczas nagrań zmieniać.

Wybór aktora, oraz napisanie dialogu jest najważniejszą rzeczą. Joanna Wizmur, która pracowała jako reżyser dialogów nad "Shrekiem" opowiada, że ogląda dane sceny filmu bez głosu. Zastanawia się wtedy, kto ze znanych osób tak się porusza i w dany sposób się zachowuje. Natomiast dialogista musi wiedzieć kto będzie odtwórcą danej roli. W momencie gdy Wierzbięta o tym wiedział, to mógł odnieść się poprzez głos Jerzego Stuhra do jego wcześniejszych ról w filmach.

Kasa

Zatrudnienie profesjonalnych aktorów do podkładania głosu też kosztuje. Często kontrakty obowiązują również nie tylko na pracę nad filmem, ale i jego promocję i użyczenie własnego wizerunku. Dlatego też istnieją dwa rodzaje wypłat. Pierwsza normalna, liczy się od ilości wersów. Płaci się kilka/kilkanaście złotych za wers. Drugi rodzaj płacy, to płaca gwiazdorska, która jest uzgadniana już bezpośrednio z centralą, która produkuje film.

Bartosz Wierzbięta mówi, iż dialogiści nie zarabiają mało, ale i nie są to kokosy. Za duży film można wyciągnąć ok. 10 tys. zł i o ile praca nad dialogami może nie jest czasochłonna, to nagrywanie ich później w studiu już tak.

Wiemy natomiast, że Jerzy Stuhr dostał najwyższą zapłatę za sequel "Shreka", ale i zobowiązał się użyczyć głosu osiołkowi we wszystkich możliwych kontynuacjach.

Dubbing poczynił ogromny krok naprzód, ale taki krok uczyniły również filmy animowane, które przeszły ze standardowej animacji na komputerową. Jeżeli kilka rzeczy uległo zmianie: jakość wizualna, humor, skierowanie swoich projektów do innej szerszej grupy widzów, oraz dubbing to nie trudno się dziwić, że obecnie przeżywamy zmasowany atak tego typu filmów. My Polacy, czekamy zapewne z niecierpliwością na jakiś polski akcent animacyjny, bo jak na razie sam Bagiński to trochę mało.

 

»Autor: Dishman

»Na podstawie: magazynu "Film" nr 07/2005