Varia

 

Dishman: Technika idzie do przodu i zdaje się to dotykać wszystkiego w czym się obracamy. Zapewne jest tak za sprawą wprowadzania nowych wynalazków. Super szybkie komputery, czy miniaturowe telefony komórkowe, których moc obliczeniowa jest kilkukrotnie większa niż cuda techniki na jakich ludzie po raz pierwszy wysłali człowieka w kosmos 

Seth: A komórki są tak małych rozmiarów, byśmy je gubili i musieli kupować nowe ;) 

Dishman: Te nowe technologie sprawiają, że tworzą się nowe pomysły, również w filmach. Nie po raz pierwszy zdarzyło mi się spotkać ze zdaniem, że gdyby "Matrix" został nakręcony kilka lat wcześniej, to mógłby nie osiągnąć sukcesu. Prawda to, czy fałsz? Pewne jest to, że do stworzenia filmów animowanych komputerowo potrzeba jest nowoczesna technika, którą w tej chwili posiadamy.

Zauważyć można zatem trend, że filmy komputerowe eliminują z rynku te animowane w klasyczny sposób. Popularne "kreskówki" kojarzą się silnie z firmą Disneya, bo któż nie pamięta takich przebojów jak "Król Lew", czy "Pokahontas"? Przygody lwa Simby nie tylko w Polsce zyskały miano kultowego. Wydawałoby się, że nie zagraża temu liderowi żadna inna produkcja. Wkrótce okazało się, że panowie z DreamWorks stworzyli nie lwa, ale ogra i jego przyjaciela osła, którzy z łatwością przebili "Króla Lwa". Ale przecież nie od "Shreka" się zaczęło.

Jednym z pierwszych filmów zrealizowanych za pomocą komputera był "Toy Story" z 1996 roku, chociaż mimo wszystko film ten był tworzony techniką mieszaną. Pamiętacie jakie wywarł na Was wrażenie? Moim zdaniem oczarować nie mógł, ale pokazał siłę komputera i kierunek w jakim będą podążać następcy. 

Seth: Ja byłem wtedy za młody, by film mnie nie oczarował. Więc przyznaję szczerze – podobał mi się. Na cześć drugą poszedłem nawet do kina i też nie była zła. 

Wicked Sick: Niedawno sobie „Toy Story” przypomniałem i oglądało się bardzo sympatycznie.

Dusqmad: W mojej opinii „Toy Story” to po prostu pionier całego tego gatunku. Zapowiedź tego, co dopiero miało nadejść. Jeśli chodzi o humor to raczej nic specjalnego. Z tego też powodu film nie dogodzi każdemu widzowi.

Tulkass: Inną ciekawa technika animacji, chociaż niezbyt często używaną była technika kombinowana, która łączyła animację rysunkową ze zwykłym filmem fabularnym. Więc nie był to krok naprzód, jednak na pewno ciekawy pomysł na kilka filmów animowanych. Była ona używana już wcześniej w filmach krótkometrażowych, jednak naprawdę w świecie zaistniała w 1988 roku, w filmie „Kto wrobił Królika Rogera” za którego reżyserię wziął się sam Robert Zemeckis. Jednak to nakręcony w 1996 roku „Kosmiczny mecz”, zrobił największą furorę zarówno wśród dzieciaków oglądających go, jak i marketingową podobnie jak „Shrek”, tylko że tutaj zadanie było o wiele łatwiejsze, ponieważ głównymi bohaterami byli Królik Bugs i Duffy, których każdy dobrze zna. 

Seth: Trudno nie dodać, że „Kosmiczny mecz” a „Kto wrobił Królika Rogera” dzieli spora różnica – pierwszy film był animowany przy użyciu komputerów i klasycznej animacji, drugi to już żmudny efekt klasycznego rysowania z tym, że nie na papierze a bezpośrednio na filmie – taka niby ciekawostka. 

Tulkass: W 2003 roku do kin wszedł do trzeci taki tytuł „ Looney Tunes znowu w akcji” Jak można się domyśleć znów opowiadał on o przygodach Kaczora Duffy`ego i spółki, jednak tym razem film nie odniósł już takiego sukcesu.

Dishman: Kolejne filmy wydawały się być motywem owadów. Bowiem w roku 1998 i rok później wkraczają dwa filmy "Mrówka Z", oraz "Dawno temu w trawie". Życie mieszkańców trawy okazuje się być bardzo ciekawe. Być może dlatego, że twórcy wychwycili wiele rzeczy i zachowań podobnych do świata ludzkiego. Dziwnie łatwo bowiem dociera do nas problematyka "Mrówki Z", gdzie każdy już od urodzenia ma przydzielone zadanie, oraz to kim będzie. Tytułowa mrówka jednak się buntuje, chce być kimś zupełnie odmiennym. Chce wyrwać się z tej szarości i rutyny. Aż na myśl przychodzi historia Polski na czele z "Solidarnością" :). 

Tulkass: Podobny problem występuje w jednym z nowszych filmów animowanych; „Roboty”, w którym to młody Robot o imieniu Rodney postanawia, że nie zamierza być zmywarką tak jak jego ojciec ani żadnym odkurzaczem, ale pragnie spełnić swoje marzenia, wyrwać się z przedmieścia i zostać wielkim wynalazcą.

Dishman: Tak naprawdę jednak te poprzednie filmy były tylko przygrywką 

Seth: To może jednak za wiele powiedziane. Nie umniejszałbym tak bardzo roli tych ciekawych produkcji w ewolucji animacji komputerowej, tym bardziej, że widziałem te filmy i wcale nie były wiele gorsze od tego co zostanie wymienione za chwile ;). 

Dishman: Nową jakość wprowadził "Shrek". Jednak złożyło się na niego kilka przyczyn. Po pierwsze nie można zapominać o wkładzie w polski dubbing. Bartek Wierzbięta pokazał Polakom jak tłumaczyć teksty, odważył się odbiec od norm i wprowadzić spolszczenia, czyli zupełnie inny tekst niż miało to miejsce w oryginale. Dołóżmy do tego jeszcze doskonale wykonany dubbing [Stuhr! :D – dop. Wicked Sick] i powstaje nam film odbiegający dość mocno od oryginału, a przecież wizja jest ciągle ta sama! Na mnie jednak piorunujące wrażenie wywarła sama grafika. Wspaniały ogień w kominku, czy miód, który wyjmuje sobie ogr, podpala i służy to mu jako świeczki do nastrojowej kolacji. Zresztą cały domek ogra, wraz z bagnami zapierał dech w piersiach. 

Seth: Grafika i dubbing – racja (choć w oryginale też warto oglądnąć, kto nie oglądał, a zna się jako tako na Amerykańskiej kulturze niech to uczyni) ale należy także dodać, iż film ten przekroczył pewną granicę, podobną do tej którą niegdyś przekroczyli „Beavis i Butthead” – pierwszy animowany film zdecydowanie nie dla dzieci. Bowiem o ile „Shrek” jest tworem stricte dziecięcym, bo osadzonym głęboko w bajkowych realiach, jest to także chyba pierwszy film tego typu jaki z łatwością zachęcił do zasiadania przed ekranami kin i telewizorów także starszych widzów. W końcu wypady do kina z dzieciarnią przestały być męczarnią – i za to chwała „Shrekowi" na wieki! ;) 

Dusqmad: Świetne dialogi, czasem iście parodiujący typ humoru oraz liczne nawiązania, a poza tym „Bad reputation”! Co to daje w efekcie? Film uniwersalny. Pierwsza animacja idealna dla każdego widza. Wiek przestaje grać rolę. Każdy może się świetnie bawić. 

Dishman: Już nieco mniejsze wrażenie, jeżeli chodzi o grafikę zrobiła na mnie "Epoka lodowcowa" 

Dusqmad: Grafikę można traktować jedynie jako tło. Dla mnie bardziej liczą się dobre pomysły i humor. To tak naprawdę robi dobre wrażenie. 

Dishman: Być może dlatego, że jest tu śnieżno, a śnieg zachwycać za bardzo nie może. Jednak "Epoka..." miała coś innego. Tym czymś nie byli pierwszoplanowi bohaterowie, ale... wiewiór, który właściwie pojawia się w filmie nie wiadomo dlaczego... pomijając fakt, że to on "naważył tego całego bigosu"

Seth: Ha! A w Internecie znaleźć można krótkometrażówkę z tymże wiewiórem o tym jak to rozpoczął nową masakrę – można by rzec iż masowe ocieplenie ;). Szukajcie a znajdziecie, tytułu nie pamiętam, więc nie będzie łatwo :P. 

Dishman: Mimo wszystko jego próby schowania gdzieś żołędzia są powalające. Sama fabuła "Epoki lodowcowej" też nie odbiega jakością od poprzednika. Postacią humorystyczną jest tu leniwiec Sid 

Seth: W tej roli, w polskiej wersji językowej wystąpił rozbrajający Cezary Pazura – świetnie mu to wyszło 

Dishman: ale jest i roztropny mamut, oraz "czarny charakter" tygrys szablozębny 

Dusqmad: Warto wspomnieć, że głosu udzielił mu Piotr Fronczewski. Po prostu rewelacja :). 

Dishman: Ich zmagania w dostarczeniu małego Neandertalczyka jego rodzicom ściągnęły do kin olbrzymią widownię. 

Tulkass: Epoka Lodowcowa zdecydowanie należy do jednych z najśmieszniejszych w gatunku i pod względem humoru, moim zdaniem ustępuje tylko dwóm częściom „Shreka”.

Dishman: Jednak jeszcze większą rzeszę ludzi zgromadził "Gdzie jest Nemo?". Wartka akcja, mnóstwo zabawnych dialogów i powiedzonek, ale prawdziwa siła tego filmu tkwi chyba w obrazie. Wręcz wspaniała jest grafika. Piękna, kolorowa rafa koralowa, mnóstwo rybek w najróżniejsze kolorki, no i przede wszystkim mimika ryb [Rekin był zachwycający :) - Dusqmad]. Wszystkie te szczegóły powalają na kolana. Proszę Państwa, czapki z głów. 

Seth: Wybacz, ale póki grafika komputerowa tworzy iluzję niezdolną do pomylenia z rzeczywistością, póty trudno mi zachwycać się nią w dowoli. A sam film wcale nie był taki zabawny i dziwie się, że odniósł aż tak wielki sukces. 

Dusqmad: Tu się zgodzę. W moim uznaniu na uwagę zasługuje jedynie animacja, bowiem jeśli chodzi o humor to nie każdy będzie miał okazję, aby się zdrowo pośmiać. Ten sam problem mieli twórcy „Toy Story”. Disney przegrywa wiec walkę z Dreamworks 

Tulkass: Moim faworytem, jeśli chodzi o efekty wizualne są „Iniemamocni”. Może i szczegóły nie były tak piękne i dopracowane jak w „Shreku” ani sceneria tak bajkowa jak w „Gdzie jest Nemo”, jednak tutaj obraz nabrał innego charakteru.. Sama fabuła opowiadająca o super bohaterach dawała wielkie możliwości i panowie od efektów wykorzystali je. Niektórych scen z tego filmu po prostu nie sposób zapomnieć. Jak tej, w której mody Iniemamocny biegnie z taką prędkością po wodzie że nie zanurza się w niej, uciekając przed wrogimi pojazdami latającymi (i to była świetna scena, choć odrobinę przedłużona ;) - Seth). Takie filmy pokazują, że animacja mimo obecnej jakości wciąż może być jeszcze lepsza i ma w sobie wielki potencjał na przyszłość.

Dishman: Nie wiem czy zauważyliście, ale filmy te nie są skierowane tylko do dzieci. Otworzyły furtkę dla widzów starszych, oraz dorosłych. Czerpie z tego garściami "Shrek 2". Już w jedynce było pełno odwołań do hitów kinematografii, ale w dwójce twórcy poszli na całość. To już nie jest film dla dzieci. Właściwie mogą go oglądać dorośli, ale też Ci, którzy są z kinem niemal na co dzień. Jest bowiem tyle ukrytych aluzji, że film należy obejrzeć kilka razy, żeby wychwycić wszystkie. 

Wicked Sick: I dlatego właśnie „dwójkę” cenię sobie bardziej od części pierwszej – nie dość, że jeszcze śmieszniejsza, to jeszcze może być przedmiotem dogłębnych analiz...

Dusqmad: No i Kot w butach w zupełnie nowym świetle :). O tym też wypada wspomnieć ;)

Dishman: Zapewne jest to związane z pazernością "Shreka". Film oczernia niemal wszystko i wszystkich. wyśmiewa komercję, wyciera o nią buty, ale popatrzcie wokół siebie. Po premierze drugiej części wszędzie był ogr i osioł. Na ulicy dzieciaki z plecakami z ich podobiznami, pijesz herbatę z kubka z ich "mordkami", otwierasz lodówkę... to samo! Do tego chyba tylko "Shrek" ściąga do siebie wszystkich. Dzieci go oglądają, bo jest tam pełno prostych dowcipów, a zresztą to film animowany, czyli w powszechnym rozumieniu dla nich. Dorośli śmieją się z lotu Pinokia a'la Ethan Hunt z "MI". Czy to aby nie przesada?
Warto podkreślić też to, że oprócz "Iniemamocnych" głównymi bohaterami wszędzie są zwierzaki. Najśmieszniejsze jest to, że osobniki mięsożerne przyjaźnią się z ich potencjalnymi ofiarami. Chociaż przecież nie wszędzie tak jest. W leniwcu Sidzie, tygrys Diego wzbudza paniczny strach, ale mimo wszystko zostają przecież kumplami. W "Gdzie jest Nemo?", oraz "Rybki z ferajny" mamy do czynienia z rekinami, które albo bawią się w odpowiednik Anonimowych Alkoholików (czyli mających problem z tym, że rybki nie są pokarmem, ale przyjacielami), albo są wegetarianami. Najwyraźniej widać to jednak w "Madagaskarze", gdzie głodnemu lwu nagle jego towarzysze przypominają po prostu kotlet i nic nie może na to poradzić. A może by tak pokazać brutalną jatkę? 

Tulkass: I pokazali : ). Twórcy filmów animowanych, zdali sobie sprawę że w świecie animacji, wiele rzeczy może ujść na sucho, dlatego też zaczęto tworzyć wiele kontrowersyjnych kreskówek, których większość była przesiąknięta ostrym humorem. Największym sukcesem i zarazem największa kontrowersją mógł się pochwalić „Miasteczko South Park” na podstawie serialu o tym samym tytule. Tworzony wspólnie przez kilku reżyserów stworzył coś nowego, czego jeszcze nie było w dziedzinie animacji, a na pewno nie na taką skalę. Film ten był między innymi zakazany w Iraku, z powodu że przedstawiony w filmie Saddam Hussein wykazywał orientację homoseksualną : ) Natomiast w 2002 roku film został wpisany do księgi rekordów Guinnessa jako najbardziej ostry i chory film animowany. 

Seth: Sorry, że przerywam ;). Miasteczko „South Park” to mój ulubiony serial, ale w woli ścisłości – film pełnometrażowy do wyjątkowo udanych raczej nie należał, a całość – dla osób nie obeznanych w temacie – zdecydowanie nie należy do grupy filmów dla dzieci. 

Tulkass: W 2004 roku twórcy South Parku wydali na świat nowe dziecko o imieniu „Team America”. Tym razem nie jest to typowa animacja, jednak cos do niej zbliżonego, gdyż bohaterami są tylko i wyłącznie kukiełki. Film ten jest równie brutalny jak South Park i ośmiesza jeszcze więcej znanych osób, polityków, aktorów a nawet Michaela Moore`a : ).Niestety film ten nie ukazał się jak dotąd w polskich kinach, jednak jeśli ktoś miałby okazję go obejrzeć, to gorąco polecam. 

Seth: A o okazje nie trudno, bowiem choć do kin nie zawitał, w wypożyczalni, choćby na nośniku DVD powinniście znaleźć go bez problemu – jako zagorzały fan „South Parka” – myślę, że warto zapoznać się z tym obrazem.

Dishman: Patrząc na to co już powstało, zaczynam się bać, co tak naprawdę będzie za kilka lat. Czyżby filmy animowane komputerowo poszły w ślad japońskiej Anie, w której już teraz jest ogromne bogactwo gatunkowe i filmy dla dorosłych są czymś najbardziej naturalnym w świecie. „Shrek” już w drugim wydaniu był bardziej dorosły, słyszy się, że ma tych części łącznie być 4. Tak napradę może ich być więcej, bo jednak „Shrek” robiony będzie dopóty, dopóki ktoś zechce go obejrzeć. Taki ma już komercyjny styl. Czy 4 albo 5 odsłona będzie oznaczona napisem „powyżej 18 lat”? Nie zdziwiłbym się.

Łatwo przewidzieć jest jednak jedną rzecz. Czekamy nadal na film, który mimo, iż zrobiony komputerowo, to nie będziemy w stanie rozpoznać, czy grają w nim prawdziwi aktorzy, czy wirtualni. Taka sytuacja jest całkiem realna, ale jakże niebezpieczna… 

 

»Autor: redakcja